Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
czwartek, 03 listopada 2005
- Możesz przegrać mi płyty?
- Dlaczego ma przegrać? A nie może wygrać?
11:27, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
O 3.46 smes od pana, który umawia się na spotkania, a potem je odmawia. Znowu chce się spotkać, ja już nie reaguję, odpowiadam na wiadomości, ale nie umawiam się. Jego smesy są grą i to umawianie się na spotkania też jest grą.
Mnie się śniło, że jeżdzę autobusami po całym mieście i jakoś do celu nie mogę trafić. Obudziłam się zmęczona i z niechcią zwlokłam się do zimnej łazienki. Tak sobie myślę, że trafić kogoś dla siebie, to wielkie szczęście. Szkoda, że mnie jakoś omija...
A mama rano zadała mi pytanie, czy czuję się championem (Qeeni w radiu właśnie śpiewali), bo ona się czuję. A dziś rano myślałam, że to wszystko jakoś jest nie tak.
09:15, dulcynea_best
Link Komentarze (2) »
środa, 02 listopada 2005
"Poznam niepalącą, szczupłą, inteligentną i otwartą na świat dziewczynę, osobę trochę szaloną i spontaniczną."
To z kolejnych podesłanych mi anonsów. Ech....
21:46, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Dostałam właśnie na konto randkowe list, który dam sobie głowę uciąć dostałam przy okazji istnienia poprzedniego konta już ponad rok temu. Hmm. Nie ma  to jak iść na łatwiznę. Odpisałam panu, że chętnie się z nim spotkam, choć mam wrażenie, że taki sam list dostałam na stare konto. Więc myślę, że więcej się nie odezwie. To i dobrze, bo wszelkie seryjnie wysyłane komplementy w stylu "nie będę mówił, że jesteś piękna, bo to prawda" tracą wszelką wymowę i sens.
A w tv właśnie leci: "Grajmy Panu!". No to grajmy Panu!
21:33, dulcynea_best
Link Komentarze (1) »
Znowu kolejny smes od pana który się umawia i odwołuje spotkania, chyba taka gra. Bezsens.
A moich starych wierszy ciąg dalszy. Ten ma kiepsi początek, ale koniec jakoś nadal oddaje to co myślę (i czuję).

"Każdy dzień mojej zwłoki jest śmiercią,
śmiercią bardziej niż żałosną.
Nie ma już bólu,
nie ma nicości,
wszechogólna żałość,
że to życie,
że strach, że złość,
że nic,
że gdy krzyczę, to tylko echo,
że gdy maluję, to tylko skąpstwo,
że gdy proszę, to tylko suchy chleb ciśnięty w usta,
że gdy umrę, to tylko pies nasika na grób."

To był ulubiony wiersz Grześka.

I odnaleziony fragment rozmowy, autentycznej, choć nieco wierszowanej. Usmiałam się jak to dziś przeczytałam. Wiersz w stylu "jak zbić mężczyznę z pantałyku."

Byłam modelką w jego aktach.
Stałam martwo, a on by miły:
"Ładnie tak wyglądzasz."
"Ach, tak?" dziwiłam się.
"Kim chciałabyś być?" - pytał.
"Dziwką" - odpowiadałam.
"A czemu?" "Bo mi się to podoba."
On też się dziwił : "Jak to?"
"To ciekawy zawód."
W tle śmiech asystenta.
A zdjęcia pozostały tajemnicą.

I na koniec na dziś:
I oto jestem - usłyszałam kiedyś śmierć.
                                         Patrzyłam.
Ale nie było Cię.
Często wyglądam przez okno.
Zawsze o tej samej porze - rano.
Są ludzie, i psy, i drzewa, i ulica,
i mały sklepik, w któym kupuję mleko,
i przystanek, z którego jeżdzę do miasta,
i kościół, i cmentarz.
I jestem ja.
Ale ty zbłądziłaś, jak jeden zapomniany znajomy,
kóry pomyliwszy mnie z kimś przyjechał.
Wyszedł po chwili tłumacząc się,
że nie mnie miał na myśli.


Hmmm. Dziś jestem chyba zbyt zmęczona, żeby tak pisać. Tyle umarło w międzyczasie...
20:58, dulcynea_best
Link Komentarze (4) »
Odezwała się do mnie pewna panna, która zniknęła z mojego życiorysu już z pół roku temu. Myślałam, że znajomość skończona, a tu proszę jaka niespodzianka, tylko jeszcze nie wiem czy miła :-). Bo panna dość specyficzna jest. Goth, siły ciemności, przy tym gubienie wszystkiego i wieczny brak kontaktu z nią, tudzież satanizm jako zabawa bywa czasami ładunkiem wybuchowym :-). Albo chociaż trudnym do zniesienia.
PS. Chociaż to miłe, że się stęskniła za mną. Czasem dobrze coś takiego usłyszeć, a właściwie przeczytać. :-)
13:54, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Na blogu pewnego barmana, z którym kiedyś coś się zaczynało i nagle się urwało nie wiedzieć czemu, wyczytałam dziś, że zmienia osobowość i że robi to dość często. Nie wiem czy to jest w ogle możliwe. Ale jeśli on to potrafi, to może i lepiej że nic nam nie wyszło. W końcu chce się być z jednym człowiekiem, a nie z kimś kto co chwila jest kimś innym...
09:39, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 listopada 2005
"Mam piekne obrazy i pięlną twarz, mam brudną duszę i brudne majtki, mam złote oczy i złote serce, mam karmazynową pelerynę swoich marzeń i czarną swoich pragnień, mam blaszaną aureolkę, mam nikotynę na zębach i mam talent. Mam siebie. Srebrne fale i srebren loki. Gdy deszcz pada, to świat płacze nade mną, bo ja już nie mogę, już nie chcę. Lecę na boskich skrzydłach."
Jak ładnie kiedyś pisałam, jak ładnie...


"Śmierć to nic strasznego.
To tylko chwil białych parę,
pustych jak życie i cichych jak szpital.
Śmierć to tylko dziecko:
burzy babki piskowe innych dzieci.
Co w tym złego, że czasem ktoś zapłacze?
Co w tym złego, że czasem, ktoś umrze?
przecież zawsze można zmartwychwstać."

Napisałam to z 14 lat temu. Na ile dziś w to wierzę? Chyba w ogle...
i jeszcze z odnalezionych myśli:
"Niegodzi się umierać, gdy nic się nie zrobiło."
Ja na prawdę miałam 18 lat gdy to pisałam??

No to na koniec jeszcze to:
"Czary mary, hokus pokus,
pełno wokół czarnych pokus,
Czary marym abra dabra,
w sercach naszych jest makabra,
Czary mary, abra moblem,
zabic dla nas to nie problem,
Czary mary, poku bielu,
wszyscy martwi przyjacielu,
Czary mary, dabra fobu,
już nie powie nic zza grobu,
Czary mary, abra inku,
jego głowa na kominku,
Czary mary, abrak udle,
jego ciało w ciemnym pudle,
Czary mary, hoku kielu,
my mordercy - nas jest wielu."
19:44, dulcynea_best
Link Komentarze (2) »
Że była zmiana czasu zorientowałam się po programie tv, że nic mi nie pasowało. Ale i tak u mnie to normalne, że niegdy nie wiem który dziś i tylko z żadka jaki miesiąc i jaki dzień. A smutno mi dziś, bo świr na starym blogu, że wie, że nowego adresu nie dostanie to usiłuje mnie zastraszyć. Ja to mam szczęście. Nie mam co.
18:15, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Na Powązkach jakoś bardziej duchowo. Żadnych baloników, grilów i cukierków. Nie dotarłam do katakumb, bo babcia źle się czuje i już nie może za dużo chodzić. Zmierzch Bogów. Kiedy dziadek żył, była pełna sił. Potem pojechaliśmy do babci na obiad. Ojciec porzucił mnie u niej, choć zazwyczaj odwozi mnie, ale umówił się ze swoją kobietą. Babcia była oburzona nie wiedzieć czemu.  Obejrzałam z nią film i pojechałam do domu.Wcisnęła mi pieniądze na taksówkę, choć wcale nie chciałam. Gdy wracałam zobaczyłam martwego gołębia, myśłałam, żeby mu zrobić zdjęcie, ale  zrezygnowałam. Leżał na brzuchu, z rozłożynimi skrzydłami i głową skręconą w bok. I pięknie i tragicznie.
A za chwilę zabiorę się za przegląd swoich wierszy. Myślałam, żeby może coś wydać??
18:06, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 października 2005
Przed cmetarzem wielki bazar. Baloniki, cukierki, zabawki, grill, kasztany; znicze i wiązanki to 50% tego co można kupić przed cmentarzem. Jakoś tak mało dziś czułam to święto. Za dużo bazaru i komercji. Wracając obok grilla usłyszałam: "A tu możemy zjeść obiad". A kiedy szłam na cmetarz tak mnie fascynowało, kto je grilla w takim miejscu. Obok naszych rodzinnych grobów dużo takich nieodwiedzanych. Po drugiej stronie grób syna i matki. Matka za życia codziennie przychodziła na grób syna, całymi dniami przy nim siedziała. Teraz grób porasta zielskiem. Paradoks cierpienia.
Gdy byłam dzieckiem lubiłam nosić na groby ludziki z kasztanów i z plasteliny. Teraz przynosząc znicze i kwiaty zastanawiam się, na ile to wszytsko ludzie robią, bo taki zwyczaj, na ile na prawdę tego potrzebują. Widziałam dziś i  modlących się i zajadających się Pańską Skórką czy szyszkami ryżowymi. Nie wiedzieć czemu każde święto zamienia się w pełną komercję.

A trafiłam jak sądzę dość ciekawą książkę, z której rozbroił mnie cytat: Miłość zwycięża PRAWIE wszystko.


20:03, dulcynea_best
Link Komentarze (1) »
Starzy i nowi przyjaciele. Teraz znajdziecie mnie tutaj :-).
12:27, dulcynea_best
Link Komentarze (1) »
1 ... 236 , 237 , 238
 
Tagi
statystyka