Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.

ogólnie Fuck off

środa, 06 stycznia 2010
Kiedy dobrych kilka lat temu zaoglądywałam się w Jime Jarmuschu, stawiał mi cały świat na nogi, te idiotyczne, codzienne sytuacje podniesione do rangi absurdu. Dziś z przyjemnością obejrzałam "Poza prawem". Te filmy stawiają na nogi.
Aczkolwiek u mnie kryzysów i obaw ostatnio nie brakuje. Ale jestem pewna, że moje myśli i Jim Jarmusch, to byłby świetny film.
piątek, 04 grudnia 2009
i na kolację zrobiłam sobie mieszaninę oleju ryżowego, palmowego i octu balsamicznego i oto co w rezultacie otrzymałam. Mała buźka.

czwartek, 03 grudnia 2009
Nie mam ostatnio dobrego nastroju, ogólnie kryzys mnie zjada jakiś.
Szłam dziś ulicą i zobaczyłam staruszeczkę, w jednej ręce laska, w drugiej kij, ubrana w dziwne stare ubrania. Pomyślałam, że nigdy nie chcę dożyć takiego stanu. Zaczepiła mnie, że jest biedna i głodna, nic nie ma. Minęła nas grupa dziewczynek, pani z uśmiechem powiedziała: "O dzieciaczki", patrząc na grubszą dziewczynkę: "Ta to jakaś babucha taka" i dalej, że jest biedn i nie ma skąd wziąć. Mimo tej biedy i starości jednak zachowała jakąś pogodę ducha.
Przypomniała mi się inna staruszka, która kiedyś z zażenowaniem mnie zaczepiła na ulicy o kasę. Widać było, że jest w wielkiej potrzebie, a kiedy zobaczyła, że jej daję 10zł miała łzy w oczach, że tyle kasy dostaje.
Ech...
Niektórzy powiadają:
"Bo życie trzeba przeżyć."
No dobrze. Ale po chuja?
sobota, 21 listopada 2009
Zakazałam sobie dziś brać udział w jakichkolwiek konkursach, w których pokazuje się własne prace. Bo takie konkursy pobudzają moje najgorsze cechy, pewnie z obawy, że moja praca okaże się najgorsza albo coś w tym stylu. Wciąż się tylko denerwuję. A więc zakaz konkursów!
kurwa
Tak na prawdę ta fotka oddaje mój nastrój. Denerwuje mnie, że nie mogę w tym wszystkim znaleźć sensu. Wczoraj oglądałam mapki pokazujące jak ma być zalany świat w 2013 roku. Polska ma być zalana w całości. Miła perspektywa.  
czwartek, 12 listopada 2009
Zimno mi, a twarz mam rozpaloną jak piec.
Czekam.
Rano mama przewróciła się, ale wyglądało na to, że poza siniakami wszystko ok. Potem normalnie dzień, choć nienormalne pretensje pracownika, że musi pracować. 
A potem mama zasłabła. I okazało się, że w nogę też coś sobie zrobiła. Karetka, szpital. Badania wciąż trwają. Czekanie aż przyjdzie lekarz. I nic do końca nie wiadomo. 
wtorek, 10 listopada 2009
przeczytałam na jakimś blogu. Tak. Kiedyś mi było łatwiej. Pewniej. I lepiej się czułam sama ze sobą. Dziś martwi mnie prawie wszystko.
środa, 04 listopada 2009
Doszłam do miejsca, w którym coś powinnam zmienić. Tym gorzej dla mnie jednak, że kompletnie nie wiem co. 
piątek, 09 października 2009
I z pewnym żalem przeznaczyłam do sprzedaży na allegro moje 4 szwedzkie pornosy z lat siedemdziesiątych. Ale cóż, takie czasy...
"tak się czasami zdarza
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
tak się zdarza zazwyczaj
że jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
siedzę sam przy stoliku
i nie mam ochoty
dosiąść się do was
choć na mnie kiwacie
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
ja proszę pana to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
spierdalaj gnoju!
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym"'
środa, 07 października 2009
dzisiejszy dzień dał się mocno we znaki, nie tylko tym co zbierało się od dni, ale także różnymi niespodziankami. Np. Super Glue - niby klej błyskawiczny, przy przebijaniu zabezpieczającej membrany, ochlapał moją dłoń i spodnie. Musiałam się szorować pumeksem, żeby dłoń odzyskała normalną sprawność. A teraz właśnie wieczornie zaatakowała mnie jakaś żywica. I znowu jestem cała obklejona.
Niech mi ktoś da siekierę i stertę drewna do porąbania!
wtorek, 06 października 2009
Nie udało mi się dziś na niczym wyżyć, ani rozpłakać, ani wykrzyczeć i czuję się jak śliwka peklowana starym mięsem.
Ale za to ten dialog jest genialny i te boskie głosy i to pieprzenie głupot :-)

piątek, 11 września 2009
Nie rozumiem ludzi, którzy z własnej woli mieszkają na wsi. Mnie teraz przyszło żyć na takim wygnaniu i nie mogę tego pojąć jeszcze bardziej. Czuję się jak w więzieniu. Wszystko mnie tu wkurwia, nawet to, że zamiast jak w cywilizowanym miejscu - wygodnego chodnika, wiecznie mokra i zimna trawa. Że już nie wspomnę o notorycznym wywalaniu korków, które powoduje nieustanne problemy z kompami i innymi sprzętami. Kupno zwykłego słonecznika czy mniej popularnej gazety to cała wyprawa do miasta.
Ja chcę do miasta! Do cywilizacji! Do betonu. I nikt mi nie wmówi, że wieś ma w sobie coś romatycznego. Gówno prawda. I niech mi nikt nie wmawia, że w dobie zakupów w internecie mogę sobie wszystko zanabywać taką drogą - bo na tej gównianej wsi listonosz nie przychodzi codziennie, tylko co kilka dni. :-(((((
środa, 16 maja 2007
Przez tą dziwną pogodę zaczęłam się dziś zastanawiać czy mamy wiosnę czy jesień i czy przypadkiem lato mi gdzieś nie uciekło.
Rozdrażniona jakaś jestem od kilku dni i przez to agresywna. Trochę się niepokoję o A. jest naprawdę w bardzo złym stanie psychicznym i fizycznym.
I jeszcze wiadomość o dobrze znanym mi człowieku - miał wypadek, jemu się cudem nic nie stało, ale zginął jego ojciec.
poniedziałek, 26 lutego 2007
Chciałam dziś wyjśc z pracy koło 17, żeby odpocząć po stresie i kotle weekendowym, ale oczywiście nie dało się, bo zawsze "coś tam". Nerwy puszczały mi mocno. A w domu koty dostały po dupie i szlaban, będą musiały siedzieć zamknięte w swoim pokoju, bo nalały na stół. Trudno jest mi wytłumaczyć mamie, że mają ruje i nie jest to złośliwe zachowanie. To tak jakby karać kobietę, że ma okres. Poza tym wkurwia mnie to podejście. Kiedy braliśmy koty miałam 15 lat i nie miałam decydującego głosu. Chciałam owszem, tak, bardzo. Rodzice wtedy byli jeszcze razem. A potem odszedł ojciec. I z biegiem czasu opieka nad zwierzętami stała się coraz bardziej męcząca. Teraz koty są tylko MOJE, bo ojciec już z nami nie mieszka, a mama ma dość tego jak brudzą. Nagle to ja jestem wszystkiemu winna. "Bo to twoje koty". Nie, kurwa mać, to nie są moje koty, to są NASZE KOTY.

I zadzownili do mnie dziś z fundacji, która ponad miesiąc temu kontaktowała się ze mną w sprawie przekazania moje pracy na aukcję, ale jakoś zamikła nagle. Wolontariuszka, która się tym zajmowała, olała sprawę. Faaajnieeee.
 
1 , 2
Tagi
statystyka