Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

Przepaści

wtorek, 30 czerwca 2009
Jest taki teleturniej, który dość lubię "Czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty?" W skrócie zawodnicy odpowiadają na pytania ze szkoły podstawowej, klas 1-5, wraz z uczestnikami dzieci odpowiadają na pytania i w razie gdy gracz nie zna odpowiedzi na pytanie, może skorzystać z pomocy dziecka.
Gra studentka filologii polskiej. Odpowiada na pytanie: "Jak nazywa się ten wielki artysta?"

Panna patrzy się, patrzy i patrzy. Stwierdza, że ją myli określenie, że to wielki artysta i że może to jest Fryderyk Chopin, a może Mickiewicz. W końcu korzysta ze ściągi (czyli podgląda odpowiedź dziecka), która brzmi Jan Sebastian Bach. I panna tak odpowiada.
What the fuck??!! Studentka filologii polskiej???? Nie odróżnia Chopina od Mickiewicza i Bacha?? Eeeeeee. 
19:24, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (2) »
środa, 11 czerwca 2008

Na jednej ze ston wdałam się w głupią dyskusję na temat aborcji. Chciałam pokazać tą trzecią stronę, którą mało kto zauważa. Bo walka jest zazwyczaj między kobietami, które chcą mieć całkowitą wolność swojego ciała (czyli seks bez zabiezpieczeń i potem ewentualne usunięcie ciąży bez konkretnych powodów), a zwolennikami ciąży aż do porodu, bez względu na sposób i konsekwencje zajścia w ciążę (np. gwałt, wiek, zdrowie matki).

Zupełnie niepotrzebnie się wdałam w tą dyskusję, bo ludzie zazwyczaj tego nie rozumieją (i w sumie to bardzo dobrze). Bo ta trzecia strona tego problemu to dalsze życie tego dziecka. Jeśli matka go nie chce, a urodzi, to może się to tak skończyć jak w przypadku mojej dawnej przyjaciółki, kiedy to matka całe życie obwiniała ją o to, że zniszczyła jej życie, bo przez nią nie skończyła studiów, itp. K. kiedyś mi powiedziała, że nie wierzy w Boga, bo gdyby Bóg istniał nigdy by nie pozwolił jej tak skrzywdzić. I myślę, że będę te słowa pamiętac do końca życia, bo są to słowa właśnie z tej trzeciej strony dziecka, które zostało urodzone wbrew chęci rodziców, dziecka, które było wpadką, kimś niepotrzebnym ani matce, ani ojcu. Ktoś kto chce usunąć ciążę nie nadaje się na dobrego rodzica. Ci wszyscy przeciwnicy aborcji myślą tylko, by dziecko się urodziło i już. A co będzie dalej pełni dobrej myśli, że będzie dobrze i już. Ja też jestem przeciwna aborcji, ale z drugiej strony uważam, że osoby nieodpowiedzialne nie powinny mieć dzieci, bo tylko sprowadzą nieszczęście.

Dopóki się ktoś nie znajdzie po tej trzeciej stronie, zapewne nigdy tego nie zrozumie. I dobrze. Ja jestem trochę taką trzecią stroną wpadką. W mojej rodzinie schemat jest prosty: dziadek przesiedział prawie całą wojnę w obozie był tak wczesnym więźniem, że nawet nie ma numeru, robiono na nim doświadczenia, miał żółte papiery. To doświadczenie rzuciło mu się na rozum. Sam stał się hitlerowcem, co dało efekt w postaci choroby psychicznej mojego ojca i ucieczki jego drugiego syna na drugi koniec świata. A mój ojciec przełożył to wszystko na mnie. Nie winię go. Pamiętam zimowe ferie z dziadkiem, kiedy to musiałam zjeść zwymiotowane przeze mnie jedzenie, pamiętam jak dziadek wiązał mi buty narciarskie, żebym zjeżdżała z wąsko zestawionymi nartami (chociaż ja mam wadę wzroku i nie jest dla mnie osiągalna taka jazda, bo po prostu nie widzę). Pamiętam straszenie wilkami, kiedy byłam małą dziewczynką i próba zaprowadzenia mnie do psychiatry, bo przecież każdy wie, że w Warszawie nie ma wilków (a że nie wie tego 5letnie dziecko, to jest chore psychicznie, nieprawdaż?)

Jeden z uczestników forum zaproponował mi, ze powinnam po prostu zastosować formułę: Spieprzaj dziadu, ale nie wiem czy to w ogóle jest możliwe i wobec czego/kogo? No i nie umiem wytłumaczyć, że ja staję po tej trzeciej stronie, bo ją rozumiem, bo wiem, jak tam jest, a nie dlatego, że kocham mordować nienarodzone dzieci, czy podchodzę do sprawy z taką radością jak jedna z uczestniczek forum, że jak nie chce się mieć dziecka, to można je oddać do adopcji - tak jakby to było kupienie bułki z masłem w centrum miasta.

Ps. jakie to życie jest pojebane... w cholerę z nim!

Ps2. powinnam unikać takich stron i tematów, miałam dziś sobie spokojnie porysować Devendrę, a znowu zajęłam się przeszłością. Bez sensu.

22:59, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (5) »
sobota, 24 maja 2008
Wędrując dziś na grill do Alleksandry zobaczyłam dwa psy na pewnym podwórku, jeden z nich miał wielkiego guza na brzuchu. Właściwie miał guza zamiast brzucha.
Kiedyś pamiętam, miałam kolegę, który nie znosił swojego psa i jak zaczęły mu rosnąć guzy to się cieszył, a ja jakoś tak przyjęłam to wiadomości i już - bo lubiłam kolegę, bo pies faktycznie był brudny, bo byłam głupia, bo zależało mi na przyjaźni. Ale ostatnio nie ma u mnie kompromisów i żadnych odcieni szarości, jest albo biało, albo czarno. To oczywiście źle dla mnie, bo zazwyczaj odrzucam niemal wszystko co jest dookoła, bo coś mi nie pasuje. Dziś już K. nie byłby moim znajomym.
Zaczęłam myśleć, co mogę zrobić, by pomóc temu psu. I w zasadzie wiem, że prawo polskie to kupa gówna, jeśli chodzi o zwierzęta. Więc mój umysł przepojony alkoholem nawet wymyślił, żeby podjechać tam w nocy i odstrzelić biednego psiaka. I nie wiem co. Jutro będę szukać porad u innych zajmujących się pomocą zwierzętom. Tyle, że mam wrażenie, że tylko dostrzał pomoże, bo prawo ma to w dupie, a apelowanie do rozsądku właścicielowi zapewne nic nie da.
00:01, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 maja 2008
Po tym telefonie tak sobie pomyślałam, że ta cała moja rodzina ze strony ojca jest tak bardzo chora i popieprzona i tylko takie wzorce sprzedała swoim dzieciom, wnukom i kuzynom. Mój ojciec jest chory psychicznie przez wychowanie dziadka, którego i ja doświadczyłam i wiem, że można przez nie zwariować.
A wszytsko tak ładnie się ułożyło z moją dziesiejszą refleksją (i pomyślałam, co jest ze mną nie tak), że ja na gronie mam 13 znajomych (z czego jedna nie żyje, a dwie są przypadkowe), a inni moi znajomi mają po 150 osób i ja na naszej-klasie mam 19 znajomych, a inni po 150-250. Tak, właśnie zrozumiałam w czym problem...
21:49, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (7) »
czwartek, 17 kwietnia 2008
Dziś właśnie uświadomiłam sobie, że przez 18 lat, kiedy wracałam do domu, El Pieso na mnie czekał. 18 lat. Ponad połowa mojego życia.   
21:13, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (6) »
czwartek, 10 maja 2007
Mama wpada mi do pokoju z pytaniem, czy  wiem jak się międzynarodowo nazywa Czarnogóra?
Ja, że nie wiem.
- Monte Negro! Czemu my nie zasłużyliśmy na taką piękną nazwę?
- Bo my jesteśmy 4 rzeczpospolita.
- No co za kurwa!


A no właśnie.
21:35, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (6) »
wtorek, 21 listopada 2006
co jakiś czas pojawiają się notki na różnych blogach. Rzadko wypowiadam się w tych sprawach, bo zbyt ostre zdanie mam w tych sprawach. Dziś obejrzałam film przygodowy z akcją w Afryce. Obejrzałam, bo chciałam zobaczyć krajobrazy, kulturę, inny świat. Filmowy motyw to wątek miłosny między panią antropolog i wykopywaczem minerałów dla celów dochodowych. Gdyby nie wątek afrykański, to bym się szybko wylączyła z tego filmu, albowiem pani antropolog (mimo wyższego wykształcenia i sukcesów w świecie nauki) to była zarozumiała ignorantka i przede wszystkim idiotka. Prostacki poszukiwacz minerałów za to został nam ukazany jako istota myśląca i odpowiedzialna. Pani strzelała w oponę facetowi na pustyni, bo nie pozwalał jej zrealizować idiotycznego planu. Ale najlepsze w tym wszystkim było to, że ten ponoć myślący facet zakochał się w idiotce. I to mnie chyba nigdy nie przestanie fascynować. Dlaczego faceci kochają idiotki? I dlaczego jest taki społeczny wizerunek kobiety? Że nawet jak kobieta zdobędzie wykształcenie, to jednakowoż nadal będzie idiotką.   
22:10, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (13) »
wtorek, 20 czerwca 2006
Zaczepił mnie wczoraj na GG jakiś facet. Gadaliśmy sobie dziś także. Jest wdowcem. Żona zginęła w wypadku 9 lat temu. Mieli 2 dzieci. Wtedy miały 3 i 5 lat. Smutne bardzo :-(((.
13:57, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (3) »
niedziela, 11 czerwca 2006
opowiadał mi kiedyś o swoim przyjacielu. Facet ten raz na jakiś czas rzeźbił sobie przez siebie wymyślonych Bogów, wierzył w nich, składał im ofiary ze zwierząt, po jakimś czasie jednak wiara umierała i przychodził czas na wyrzeźbienie kolejnego Boga.
Mocno mnie to zszokowało i zastanowiło, jak można wierzyć w Boga, którego się samemu wymyśliło?
Trochę się zastanawiam na ile moja akceptacja/nieakceptacja świata jest stwarzaniem własnego Boga?
23:57, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (20) »
on:
Jestem
Sam jestem pusty
Beznadziejny
ja:
ja sama smutna
on:
I w ogóle nic mi się nie chcę
Poza pornosami

a mnie nawet pornosów się nie chce...

23:18, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (1) »
że aż tak dotknie mnie śmierć Kingi :-(. Macieii zadał mi pytanie: A co miałby zrobic Bóg? Hmmm. Ale jeżeli nic nie robi to po co mi taki Bóg?



I w zasadzie śmieszny dialog (tyle, że mi dziś nie do śmiechu):

pies sąsiada: HAU! HAU! HAU! HAU! HAU! HAU!
sąsiad przez okno: Zamknij mordę!!

Tak na prawdę chyba cały mój problem rozgrywa się w kwestii: czy ja potrzebuję Boga czy nie?
21:15, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (6) »
w Boga jest jak sinusoida z tendencją spadkową. Kiedy czytam o śmierci tak młodych i wartościowych ludzi jak Kinga to wiara moja praktycznie gaśnie. Nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć. 
16:33, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (10) »
czwartek, 06 kwietnia 2006
Chodzę teraz z psem na spacer w inne miejsce - pusty placyk cały zawalony puszkami, butelkami torebkami. I dziś z okna ktoś krzyczy na mnie: "Świnia! Niech się pani zastanowi! Puknie się w głowę!" Gdy wracałam wyleciał na mnie jakiś facet - 2 domy dalej, że "jak mnie jeszcze raz tu zobaczy to mi pomoże, straż wezwie, on mi będzie to wrzucał przez płot". Mówię mu spokojnie, że przecież pies mu nic nie zrobił, że tylko sikał i to nawe nie przed jego domem, a on dalej wrzask. Każdego dnia stwierdzam, że ten kraj mnie coraz bardziej męczy. Ludzie są potwornie głupi, zawistni i prostaccy. Znają tylko zakazy albo rozwiązania siłowe. Mieszkam w stolicy, a czuję się jakbym mieszkała w jakimś pipidówku, gdzie każdy musi wiedzieć o sąsiadach kto z kim sypia, jak mieszka, co jada na śniadanie. Tacy ludzie powodują, że zamykam się w domu, nie mam ochotę wychodzić na ulicę, mieć cokolwiek więcej wspólnego z ludźmi niż muszę. Wszelkie zobowiązania zewnętrzne jak pies stają się dla mnie coraz bardziej uciążliwe, właśnie z powodu ludzi, a w zasadzie nie z powodu ludzi - z powodu polaczków. Stado skarłowaciałych mentalnie gnid. Zakompleksieni seksualnie, politycznie i narodowo. 
19:31, dulcynea_best , Przepaści
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 marca 2006
Obejrzałam właśnie dokument o rosyjsko-wschodnich prostytutkach pracujących w Izraelu. Wszytskie miały dzieci, wszystkie były rozwiedzione. A ja nie rozumiem jednego - po co rodzić dzieci w tak beznadziejnej sytuaji/kraju/czasie?
Ja nawet tego kraju (Polski) nie uznaję za bezpieczny i godny na tyle by dać tutaj własnie komuś życie. A Uzbekistan, Ukraina, Rosja z tego reporatażu wyglądały jak miejsca głodu, beznadziejności i bólu. Po co w takich miejscach rodzić dzieci? By oddawać je do domów dziecka, porzucać babciom czy siostrom, a samemu być prostytutką? Nie rozumiem. Na prawdę. Na prawdę nie rozumiem po co dawać życie komuś w miejscu z góry przegranym. Po co rodzić kogoś kto, o kim wiadomo, że będzie nieszcześliwy??
00:33, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (8) »
czwartek, 09 marca 2006

Czemu mi smutno i czemu najsmutniéj,
Mamże Ci śpiewać ja – czy świat i czas?...
Oh! bo mi widnym strój tej wielkiej lutni,
W którą wplątany duch każdego z nas.

2

I wiem, że każda radość tu ma drugę,
Poniżej siebie, przeciw-radą łzę,
I wiem, że każdy byt ma swego sługę,
I wiem, że nieraz, błogosławiąc, klnę.

3

Czemu mi smutno? – bo nierad bym smucić,
Ani przed sobą kłamstwa rzucać cień,
By skryć, jak czego nie można odrzucić,
By uczcić, czego wyciąć trudno w pień.

4

Więc to mi smutno – aż do kości smutno,
I to – że nie wiem, czy ten ludzi stek
Ma już tak zostać komedią-okrutną
I spać, i nucić, śpiąc: "T o – t a k i w i e k !"

5

Więc to mi smutno, i tak coraz gorzéj,
Aż od-człowiecza się i pierś, i byt,
I nie wiem, czy już w akord się ułoży,
I nie wiem, czy już kiedy będę syt...!

6

I nie wiem – – czy już będę mógł nie wiedzieć,
Że coraz ż y w o t mniej uczczony tu –
Że coraz łatwiej przychodzi powiedzieć,
Ze snu się budząc: "W r ó ć m y ż znów do snu."



Cyprian Kamil Norwid

00:28, dulcynea_best , Przepaści
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka