Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
wtorek, 29 marca 2011
Przerzucając dziś kanały w poszukiwaniu czegoś jakkolwiek strawnego do oglądania - sprawdzam już nawet Tvn Style i włączyłam się tam na panią mówiącą jak powiesić lustra w domu, żeby wyjść za mąż. Niestety włączyłam się za późno i nie dowiedziałam się jak, dowiedziałam się tylko, że pani jest pewna, że to działa. Ale obecnie mieszkam w domu tak pełnym luster, że może któreś prawidłowo powieszone :)))

Przypomniało mi się: "Nie śpię, bo trzymam kredens" oraz "Nie piję dzięki żabom". To teraz będzie: Wyszłam za mąż, bo powiesiłam lustro w przedpokoju, albo w salonie na najbardziej pustej ścianie od lewego zachodu oświetlanej dodatkowo kwarcówkami.

piątek, 25 marca 2011
Znowu mnie wzięło na palenie, jak przy przeprowadzkach. Może los mi co gotuje? 
Wypaliłam 3 ruskie gwoździe, które trafiły do mnie odrzucone przez nałogowych palaczy jako zbytnie siary, mnie jednak w takich chwilach pasują. Zamiast 20 wypalam 3 i mam odpowiedni poziom nikotyny we krwi. Ostatnio funkcjonuję na 3 kawach i bez jedzenia przez cały dzień. Kryzys w głowie. Przydałoby się zapanować nad myślami i obawami. I wreszcie zacząć sobie radzić w życiu. Albo umrzeć. Jedno z dwojga - jak bohater: może zginąć albo przeżyć.

Zmieniły mi się linie na jednej dłoni i wciąż chyba się zmieniają.
A za chwilę rozmowa o Bogu. 
I wciąż szukam odpowiedzi, o co chodzi w tym, że żyję? 
wtorek, 22 marca 2011
W połowie spędzony na rozmowie z babcią, babcią która ma 84 lata i wie co to gej i rozumie, że bycie gejem jest modne, bo niektórzy homo w to uciekają, bo wygodne ("bo nie będzie dzieci" - jak słusznie zauważyła). Absolutnie nie mam nic przeciwko gejom, ale sądzę, że moda na to jest i sporo hetero w to idzie, bo łatwiej.

Ale czas mojego dzieciństwa bezapelacyjnie się skończył, przyjechałam do babci po całym dniu pracy i chwili zakupów i jedyne co dostałam zamiast obiadu to 3 kanapki. Po 2 godzinach dotarł mój ojciec i zajadał sobie zupkę grzybową, a ja tylko patrzyłam :). 

Poza tym zakochałam się w buteleczce perfum "Alien" Thierry`ego Muglera - genialna stylistyka.
I zamówiłam wszystkie książki których nie mam ulubionego pisarza pana, który mi się tak podoba :)).
niedziela, 20 marca 2011
tak napisał producent, ale przy paleniu okazało się, że to kiepskiej jakości tytoń o smaku tytoniu bez wanilii.
Tlą się we mnie resztki młodzieńczego buntu, walczące z myślą, że może trzeba by się ustatkować, albo może zacząć robić karierę? Albo chuj wie co, ale żeby ruszyć z miejsca, bo ostatnio mam wrażenie, że utkwiłam w ślimaczym maraźmie.
Przydałoby się oświecenie. Albo solidny kop w dupę :).

Na NK zaproszenie do klasowego spotkania podstawówki, a ja tam zawsze robiłam za klasowe dziwactwo. Mam dać znać, czy się wybiorę - o co to to, to nie. Zapomnijcie :)).
 

Pseudowróżka Tara usiłuje mnie netowo zastraszyć, że oto początek kwietnia, to świetny dla mnie czas, ale miała oto sen, że stanie mi się coś złego, ale można to zmienić jeśli ble, ble,ble, nie chciało mi się czytać, bo za dużo bełkotu, ale zapewne trzeba jej zapłacić, bo takie to czasy. Nie zapłacę, niech mnie nie ratuje od niebezpieczeństw, które jej się śnią :).  
sobota, 19 marca 2011
Jedna mi tylko piosenka w głowie ostatnimi czasy.

Tłumaczenie trochę kulawe, bo z netu.
Ja np. "I sądzę, że po prostu nie wiem, i sądzę, że po prostu nie wiem", przetłumaczyłabym jako: "I zgaduję, ale nie wiem, zgaduję, ale nie mam pewności".

Nie wiem gdzie zmierzam
Ale będę próbował dla królestwa jeśli będę mógł
Ponieważ to sprawia, że czuje się jak mężczyzna
Kiedy wkładam igłę w moje żyły
I powiem ci, że rzeczy już nie są takie same
Kiedy pędzę moją trasą
I czuje się jak syn Jezusa
I sądzę, że po prostu nie wiem
I sądzę, że po prostu nie wiem

Podjąłem wielką decyzję
Spróbuję unieważnić moje życie
Ponieważ kiedy krew zaczyna płynąć
Kiedy strzela w górę szyi kroplomierza
Kiedy zbliżam się do śmierci
I nie możecie mi pomóc chłopaki
Ani wy słodkie dziewczyny z waszą słodką mową
Możecie wszyscy iść na spacer
I sądzę, że po prostu nie wiem
I sądzę, że po prostu nie wiem

Śnię, że urodziłem się tysiąc lat wcześniej
Śnię, że przepłynąłem najciemniejsze morza
Na wspaniałym, dużym żaglowcu handlowym
Zmierzając z tego świata tutaj
W stroju i czapce marynarza
Z dala od dużego miasta
Gdzie mężczyzna nie może być wolny
Z dala od zła tego miasta
I jego samego i tych wszystkich dookoła
I sądzę, że po prostu nie wiem
I sądzę, że po prostu nie wiem

Heroino bądź moją śmiercią
Heroina jest moją żoną i moim życiem
Ponieważ przewód od mojej żyły
Prowadzi do ośrodka w mojej głowie
I jestem wtedy w lepszych warunkach niż martwy
Ponieważ kiedy heroina zaczyna płynąć
Już naprawdę nie troszczę się więcej
O wszystkich Jim-Jimów w tym mieście
I o wszystkich polityków robiących sondaże
I o wszystkich, którzy poniżają innych
I o wszystkich martwych ciałach nagromadzonych na stosach

Ponieważ kiedy heroina zaczyna płynąć
Już naprawdę nie troszczę się więcej
Ah, kiedy heroina jest w mojej krwi
I ta krew jest w mojej głowie
Wtedy dziękuję Bogu, że jestem dobry jako martwy
Wtedy dziękuję Bogu, że nie jestem świadomy
I dziękuję Bogu, że już się nie martwię
I sądzę, że po prostu nie wiem
I sądzę, że po prostu nie wiem
niedziela, 06 marca 2011
Damn it. W nocy rozważania o sensie życie. O miejscu na Ziemi. A potem zamiast tańców i pijaństwa wiadomość o śmierci. Osoby, ktora mnie w jakiś sposób oczarowała. O rok ode mnie starszej. 
Kiedy miałam 20 lat śmierć wydawała mi się romantyczna, mistyczna i odległa. Teraz wydaje mi się smutna, bezsensowna i realna. Lepiej chyba żyć nie mając świadomości, że się kiedyś zniknie. Zwłaszcza, że mimo moich różnych poszukiwań religijnych, wciąż dochodzę do wniosku, że być może coś tam jest po drugiej stronie, ale na pewno nie to, co sobie wyobrażają ludzie. Żadnych aniołków biegających za naszymi plecami, ani żadnego Boga, który w ramach wolnego czasu śledzi 
życie każdego marnego człowieka i zastanawia się jakby mu pomóc w tej nędznej egzystencji. I nie ma raczej też Boga, który oczekuje od człowieka schizoidalno-wiernej egzystencji.
Że nic innego nie będziemy robic, tylko modlić się i wychwalać imię Pana. 
Może jest kolejny poziom gry, a może właśnie "game over".

Papierosy i wino. Tom Waits. Dziwna książka, która tak zafascynowała pana, który mi się tak podoba. I chyba zaraz sobie odpalę "Czas Apokalipsy". A potem pójdę wypalić 10 papierosów-gwoździ.

I wiadomość dla aminów: od 3 dni blox nie działa na mozilli.

sobota, 05 marca 2011
Zazwyczaj kiedy się przeprowadzam, pakuję książki, zdjęcia, obrazy, rysunki palę tonami papierosy. Potrafię wypalić 20 papierosów jeden za drugim. Choć w nosie kręci, a oczy łzawią. Po prostu muszę. Nie wiem czemu. Od kilku dni znów czuje potrzebę nikotyny. Palę cygarety, palę papierosy, pochłaniam niezliczone ilości nikotyny. Ale przecież nigdzie się nie wyprowadzam. Przynajmniej jeszcze nic o tym nie wiem. Ale aż żałuję, że nie mogę się uwalić u siebie w pokoju na podłodze i słuchając chrapliwego głosu Toma Waits`a palić, palić i palić. Coś się dzieje. Coś się zmienia. A może to tylko we mnie przeskoczyły zastawki. Albo...