Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

Fundacja FreeSpirit

piątek, 13 marca 2009
Dostałam dziś 2 maile od fundacji ze zdjęciami dziewczynki z Afryki, która objęłam patronatem. Z różnych tam zawirowań w grudniu nie opłaciłam patronatu, a że nie miałam żadnego odzewu w tej sprawie również w styczniu i lutym przestałam płacić. Dziś jednak fundacja bardzo mile mnie zaskoczyła, bo mail był przygotowany indywidualnie do mnie. Więc jednak choć trochę panują nad sytuacją - bo miałam nieodparte wrażenie, że za dużo się tam dzieje ad hoc i nikt nie ogarnia całości. Wznowiłam więc też płatności. 
niedziela, 21 grudnia 2008
W grudniu nie zapłaciłam jeszcze za swoje dziecko w fundacji Freespirit, a oni mnie o nic nie upominają i trochę mnie to martwi, bo ja jak to ja, zawsze podejrzewam wielkie teorie spiskowe i czemu nie mam od nich żadnego zapytania w tej sprawie? Wciąż mam wrażenie, że zarząd fundacji nad tym kompletnie nie panuje.
I od razu uprzedzę wielce logiczne pytabnie: a czemu ja się jeszcze zajmuję tą fundacją - bo Kinga zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
czwartek, 20 listopada 2008
Kurwa, dostałam maila od fundacji, w której mam afrykańskie dziecko w adopcji - maila pełnego chaosu, z którego wynika, że fundacja nic nie wie, co się dzieje z jej pieniędzmi, bo Afrykańczycy piszą maile w swoim własnym angielskim, czyli w jezyku dla domyślnych. Mail od fundacji pełen jest skopiowanych angielskich tekstów (a drażni mnie to mocno, bo ostatczenie nie każdy zna angielski i według prawa to jednakoż maile powinny być po polsku) i wskazywał na poważne problemy finansowe.
Zabrzmiał bardzo dramatycznie, na tyle, że wstrzymałam się z kolejną opłatą na dziecko. Na moje zapytanie, co ta wiadomość (mail fundacyjny) oznacza dla mnie (posiadacza dziecka w adopcji), oczywiście brak odpowiedzi. Cóż...

Ps. Bo ja rewizorem jestem - tak mi się przypomniało, że na pierwszym zjeździe fundacji na pytanie" po co przyjechałam?" odpowiedziałam, że, chciałabym się dowiedzieć, co konkretnie fundacja będzie robić i w czym mogę pomóc. Usłyszałam, że chcę być rewizorem. Najwyraźniej do dziś mi to nie przeszło, bo teraz znowuż nie chcę wydawać swoich pieniędzy w błoto.
środa, 22 października 2008
Zupełnie nie mogę się pogodzić z myślą, że ktoś tak odważny i o wielkiej wyobraźni zmarł na malarię mózgu. Mnie nigdy nie starczyłoby odwagi na 1/20 tego co ona robiła. Jej śmierć jest dla mnie tak wielką niesprawiedliwością, że zupełnie nie umiem sobie dać z nią rady. Taką śmiercią umrzeć mogą ludzie nic nie znaczący, ale nie ludzie z taką osobowością.
Tylko z jej powodu wspieram fundację Freespirit założoną przez jej rodziców. Nie podoba mi się jak oni działają, ale wspieranie pamięci o niej, jest dla mnie pozytywnym bodźcem, choć nie rozumiem, czemu Kinga została ukarana śmiercią za spełnianie marzeń. 
wtorek, 30 września 2008
Fundacja przydzieliła mi już dziecko z Burkina Faso do opieki. Przynajmniej tyle sensu moge nadać swojemu życiu.

A mnie przez durny remont, który moja mama wymyśliła sobie w najgorszym czasowo, siłowo i pracowo momencie jestem wykończona. Do tego panowie uszkodzili termę, więc przez 2 dni nie miałam ciepłej wody, a wczoraj uszkodzili telefon, więc nie mam internetu.
Płakać mi się chce, bo wszystko jest przeciw mnie. Nawet nową kartę do dekodera ukradli na poczcie i musiałam załatwiać w punkcie obsługi klienta i nie dało się jej oczywiście załatwić prosto. Robotnicy wyszli wczoraj o 1 w nocy, a ja już po prostu nie mam siły. Weekendy też mam pozajmowane, brak wolnego czasu i odpoczynku rzuca mi się na mózg. Totalny dół.

I jeszcze wczoraj znajomi zaczęli mi opowiadać, że marnuję życie i powinnam mieć męża i dziecko. I gdzie ja mam to dziecko wcisnąć? Między 1 a 7 rano? A męża to z łapanki, czy jak, skoro sama nie potrafię znaleźć?
środa, 24 września 2008
Wzięłam w finansową opiekę dziecko z Burkina Faso. Nie jest to duży koszt, bo 25 zł miesięcznie, a zapewnia opłatę czesnego, zakup mundurka, sandałów, plecaczka, podręczników, przyborów szkolnych, w miarę potrzeby posiłków i innych niezbędnych rzeczy. Niesamowite, jak różne są koszta życia w różnych krajach. Uznałam, że choć tyle dobrego mogę zrobić. Feministycznie napisałam do fundacji, że wolę opłacać edukację dziewczynki, ale jeśli mi przepiszą chłopca, to trudno też opłacę :-)).
I fundacja pomagająca chorym na raka też prosi o pracę na aukcję, też trzeba coś posłać. Jeśli wierzyć ich ostaniemu mailowi poprzednia moja praca poszła za 250 zł, co nie jest au mas powalającą kwotą, ale jednostkowo brzmi nieźle.
niedziela, 17 sierpnia 2008
Wczoraj dowiedziałam sie, że Fundacja FreeSpirit odesłała Malaikę spowrotem do Afryki. Dla niewtajemniczonych: Malaika ro dziewczyna wykupiona z niewolniczej pracy przez Kingę Choszcz w Ghanie. Niestety Kina kilka dni później zmarła na malarię. Jej rodzice postanowili stworzyć fundację imienia Kingi i zaopiekowac się Malaiką. Dziewczyna spędziła w Polsce rok, uczyła się tutaj i żyła wraz z rodzicami Kingi. Decyzja o jej powrocie do Afryki wzbudziła wiele negatywnych emocji. Przyznam że i we mnie. Byłam na pierwszym spotkaniu miłośników fundacji i szybko się przekonałam, że założyciele nie mają za bardzo pomysłu co i jak fundacja ma robić. Było to raczej bardzo miłe i sympatyczne spotkanie grona wzajemnejj adoracji, ale bez żadnych konkretów. A po moim pytaniu: co fundacja ma tak naprawdę robić, została okrzyknięta rewizorem. I przyznam, że trochę mnie to zniechęciło do dalszych działań w ramach fundacji. Wiedziałam, że Malaika przyjechała do Polski, że na zeszłorocznym jarmarku dominikańskim tańczyła, że były spotkania, pokazywanie zdjęć Kingi. I gdzieś podświadomie się obowiałam, że Malaika prędzej czy później zostanie odesłana do Afryki. Zobaczyła świat, gdzie dzieci nie pracują, tylko uczą się, poznała inny model rodziny, przez ten rok nigdy nie była głodna i nagle ją odsyłają do Afryki. Miejsca, które mnie bardzo fascynuje, ale powiedzmy sobie szczerze: bywa piekłem. Na stronie fundacji wiele wyjaśnień, ale... traktuję je przez palce, choć nie olewam. Ale wiadomo, że będą się bronić. Jak bardzo skrzywdzi Malaikę to, że zobaczyła, że gdzieś może być szczęśliwsza, ale tak naprawdę nie należy do tego "lepszego" świata, więc bach na czarny ląd spowrotem?
Druga migawka: kiedyś na warsztatach filmowych rozmawialiśmy o filmie "Cześć, Tereska" - główną rolę grała autentyczna dresiara - dziewczynka z polskich blokowisk. Podobno cała ekipa telewizyja biegała i chuchała wokół niej, żeby tylko zagrała swoją rolę do końca filmu. Była gwiazdą, cokolwiek chciała, było jej dane. A potem... pozostawiono ją w blokowisku. Tylko odebrano jej gwiazdorstwo.
Tylko, że po takim doświadczeniu nie można być już zwykłą dziewczynką z Afryki, czy zwykłą dziewczynką z blokowiska. Bo świadomość została posunięta dalej, poza granice jej rzeczywistości. Do innej rzeczywistości.
niedziela, 15 czerwca 2008
jesli ktoś będzie tego dnia w Gdańsku to może się wybierze??

Co my możemy zrobić dla dzieci w Afryce? 

Fundacja Freespirit w Gdańsku na Długim Targu. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą z nami zwracać uwagę na prawa dzieci, a szczególnie na sytuację dzieci w Afryce. Chcemy zapoznać z naszymi projektami i zachęcić do pomocy. Chcemy skłaniać do refleksji nad prawem człowieka do wolności, do godnego życia, a przede wszystkim, by każde dziecko miało szansę na edukację. Ghanijskie piosenki będzie śpiewać Malaika. 16 czerwca, godz.17:00 –20:00 przy Zielonej Bramie. Zapraszamy do wspólnego przeżycia tego dnia i zastanowienia się, jak sami możemy czynnie pomóc.

Skala potrzeb jest ogromna i wiele sposobów, by pomóc :

·         poszerzanie  wiedzy na tematy związane z sytuacją w Afryce i mówienie o tym innym

·         czynne uczestniczenie w wolontariacie w Polsce i w Afryce

·         pomoc w realizacji projektów            

·         dokonanie wpłaty na konto Fundacji na konkretny cel

Najpilniejsze potrzeby Fundacji :

·         Wyposażenie naszej siedziby w VI LO w Gdańsku (meble i inny sprzęt biurowy)

·         Wyposażenie wybudowanej przez nas biblioteki w Ghanie (w Moree) w stoliki, krzesełka, regały , TV i sprzęt komputerowy (krzesełko – 40 x 30 zł, stolik 10 x 120 zł )

·         Zorganizowanie transportu zebranych w Polsce i Londynie książek i dalsza ich zbiórka

·         Systematyczne opłacanie stałego pracownika naszej biblioteki w Moree  (w zależności od kwalifikacji i ilości godzin 80 – 150 $ miesięcznie)

·         Systematyczne opłacanie trenerów naszego zespołu artystycznego (2 x 75 $ miesięcznie)

·         Objęcie patronatem pierwszaków z Moree, zostanie opiekunem na odległość (wsparcie finansowe 25 zł miesięcznie)

·         Rozpropagowanie informacji o naszych projektach i znalezienie ich koordynatorów

·         Wysłanie wolontariuszy do pracy w bibliotece w Moree i w szkołach

A przed nami :  

Budowa Centrum Edukacyjno - Kulturalnego i wioski wolontariackiej na naszej ziemi w Moree.

Zapraszamy do współpracy i pomocy.  Wierzę, że właśnie 16 czerwca,  w Międzynarodowym Dniu Pomocy Dzieciom Afrykańskim, nasz apel nie zostanie  bez echa i  każdy z nas coś zrobi,  by zmieniać świat na lepszy.  

Krystyna Choszcz – Prezes Fundacji                                                                          www.fundacjafreespirit.pl


sobota, 12 kwietnia 2008
Już od 11 kwietnia powinna być w księgarniach dostępna książka "Moja Afryka" Kingi Choszcz. Polecam.
Wiadomość o śmierci Kingi była dla mnie druzgocząca. Uzupio zastanawiał się jak można się tak bardzo przejąć śmiercią osoby całkiem obcej. A dla mnie to było coś więcej, niż tylko zwykła śmierć obcej osoby. To była (i jest) dla mnie niepojęta kara za spełnianie marzeń i odwagę - odwagę na którą mało kogo stać. Nie wierzę w Boga, więc nie myślę, że to Bóg zabił Kingę, ale mam takie poczucie, że to była wielka niesprawiedliwość. Że ludzie, którzy tkwią latami w swoim strachu i rozpaczy żyją dużo za długo, a ona która miała odwagę spełnić swoje marzenia została za to okrutnie ukarana. Miała odwagę realizować marzenia, których ja nie mam odwagi wprowadzić w życie, może dlatego tak bardzo poruszyła mnie jej śmierć.
poniedziałek, 18 czerwca 2007
Niedziela w podróży. Poranek wydaje się jakby był wieki temu, bo oto z rana pojechałam pociągiem do Gdańska. Gdzie z dworca szybciutko na Długi Targ na końcówkę koncertu Fundacji FreeSpirit. Trochę sobie bębnili i trochę kuglarstwa uprawiały dzieciaki. Nic nadzwyczajnego w sumie, a to był główny mój powód podróży do Gdańska :-).

Poza tym okazało się, że fundacja czyta maile od mnie, mimo, że nie odpisuje, co ustaliłam zobaczywszy wymyślone przeze mnie hasło na transparencie:

Wprawdzie moja pisownia była taka:

Afryka + Europa = ten sam świat

co moim zdaniem nieco zmienia treść i odbiór treści, ale nie czepiajmy się szczegółów. Cieszmy się, że moje wymysły zostały docenione :-).

Zdjęcia Kingi jak zawsze ciekawe:


A potem już całe popołudnie z la_confiance_en_soi. Z Gdańska po spacerze i piwie przemieściłyśmy się do Sopotu, w którym to po raz pierwszy zobaczyłam sławne molo i deptak Monte Cassino. No i morze, ale to już nie po raz pierwszy :-)).


Po czym zlało nas solidnie, bo akurat jak to mówiła moja babcia: Bogowie grali w kręgle, czyli burze szalały :-).

W drodze powrotnej fantastyczny widok dwóch młodzieńców nachlanych lub naćpanych, którzy odjeżdzali w świat szamana usypiając w pozycjach antygrawitacyjnych oraz różnych innych, gubiąc telefony wypadające im z uśpionych dłoni. Po Gdańsku jeszcze krótki spacer i w pociąg.

A tu proszę w przedziale Arab Ahmed z żoną (białą) w ciąży i teściową. Pan miły i uczynny jak na Araba i nawet dość śmieszny. Z radością dziecka co chwila pokazywał żonie coś za oknem: a to tęczę (która utworzyła nad naszym pociągiem bamę), a to: "Zobać, Ziobać! Gazil! Gazil!" Trochę zgłupiałam skąd u nas gazele, ale okazało się, że to sarna była :-). Z radością dziecka puścił też sobie dość głośno mp3 z arabską muzyką i cały przedział też jej mógł wysłuchać spokojnie. Przypomniały mi się pierwsze sceny z "Męża fryzjerki" ilustrowane właśnie arabską muzyką.

No i fajny to był dzień :-)).

czwartek, 07 czerwca 2007
"17 czerwca szykujemy następną Akcję w Gdańsku na Długim Targu. Będziemy hałasować cudnie w rytm Samby wraz z zespołem Samba Rythms of Resistance. Potrzebujemy Was i dosłownie w tej chwili najlepszych Fundacyjnych haseł na transparenty (które przygotuje młodzież z Gimnazjum nr 11 w Gdańsku) dla tej okazji. Dlatego otwieramy mały wewnętrzny konkurs na 10 najlepszych tekstów na transparenty. Nagrody oczywiście honorowe. Radość dla wszystkich a pomoc dla dzieciaczków."

Ktoś pojedzie ze mną? Wypad na jeden dzień.
Tagi
statystyka