Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

okiem szakala

wtorek, 13 lipca 2010
U buddystów jest sporo młodych ludzi i takich w średnim wieku, ale wyglądających na młodych duchem. U krysznitów za to jest całkiem sporo grupa osób po pięćdziesiątce, których wygląd zupełnie nie wskazuje na jakiekolwiek niestandardowe zainteresowania. Zmagam się w sobie z własnymi stereotypami. W takich miejscach spodziewam się raczej młodych poszukujących osób, niż siedemdziesięciolatków. I taki siedemdziesięciolatek składający pokłon przed ołtarzem skłania mnie do większych refleksji niż młoda osoba. 
00:25, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (7) »
wtorek, 17 listopada 2009
Kiedy dziś odbierałam dokumenty od kontrahenta chorego na grypę, usłyszałam w biurze niespokojne pytanie, ze jak to go widziałam? przecież on ma grypę! ale chyba nie byłam za blisko??!!
A potem pokasłujący A. wyczytał na necie, że ukraińska grypa wali po płucach i też od razu panika. A media to podsycają. Ku uciesze lobby producentów leków. Ludzie! Nie dajcie się zwariować! Na gruźlicę co roku umierają tysiące ludzi, a nie kilka osób tak jak w przypadku tej grypy. Tylko jakoś widać koncerty lekarskie nie mają nic do sprzedana na gruźlicę w skali masowej. No tak nie ma jednorazowej szczepionki, która można wcisnąć spanikowanemu społeczeństwu.
21:06, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (2) »
piątek, 31 lipca 2009
wciąż jestem tą samą osobą. Pakując się przejrzałam teczkę ze swoją pisaniną. Te same stany, te same rozterki, ta sama autodestrukcja.
Piękne zdanie na koniec któregoś z wierszy: "Nie godzi się umierać, gdy nic się nie zrobiło."

"Każdy dzień mojej zwłoki jest śmiercią,
śmiercią bardziej niż żałosną.
Nie ma już bólu,
nie ma nicości,
wszechogólna żałość,
że to życie,
że strach, że złość,
że nic,
że gdy krzyczę, to tylko echo,
że gdy maluję, to tylko skąpstwo,
że gdy proszę, to tylko suchy chleb ciśnięty w usta,
że gdy umrę, to tylko pies nasika na grób."

"Umysł gaśnie.
Usypia.
O czym myślisz?
Nie ma cię, nie ma.
Dusza uciekła!
Zwiała ci dusza!
Ach! Czemu milczysz?
Ludzie widzą twoje ciało,
nawet, gdy duszy w nim nie ma."

"Konający klaszcze kołatką w drzwi śmierci,
kojącego szuka kochania,
Kruczoczarna Kocimiętka zawsze chętna jest
do wzięcia (duszy)."

Wygląda jakbym nie dorosła, myślę i czuję dokładnie to samo, co 10 lat temu :-) Tylko teraz brak duszy nazywam pustką.


00:21, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Dzisiejsze pakowanie wosków i obrazów wykończało mnie fizycznie powoli, acz skutecznie. Każda kolejna opakowana praca była nowym gwoździem do mojej energii i co chwila spoglądałam na monitor w płonnej nadziei, że zagada mnie ktoś znajomy i będę miała pretekst do zrobienia sobie przerwy. Wśród tych wszystkich rzeczy znalazłam zeszyt z bardzo starymi notatkami - tłumaczeniami jakiś ksiąg magicznych. Choć z początku, czytałam, czytałam i pojąć nie mogłam co to ja pisałam - dopiero przeczytanie kilku stron zaczęło mi otwierać dawne wspomnienia - to zapewne była któraś z ksiąg Alesteira Crowleya, ale nie jestem całkowicie pewna. Natknęłam się na zdanie, które po ubraniu w ładne słowa mogłoby brzmieć: "I poczułem się lekko winny, ale uczyniłem to i umieściłem znajomych za granicą Nieznanego z powodu moich spraw."
Tak, to jest całkowita prawda. Jak ostatnio powiedziałam Napolkach, ja na tym blogu publikuję ze 20% swoich myśli, pozostałe 80% jest właśnie po mojej stronie granicy Nieznanego.
23:47, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (2) »
środa, 01 lipca 2009
u dentysty przeważnie myślę kiedy i na co umrę.
23:29, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (2) »
obejrzałam sporo starych zdjęć i przypomniały mi się dawne czasy. Pogrzebałam też później w muzyce. Odnalazłam wspaniałą wersję "Gloria in excelsis deo" w wykonaniu grupy Gorana Bregovica. Jestem niesamowicie sentymentalna, a upływ czasu i przemijanie zarówno emocji jak i zwykłej codzienności napawa mnie wielkim smutkiem.
Chwilo trwaj!
00:30, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 czerwca 2009
Trzeba być dobrej myśli i trzeba wyjść bogato za mąż.
Przez tą pogodę i ogólną sytuację życiową mam w sobie niepokój i obawy.
22:20, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Dla chwili rozrywki wylosowałam sobie komputerowo kartę I-ching i oto co przeczytałam:
"Góra stoi w bezruchu, nad nią wędruje słońce. Wędrowiec odczuwa samotność, wydaje mu się, że nie ma domu ani przyjaciół gotowych mu pomóc. Wewnętrzna siła człowieka samotnego i prezentowana na zewnątrz skromność mienią jego sytuację. Chwilowo jest skazany na przypadkowe kontakty z ludźmi, którzy nie zawsze mu odpowiadają. Takie kontakty wymagają przezorności i dyplomacji. W żadnym razie nie wolno być szorstkim i niemiłym. Jego domem jest droga, powinien starannie dobierać sobie towarzystwo w tej wędrówce. Dobrze, jeśli zasłuży sobie na miano sprawiedliwego, który potrafi rozsądzać spory i łagodzić obyczaje. Nie powinien błaznować, ani się popisywać. Powaga i skromność zapewnią mu szacunek. Wędrowiec nie odrzuca darów - bez względu na to, czy będą to dary materialne, czy dary przyjaźni. Jeśli zapomni o skromności, zacnie rozkazywać i mieszać się do cudzego życia, straci zaufanie i zostanie opuszczony. Właściwe zachowanie może zaowocować powodzeniem materialnym. Wtedy zacznie się obawiać o to, co posiada. Sytuacja stanie się przykra, lecz z czasem ją zażegna nabierając zaufania do ludzi. Zaufanie to narodzi się w chwili, gdy zostanie doceniony i zajmie wysoką pozycję. Wędrowiec uzyska poczucie bezpieczeństwa i bliskości z innymi, o czym marzył na swej drodze. Rozwiązanie Twego problemu nie polega na dążeniu do stabilizacji. Twoim przeznaczeniem jest droga, czyli symboliczna wędrówka wśród ludzi, którym pomagasz i których uczysz swoim przykładem. Na tej drodze zyskasz podziw, uznanie a także dobra, które pozwolą na spokojne, dostatnie życie. Przestaniesz odczuwać samotność."

Muszę przyznać, że to jest naprawdę o mnie i o moich problemach.
17:40, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 czerwca 2009
W drodze na bazar nagle przypomina mi się tytuł tomiku wierszy "Nie wszystek umrę" z utworami pisanymi przez więźniów obozów koncentracyjnych.
Kupuję w sklepie śmietankę, w kolejce do kasy przepuszcza mnie dość nachalnie pan, mówiąc, że od niedawna jest na emeryturze i że mu się nie spieszy. Kiedy płacę, słyszę, że "nie tak od niedawna ma emeryturę, bo już prawie rok, a za chwilę będzie finisz."
Wracając do domu po pracy mama opowiada mi swój sen. Była wraz z moim ojcem i swoją dobrą znajomą wśród tłumu ludzi w jakimś domu. I mówi do niej:"Ci ludzie nas nie widzą, bo nie żyjemy." Budzi się.
W kioskach dziś kolejne odcinki "Przystanku Alaska". Obejrzałam. Oba o przemijaniu, starzeniu i śmierci. O tym jak trudno się pogodzić ze starzeniem i jak łatwo przyjąć za pewnik, że się umrze młodo śmiercią  i co potem zrobić ze sobą, kiedy jednak okaże się, że życie będzie jeszcze długo trwało.
Coś dziś życie chciało mi powiedzieć. A może to przez ten deszcz. Mama mi dziś powiedziała, że ja chyba jestem jak Chris z "Przystanku Alaska", który prowadzi audycje radiowe i wciąż coś gada filozoficznego. Wciąż ma coś do powiedzenia. Że ja bym tak mogła. Zaskoczyło mnie to. Choć może coś w tym jest.
Ale ostatnio w moim życiu filozofia zeszła nieco na boczny plan. Bo ja nie mam nic, a lata lecą. Z perspektywy człowieka, który zarabia, musi utrzymywać dom i musi prostać codziennym obowiązkom, nie jest już tak łatwo być wolnym duchem, idealistą, artystą. Choć bardzo mi tego brakuje.

A za oknem znowu rzeka zamiast ulicy:

i niby nic nie jest tak jak miało być, a niby wszystko jest tak jak miało być.
21:31, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2009
ze ja lekceważę swoje życie, podczas gdy inni je szanują. No nic nowego w sumie.
09:54, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 września 2008
czy ktoś z Was zauważył, że jest kategoria "Papryczka Piri Piri", jest "Smutna papryczka Piri Piri", jest "Wredna papryczka Piri Piri", nawet jest "Papriczka poetica" (dlaczego "paprIczka" to nawet ja sama nie wiem??), ale nie ma "Wesołej papryczki Piri Piri"?
Takie pytanie do samej siebie. ...

23:03, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 czerwca 2008
czyli wczorajszy wieczór z sajgonkami mojej roboty (i żadna się nie rozkleiła podczas smażenia :-) ) i nocnie na Wiankach. Koncert "Kapeli ze wsi Warszawa", która to stała się dla mnie trochę objawieniem i zagrała dobrą folkową muzę.


Po Wiśle płynęły lampiony w stylu chińskim:


A po drugiej stronie rzeki dał pokaz teatr ognia:


Piekło zrobiła nam wspólny wianek, który Uzupio w imieniu grupy rzucił do Wisełki, żeby przyniósł nam wszystkim miłość :-).
Impreza w klimacie pogańsko-słowiańskim i przyznam, że bardzo mi to pasowało. Takie jakieś pierwotne instynkta się budzą :-)

" Oj, piniązki, piniądze,
jo tu wami wyrządze.
Kupie jo se korole, powiese je w stodole.
Powiese wos w stodole,
zastąpicie mi role.
Wszystkom pole sprzedała,
teroz bede ligała.
Nic nie bede robiła,
lec po karcmach chodziła
"
13:26, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (8) »
środa, 04 czerwca 2008

dziś:

i ja wczoraj (gdzie to się podziało?) - prawie jak nierealne, a tak bym chciała by to wróciło...

To moje ulubione zdjęcie. Kwiaty na kapeluszu zlewające się z kwiatami w tle. Mój ukochany sweter i wtedy to poczucie siebie: wartości, osobliwości, indywidualności. Najlepszy mój czas.

Przemijanie jest przerażające...
22:43, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (6) »
środa, 28 maja 2008
Wczoraj opis znajomego: "Pamięć operacyjna mózgu przeciążona..."
a dziś patrzę - świci się numer Kitty, która odeszła od nas na jesieni i jest opis: "pozytywne myślenie drogą do ... sukcesu". I ten numer też ma Kasia, inna Kasia. Dziwny zbieg okoliczności...
16:32, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 maja 2008
No więc wczoraj u Alleksandry na grillu spełniło się moje marzenie, czyli spróbowałam buraczków pieczonych w żarze. Poza tym chyba wszyscy się dobrze bawili, Uzupio śpiewał szamańskie pieśni, a na koniec kiedy zapadł zmrok, czyli nastąpiło symboliczne zamknięcie w kartonie, zaczęła się spowiedź.
Za to ja dziś byłam na "śniadaniu" o 13 z właściwie zupełnie mi nie znaną rodziną. Kiedy zobaczyłam tych wszystkich ludzi, pomyślałam, ze to będzie tragedia, ale nie było tak źle nawet, chociaż dobrze też nie - nie było po prostu śmiertelnie nudno. Potem zahaczyłam o dumnie nazwane "miasteczko" afrykańskie, czyli kilka namiotów z towarami od sasa do lasa - kilka potraw do spróbowania, trochę biżuterii. Wracając do domu podjechałam obejrzeć jeszcze raz tego psa z guzem i dokładnie zlokalizować, który to budynek. I tak oto do domu wróciłam koło godziny 17. Pseudo rodzinna atmosfera i na mnie i na mojej mamie zrobiła ciężkie wrażenie, tak, że szampan był niezbędny :-). I tak oto minął cały dzień, a ja mam poczucie, że poza sprawdzeniem psów, mogłam w ogle z domu nie wychodzić i lepiej bym spożytkowała ten czas.
Gratulacje Dulce!
19:32, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka