Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

Smutna Papryczka Piri Piri

sobota, 21 listopada 2009
Do śniadania dziś fragment filmu o Wschodnich Niemczech i życiu przy granicy. Chłopak, którego prawie zastrzeliła służba graniczna, bo uciekał z przemyconą płytą Stonsów. Muzyka jest ponad wszelkimi granicami. kiedyś w jakimś programie dokumentalnym o muzyce ktoś powiedział: Nie ma rasizmu w muzyce. Nie powiesz, nie będę tego słuchać, bo nie powinno mi się to podobać. Albo ci się coś podoba, albo nie.
czwartek, 19 listopada 2009
Nienawidzę polityki. Serio. Za jej grę i fałszywość. W sztuce cudowne jest to, że skupia się na rzeczach ważniejszych niż o stołek, wpływy i omamianie społeczeństwa. Ale jednak od jakiegoś czasu jestem zaangażowana w akcje Racjonalista.pl, która ma na celu ograniczenie narzucania katolicyzmu całemu społeczeństwu. Przeczytałam dziś 2 listy posłów, w odpowiedzi na protest Racjonalistów na słowa Prezydenta. Prezydenta, który twierdzi, że w Polsce jest miejsce tylko dla katolików. Przeczytałam listy broniące tej postawy. I zestawiłam sobie te teorie z "Uwagą" i innymi tego typu reportażami, o siostrach zakonnych, które znęcają się nad podopiecznymi, zakonnikami-pedofilami. Zestawiłam to sobie z przypadkowo usłyszaną wypowiedzą pani w sklepie, która zaznajomionej kasjerce opowiadała, że jej mama zapłaciła za czyjś grób, ale ksiądz nie chciał jej wystawić potwierdzenia wpłaty i musiała zapłacić drugi raz za grób, bo gdzieś ta wpłata przepadła. I ja tak sobie, myślę, o co w tym chodzi? Skąd ten jakiś dziki pęd do wiary pod którą kryje się tyle zła?
Z tego wszystkiego puściłam sobie czeską komedią na DVD. I po raz drugi już przeżyłam zdziwienie. Komedia to śmieszny film, tak? Taki co to pozostawia w dobrym nastroju. Dwa dni temu oglądałam jugosłowiańska komedią "Posterunek graniczny". Film miał śmieszne elementy, ale skończył się bardzo smutno krwawą jatką z czysto ludzkich (i prawdziwych - żaden hollywood - powodów: głupoty, zazdrości, buty). A dziś czeska komedia "Słoneczne miasto" znowu kilka śmiesznych elementów, ale film smutny, przejmujący i na pewno nie komedia. Kurcze nawet krytycy w tym kraju kłamią.
czwartek, 05 listopada 2009
Wstawiłam swoje zdjęcie z serii ofiar z zasłoniętymi oczami na NK i kto mnie zaprosił do znajomych? Piękne Oczy. Musiałam przyjąć :-))).
przeżywam kryzys, wynikiem którego jest sesja foto ofiar (do obejrzenia na deviancie*). Sesja moim nieskromnym zdaniem dość ciekawa. I bardzo ucieszyło pozytywne przyjęcie jej przez znajomych i spontaniczny i bardzo pozytywny koment nieznanego mi użytkownika devianta i zaproszenie do jego Twittera. 
A sesja wciąga mnie na maksa. I wyszło szydło z worka - jestem ofiarą :-))).

* chętni do otrzymania adresu proszeni są o pozostawienie komenta pod notką.
środa, 04 listopada 2009
słuchając utworów, które kojarzą mi się ze starym, dobrym dzieciństwem, że ze mną na prawdę jest coś nie tak. Zawsze inwestowałam w znajomości, które tylko we mnie uderzały. Zawsze kochałam się w niewłaściwych facetach. Nigdy w siebie nie wierzyłam. Nic dziwnego, że dla moje rodziny jestem wielkim nieudacznikiem. Bo wciąż z tego co jest niewiele warte, wydaje mi się, że bardzo warte.
Zaraz po umieszczeniu na NK mojej foty z taśmą zaklejącą usta, dostałam zaproszenie do profilu Szczęśliwi wszyscy Szczęśliwi ludzie. Hmmm.
A właśnie oglądałam swoją dawną znajomą w talk show w tv i pomyślałam, że ja to chyba rozmieniłam swoje życie totalnie na drobne. 
piątek, 30 października 2009
Tak apropos castingu na osobę towarzyszącą na rodzinne imprezy przypomniało mi się, że ja znałam kiedyś faceta, który w lokalnym radio ogłosił casting na nowego znajomego, bo mu się starzy znudzili. I podobno kilkanaście osób się zgłosiło :-).

polecam posłuchać tekstu do końca:
Wieczornie kolacja z babcia, która wróciła z antypodów. Oczywiście pada stwierdzenie (tym razem z ust ojca, ale różnie to bywa), że myślałem, że przyprowadzisz chłopaka. I pomyślałam całkiem serio, że otwieram cassting na chłopaka lub dziewczynę, którzy będą chcieli ze mną przychodzić na takie spotkania - w końcu zawsze jest dobre jedzenie i dużo alkoholu. A rodzina - no cóż - kiedyś będąc na randce przypadkowo spotkałam na mieście rodzinę i zaciągnęli mnie wraz z tym facetem na rodzinne spotkanie, ja mało nie umarłam ze wstydu, a facet mało nie padł z zachwytu - wszystko kwestią dotychczasowych doświadczeń.
I dziś też tona żarcia i obiad na jutro, bo tyle zostało, a ojciec nie chciał brać, to ja wzięłam :-).
A w domu powrót do rzeczywistości - znowuż problemy i kłopoty. 
No ale casting otwarty. Ktoś chętny? Na priva poproszę.
 
czwartek, 29 października 2009
Potrzebuję cudu. I kopa w dupę. Ale nie od życia. 
i myślałam o tym moim zagubieniu, smutku i nieudaczności. I nad ranem przyśnił mi się fragment tekstu Iry: "Nie ma nikt takiej nadziei jak ja Nie ma nikt takiej wiary w ludzi cały ten świa."
Tyle, że to nie o mnie...
czwartek, 13 sierpnia 2009
udało mi się mieć dobry nastrój, taki z uśmiechem.
I znajomy do mnie napisał, że musi się komuś wypłakać, bo jego syn wylądował w psychiatryku. W podobnych sytuacjach radzić akurat mogę, ale nie lubię do tego wracać. Po raz kolejny w ciągu ostanich dni zrobiło mi się ogromnie, przytłaczająco przykro.
środa, 12 sierpnia 2009
na randkach, który mnie opierdolił z bliżej mi nieokreślonego powodu. Tak z rana. Tak do kawy. A do kompletu w biurze druga osoba, która siedzi też rzuca kurwami. Chcę się upić. Nawet kawą. Żałuję decyzji, żałuję emocji, żałuję, że w ogle jestem. 
wtorek, 19 maja 2009
Gdy szłam dziś na bazarek, zobaczyłam żebrzącą starszą panią. Obok niej na posłanku leżał pies. Ujęło mnie jak głaskała psa i że był przykryty kocykiem i postanowiłam jej wrzucić trochę monet. Na szyi miała zawieszoną kartkę z napisem: "Morderstwo, zostałam pozbawiona oczu celem grabieży, mam protezy oczne, zostałam skazana na łaskę losu i towarzystwo starego psa". I kiedy to przeczytałam prawie się rozpłakałam, okrutność ludzka jest dla mnie niewyobrażalnie niepojęta.
poniedziałek, 30 marca 2009
Jak podaje galeria Appendix:
"Z przykrością zawiadamiamy, że w dniu 29 marca 2009 roku zmarł Stanisław Dróżdż; wspaniały człowiek, wielki artysta, który całym swoim życiem udowodnił, że sztuka jest sprawą ducha a nie zręczności ręki.
STANISŁAW DRÓŻDŻ 1939 - 2009 Urodził się 15 maja 1939 r w Sławkowie. Od 1967 roku całkowicie poświęcił się poezji konkretnej, lub szerzej -- wizualnej. Należał do wąskiego grona najwybitniejszych jej przedstawicieli, a także zbieraczy; w rodzinnym Sławkowie zgromadził szczegółowe i niezwykle obszerne archiwum. Na potrzeby swojej twórczości stosował własny termin "pojęciokształty". Artysta analizował środowisko języka, precyzyjnie odszukiwał najbardziej czyste, syntetyczne formy. Jego "między" - słowo, którego litery pokrywały równomiernie ściany, sufit i podłogę - zdobyło światową sławę; dzieło to, od swojego premierowego pokazu w warszawskiej Galerii Foksal w 1977 r., było prezentowane 14 razy. Stanisław Dróżdż brał udział w kilkuset wystawach indywidualnych i zbiorowych. W 2003 roku reprezentował Polskę na 50. Międzynarodowym Biennale Sztuki w Wenecji monumentalną instalacją Alea iacta est. "
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
statystyka