Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

You'll never make a saint of me

piątek, 14 maja 2010
"Popełnić smaobójstwo nie jest trudno, najtrudniej się powstrzymać. I mam nadzieję, że wszystkim Wam uda się zwyciężyć tę głupią chęć stchórzenia..."
piątek, 06 listopada 2009
Dziś jadę na 3 dni na Śląsk do rodziny. Jak zawsze przed podróżą odczuwam zdenerwowanie. Zawsze się boję, że się spóźnię na pociąg, albo wysiądę nie tam gdzie trzeba. I po raz pierwszy od wielu lat jadę sama :-).
Ostatnio straszliwie mnie zaczeło męczyć uczucie, że życie jest prawdziwe. Że się naprawdę dzieje. I że to wszytsko jest chore. Zupełnie bez sensu. R. powiedział mi kiedyś, że śmierć jest po to, by nas nauczyć pokory, że na koniec i tak wszystko trzeba oddać. Ładne, ale jeszcze bardziej podkreśla bezsens życia.
środa, 28 października 2009
niedziela, 12 lipca 2009
I gdy tak sobie oglądam "Jesus Christ Superstar"
przypomniało mi się, jak w Krakowie, miałam recytować swoje wiersze, ale środek na uspokojenie mnie znokautował i gdy leżałam na ławce na plantach, podszedł do mnie mężczyzna i wciąż mi powtarzał, że nie powinnam się doprowadzać do takiego stanu. Kazałam mu sobie pójść, bo wstydziłam się swojego stanu, a i nie chciałam słuchać moralitetów. A on mi mówił, że jestem młodą kobietą i nie powinnam tego robić. Przypomniało mi się, jak z imprezy wracałam nocnym i usnęłam i wysiadałam gdzieś daleko za domem i na wsi. Zaczęłam wracać na piechtę w nocy poprzez las i zatrzymała się kobieta, która czując, że usnęłam w autobusie, podwiozła mnie bardzo blisko domu. Przypomniało mi się, jak myślałam o istnieniu aniołów i spotkałam tą kobietę o plamkowych oczach. Powinnam wierzyć całym sercem. Więc czemu wciąż mam wątpliwości?
Filmowy Jesus Christ Super Star wyglądał tak:

A teraz wygląda tak:

Boli mnie to trochę...
I jeszcze jedno pytanie: W "Jesus Christ Superstar" role Judasza zagrał czarny. Gdyby ja kręciła ten film, na pewno bym nie obsadziła czarnego w roli zdrajcy. A Wy?
poniedziałek, 06 lipca 2009

Znużenie i znudzenie, które wywołuje agresję. Pewne twarze widziane za długo i za często. Zagubienie. Wykonywanie durnych poleceń. Samotność długodystansowca. Samotność osobnika, który nigdy z ludźmi się nie dogada, bo jest coraz dalej i dalej. Irytacja. Czy tak właśnie zaczyna się moment przełomu?

czwartek, 30 kwietnia 2009
"— Ale, ostatecznie, w jakim celu stworzono ten świat? — rzekł Kandyd.

— Abyśmy się wściekali — odparł Marcin."


Ułożyć sobie w głowie życie...

środa, 11 czerwca 2008
Poczytność mi spada, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo i nic ciekawego ostatnio nie pojawia się w mojej głowie, a ile można zamęczać Czytelników Devendrą? :-)
Jedyne co intrygujące to sen mojej mamy, w którym były jej przyjaciel, a obecnie nasz wspólny wróg (i niezły skurwiel, też obecnie, kiedyś chyba taki nie był) zadzwonił do niej z płaczem, że zabił w wypadku swojego syna. I dzisiejszej nocy mnie się śniło, że ów bydlak dzwonił do mnie kilkakrotnie, ale nie odebrałam telefonu, a gdy oddzwoniłam w końcu, to on nie odebrał. Coś jest na łączach. Nawet mnie trochę podkusiło, by zadzwonić z budki telefonicznej i poprosić jego syna do telefonu, aby sprawdzić, czy jeszcze żyje. I gdyby tak było nawet by mnie nie zmartwiła ta wiadomość, bo synalek też był niezłym szują.*

*Miało być, że bym się nie zmartwiła, gdyby się okazało, że on nie żyje.
wtorek, 30 października 2007
Dziś w pracy poruszenie i dyskusje, bo dziś był pogrzeb jednej z osób z dalszego towarzysta. 20letniej dziewczyny, która poszła na złoty strzał, nie do końca wiadomo, czy bardziej specjalnie, czy bardziej przypadkowo.
Hmmm a ja rozumiem samobójców. Jest w tym coś z tchórzostwa, ale i jest w tym coś z ostatecznego zakończenia kręgu cierpienia. I paradoksalnie, w niektórych przypadkach to jest właśnie przejęcie steru nad własnym życiem.

I dziś też telefon od pana z serwisu randkowego. Facet ma 9letnie dziecko porzucone przez matkę, która go nie widuje w ogle. Same paranoje.

*Tak śpiewał Janerka.
środa, 24 października 2007
jakaż to okładka zapisała się jako domyślna do wszystkich utworów mp3 zapisanych na dysku bez koleracji z właściwą okładką płyty - Nirvany "Nevermind" z NIEMOWLĘCIEM. A ponieważ 3/4 utworów mam zapisanych w ten sposób, to co odtwarzam piosenkę widzę nagiego dzieciaka. Jak dla mnie gorzej nie mogli wybrać.
piątek, 19 października 2007
To jeszcze reklamowo: ta reklama też jest genialna dla mnie. Ale niestety ponieważ nie otwiera mi się w osobnym oknie, proszę wybrać ikonkę "Heinz up".

A mama dziś do mnie: "o ty masz w piątek urodziny!" Ja: "nie, we wtorek." Ona:"We wtorek..., no fakt."
Coś się uparła na datę 26 października, przez całe moje dzieciństwo taką podawała i nawet w szkole podstawowej przez pierwszy rok miałam złą datę. Ciekawe co to za data, bo nie wydaje mi się znacznie różnić od 23 października :-))).
środa, 17 października 2007
były "Żarty średniowieczne". Książeczka pełna rysunkowych żartów. Ostatnio na blogu Tierralatina wywiązała się dyskusja o jasnowidzach i racjonalności. Moje podejście do nauki jest często nokautujące innych, bo ja uważam, że to co teraz nam się zdaje, że tak wiele wiemy, tak na prawdę zostanie zweryfikowane za jakiś czas, 100-200 lat. I właśnie przeglądając dziś "Żarty średniowieczne" trafiłam na rycinę, która dokładnie oddaje moje podejście do tego tematu:

* Z całą stanowczością odrzucić należy naiwny pogląd starożytnych, że Ziemia oparta jest na wielki żółwiu. Dziś już, dzięki naszej nauce, stwierdzić możemy, że Ziemia podtrzymywana jest przez czterech aniołów."

Za 100 lat nasze prawdy objawione będą tak śmieszne, jak te na powyższym obrazku. Czemu to tak trudno zrozumieć???

A poniżej inne żarty:

- Z przyczyn atmosferycznych impreza się nie odbędzie; bilety ważne na czwartek.

- Wodzu, a co zrobić z jeńcami?
- Wiesz, że nie lubię rozlweu krwi - powiesić.

- Nie chcę was martwić, ale może dojść do zawieszenia broni.

wtorek, 16 października 2007
na Shawshank" obejrzałam wreszcie. Bardzo dobry film. Choć może wzbudzić nienawiść do homoseksualistów i kościoła. I nie rozumiem w ludziach tego sadyzmu. Bo ja bym po prostu zabijała bez znęcania się nad kimś, np. pół roku męczarni pedofila nie wróci dziecku życia, więc w moim pojęciu lepiej zbrodniarza zabić od razu, niż znęcać się nad nim. Ale być może wynika to z faktu, że zadawanie bólu nie wydaje mi się intresujące.  
czasem osobom w związkach, że mają kogoś kto ich kocha. I jakoś podświadomie zawsze domniemuję, że jeśli ktoś ma męża/żonę/chłopaka/dziewczynę to jest szczęśliwy. Bo jest w związku. A przecież w związku nie jest się z kimś kogo się nie kocha. Takie jest moje proste myślenie. Bo ja nie potrafię być w związku z kimś kogo nie kocham, bo nie umiałabym tak oszukiwać. A dziś dowiedziałam się o jednej kobiecie z otoczenia (której też pozadrościłam tak trochę związku, a raczej może pomyślałam sobie, że w moim wieku każdy normalny człowiek ma już jakieś życie rodzinne), że ma męża despotę, który nawet mówi jej co ma jeść, a czego nie. Dziwne. Nie potrafię sobie tego poukładać w głowie. A im dłużej żyję, tym bardziej nie wiem po co.
"Nie wiem skąd tyle chamstwa w tym narodzie się bierze, kurwa!"

No ja też, kurwa nie wiem :-))).
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi
statystyka