Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

za dużo agresji

poniedziałek, 22 września 2008
kiedy przeczytałam w liście od dobroczynnej fundacji prośbę o wsparcie finansowe matki dwóch synów "Witolda (lat 2 i 8 miesięcy) i Huberta (lat 1 i 3 miesiące) dzieci dotkniętych autyzmem, to szlag mnie trafił wielce. Co za głupia baba! Ma jedno chore dziecko, to robi sobie drugie? Chyba po to, by kasę od dobroczynnych wyciągać. Za głupotę i okrucieństwo ode mnie ani złotówki nie dostanie. Prędzej by podwiązanie jajników dostała w gratisie ode mnie.
piątek, 27 czerwca 2008
Za dużo autodestrukcji jest we mnie. Wciąż się czymś denerwuję, wciąż jestem spięta i psychicznie, i fizycznie. I mam ochotę zagryźć pół świata, a może nawet całą ludzkość.
A w Wawce dziś niesamowita burza, wysiadły światła na wylotówce na Lublin i na skrzyżowaniu total wolna amerykanka, do tego drzewa powyrywane i porzucane po ulicach. Aż żałuję, że nie byłam w środku tej ulewy na ulicy, bo choć strasznie zimno się zrobiło, może to by dało mi się wyszaleć.
I trochę szkoda mi fanów Santany, którzy w tej ulewie czekali na koncert.

Ps. ale wygląda na to, że uzdrawiam sprzęty, aparat foto się naprawił.
środa, 22 listopada 2006
Idę ja sobie dziś na pocztę i co się okazuje? skurwysyny protestują. "Niech się cieszą, że mają pracę" skomentował jakiś facet. Cipy na poczcie siedzą sobie i nic nie robią. I za ten protest dostaną kasę z naszych podatków.
WWWWWWRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

Rano pobudka – nieprzzytomna wstaję poganiana przez mamę. Potem podczas mycia i ubierania wciąż poganiana. Warczę. Nie znoszę poranków i poganiania. „Zobacz która godzina! Pospiesz się!” Droga do pracy. Mama dostaje szału: „Jedź kretynie! Kurwa, czego stoisz idioto!” Krzyki, klaksony. Sklep. Pracownice ślamazarne, często niegrzeczne, plotkujące między sobą. Osoba postronna dzięki nim może się dowiedzieć np. jaki utarg miał sklep dnia poprzedniego. Praca. Masa telefonów, w tym połowa od idotów, którzy nie potrafią zrozumieć, że mają zły numer, nie wiedzą do kogo dzwonią, nie wiedzą po co dzwonią albo wciskając mi jakiś kolejny poradnik prawno-ekonomiczny stają się agresywni gdy odmawiam kupna. Listonosz. Za każdym razem wyrywa mi drzwi z ręki, gdy go wpuszczam do biura. I nigdy nie daje mi w spokoju obejrzeć jakie listy polecone podpisuję jako odebrane. Obok drzwi do biura jest dzownek, ale ludzie uparcie szarpią za klamkę albo walą w drzwi. Poczta. Trzy czwarte kolejki to idioci, którzy nie potrafią nawet trafić do właściwego okienka, cóż dopiero mówić o wysłaniu listu czy skomplikowanej czynności takiej jak nadawanie przekazu pocztowego. Prawie za każdym razem ktoś chce się wepchnąć do kolejki: bo jest chory, bo ma pociąg, bo mu się spieszy, bo czeka na telefon. Awantury. Oczekujący nie wpuszczają bez kolejki, a wpychacze potrafią przez pół godziny prosić lub wyrzekać: Co za ludzie! Co za naród! Żadnego współczucia dla człowieka! Na poczcie spędza się co najmniej godzinę. Jeśli nadaje się paczki, trzeba policzyć kwity, bo pani lubi się pomylić. Adrenalina idzie w górę ostro. Znowu praca. Telefony. Do tego kłopoty, których natury tu opisać nie mogę. Ogólna złość. Poziom agresji wysoki. Czasem mi się wydaje, że jestem bardzo blisko „Upadku”. Też czasem mam ochotę wyjść na ulicę i zacząć strzelać do ludzi. Ale to chyba nie jest najgorsze. Najgorsze jest chyba to, że ja rozumiem czemu inni tak robią. I wcale nie uważam ich za psychopatycznych morderców ani za złych ludzi. Uważam ich za ludzi, którzy mają po prostu dosyć.

poniedziałek, 06 listopada 2006
się mamie porozumieć z innym lekarzem, który stwierdził dość poważną miażdżycę. Mama od kilku lat od czasu do czasu wybierała się do lekarza z tymi problemami, słyszała już wszytsko co możliwe i niemożliwe, nawet że ma afrykańską chorobę. Ja bym tych wszystkich lekarzy to za jaja wieszała na latarniach, żeby każdy mógł sobie obejrzeć (i zapamiętać) twarz konowała. A miażdżyca ponoć uwarunkowana dziedzicznie. Hmmm. Ja też mam problemy z krążeniem, więc i pewnie ja to odziedziczyłam. Przypomniało mi się dziś, jak jedna z moich znajomych z dłoni czytała wszystkim osobom na pewnym ognisku, mówiła im ile lat pożyją, a mnie tylko kazała dbać o zdrowie. Zagadnęłam ją o wiek śmierci, ale nie chciała powiedzieć, podkreśliła tylko zdrowie. Pomyślałam wtedy, że długo sobie nie pożyję. A teraz wiedząc o tym co wiem - przecież i mnie bolą żyły, cholesterol mam bardzo wysoki, hmmm czas zmierza już w dół? Mamę teraz czeka seria przetykania żył w Łodzi. A ja piję wino i mam nadzieję, ze przetyka...

wieczornie zaaplikowałam i mamie wino, bo ona głównie piwo. Wypiła 3 kieliszki, podczas gdy ja ledwnie 1,5. Mówię do niej: "Ale wytrąbiłaś to wino!" a ona do mnie: "Tak, wytrąbiłam trrruuuu trrruuuu trruuu!"
środa, 25 października 2006
Wnerwiłam się dziś znowuż, bo jestem w sklepie kupuję piwo, a pani do mnie: dowód poproszę. No żesz k.. mać w końcu ja już od 12 lat mogę kupować legalnie alkohol!!! I niech mnie babsztyl wstrętny nie upokarza, że ja niby na 18 lat wyglądam. Się zezłościłam do tego stopnia, że żarówka wybuchła w domu, gdy zapalałam światło, zaraz po tym zdarzeniu. A potem zaraz telefon od faceta, którego chyba z ponad rok temu poznałam na czacie - kiedyś weszłam na erotyczny, pogadałam sobie z paroma panami a ten się nie chce odczepić. Ciągle wydzwania kiedy żony nie ma w domu, nigdy mnie nie nakłonił do niczego przez tel, ale uparty jest. Nawet czasem mam ochotę po prostu odłożyć słuchawkę i już. 
wtorek, 17 października 2006
zdychającego. Bo dziś do mnie na GG znajomy, że "o skoro ja mam tyle pracy to chyba nie mam czasu na sztukę". Wiecie co ja bym temu kolesiowi w zad włożyła za dobijanie leżącego? Taką maczugę (pod względem wielkości) jakiej w życiu na oczy nie widział. Za to, że mi to przypomina, punktuje i podkreśla. Sama to wiem i widzę, i nie trzeba mi walić prosto między oczy, że życie jest chujowe.

To tak jakby pytać się kogoś kto nie może mieć dzieci: "co wciąż nie masz dziecka?", albo kogoś kto nie ma mieszkania: "co wciąż nie masz gdzie mieszkać?". Ludzie mają jakiś taki dziwny sadyzm w sobie, a we mnie budzi to średniowiecze i chęć walenia ich (koniecznie conajmniej 40 kilogramowymi) mieczami po tych zakutych łbach.
Tagi
statystyka