Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
piątek, 30 października 2009
Tak apropos castingu na osobę towarzyszącą na rodzinne imprezy przypomniało mi się, że ja znałam kiedyś faceta, który w lokalnym radio ogłosił casting na nowego znajomego, bo mu się starzy znudzili. I podobno kilkanaście osób się zgłosiło :-).

polecam posłuchać tekstu do końca:
Wieczornie kolacja z babcia, która wróciła z antypodów. Oczywiście pada stwierdzenie (tym razem z ust ojca, ale różnie to bywa), że myślałem, że przyprowadzisz chłopaka. I pomyślałam całkiem serio, że otwieram cassting na chłopaka lub dziewczynę, którzy będą chcieli ze mną przychodzić na takie spotkania - w końcu zawsze jest dobre jedzenie i dużo alkoholu. A rodzina - no cóż - kiedyś będąc na randce przypadkowo spotkałam na mieście rodzinę i zaciągnęli mnie wraz z tym facetem na rodzinne spotkanie, ja mało nie umarłam ze wstydu, a facet mało nie padł z zachwytu - wszystko kwestią dotychczasowych doświadczeń.
I dziś też tona żarcia i obiad na jutro, bo tyle zostało, a ojciec nie chciał brać, to ja wzięłam :-).
A w domu powrót do rzeczywistości - znowuż problemy i kłopoty. 
No ale casting otwarty. Ktoś chętny? Na priva poproszę.
 
czwartek, 29 października 2009
Potrzebuję cudu. I kopa w dupę. Ale nie od życia. 
i myślałam o tym moim zagubieniu, smutku i nieudaczności. I nad ranem przyśnił mi się fragment tekstu Iry: "Nie ma nikt takiej nadziei jak ja Nie ma nikt takiej wiary w ludzi cały ten świa."
Tyle, że to nie o mnie...
środa, 28 października 2009
Zawoziłam dziś kompa do naprawy do informatyka, tego którego ucieszył mój Hogwart w miniaturze. Że ani samochodu, ani prawka nie posiadam, poprosiłam kuzynkę by mnie podwiozła. Zawiozła. Oddaję kompa do naprawy, facet miły i sympatyczny. Pytam się go, czy ja mam dzwonić, czy on do mnie oddzwoni, on, że poprosi mój numer telefonu i zadzwoni. Wychodzimy z kuzynką.
Ona do mnie: Fajny ten facet, co? Ja, że tak. Ma obrączkę? Ja, że nie patrzyłam. Ale B. przecież to podstawa! No, ale widzisz chciał mieć numer do ciebie, nie że ty zadzwonisz. Zobaczymy ile razy zadzwoni.
Wsiadamy do samochodu, jedziemy. Telefon. Dzwoni ten informatyk, o hasło do kompa. Kuzynka autorytatywnie stwierdza: no, ale musiał zadzwonić o hasło. Ten telefon się nie liczy.
Siedzimy w pracy, facet dzwoni z pytaniem o Windows Messenger, piszę na gg o tym kuzynce i czytam: yessssss! trzeba to dobrze rozegrać! I trochę się przeraziłam. Polowanie na faceta, czy co?
Jedziemy później odebrać kompa. Kuzynka już ze mną nie wchodzi do biura (żeby była z nim sam na sam), kazała mi się umalować przed obiorem, ale pomyślałam, że to będzie dziwne, jeśli nagle przyjadę umalowana. Faktycznie facet miły, niechcący prawie mi powiedział, że życzy mi kolejnego problemu (wybrnął ładnie, że przecież w firmie są inne komputery, które mogą wymagać pomocy technicznej) i zaniósł mi grata do samochodu. Pierwsze pytanie kuzynki: ma obrączkę? Ja, że nie sprawdziłam. No B.!! przecież to podstawa!
No to B. umrze w samotności jak nic. Jak nic. Jak wół w karecie. B. jest ślepa i głucha na wszystko.
I nawet nie wiem, czy to jest śmieszna notka, czy nie.
wtorek, 27 października 2009
Z wizytą kontrolną był dziś u mnie pan informatyk, który obadawszy kompa, kazał go przywieźć jutro do siebie. Ale badawszy obaczył u mnie na parapecie fragment Hogwartu z Harrego Pottera. Zapytał się mnie, czy to moja frma robi, a kiedy usłyszał, że to moje prywatne, uśmiechnął się do siebie w duchu, choć zewnętrznie też było to widać :-). Sobie pomyślał :-).
Telefon z zastrzeżonego numeru, jakaś panna standardowym głosem powiedziała, że mój numer został wylosowany do otrzymania upominku, ale muszę spełniać 2 warunki: odpowiedni przedział wiekowy i bycie w związku. No i dupa, brak męża, brak prezentu :-(.
poniedziałek, 26 października 2009
"ze mnarozmawiac o zwiazkach wsrod ludzi, to jak rozmawiac o gwiazdach" rzekłam dziś i nie zostałam zrozumiana...
Nowy koment do starej notki (w której żaliłam się, że moje kontakty z ludźmi są zerowo-minusowe): "ależ mam zupełnie takie same odczucia jak Ty. ale mam nadzieję. mam nadzieję, że w końcu ktoś się znajdzie. kto zauważy piękno, to którego nikt inny nie widzi." Ładne. Dziekuję anonimowyu Czytelniku :-)
Znałam ta piosenkę od lat, ale kiedy dziś ją usłyszałam zakochałam się permanetnie! Na Youtubie niestety tylko w wersji koncertowej:
Odkąd mieszkam na nowej lokalizacji wciąż mam odczucia dejavu. Jakby to już raz przeżywała. Czy moje życie to gra, którą można toczyć kilka razy od początku? Czy już mi się całkiem mózg zlasował? 
niedziela, 25 października 2009
Popijając ciemny rum, który kojarzył mi się z paniem P. z Nowej Zelandii, a od wczoraj kojarzy mi się z panem R. z Łodzi, myślę tak sobie, że spotykając właściwych ludzi we właściwym czasie, to cały sens życia. W każdym bądź razie, mam wrażenie, że był to jeden z najlepszych weekendów ostatnich czasów. Egeszegedre!
I dobra wieść: prawie po miesiącu przyszła umowa z artystycznej strony, poprzez którą mam nadzieję posprzedawać trochę prac.
piątek, 23 października 2009
Na jednym z portali randkowych wiadomość od jakiegos dziwnego faceta, która ma mocno obraźliwy dla kobiet profil, zapytał się mnie czy poproszę go o rękę, zlożył mi życzenia urodzinowe, przesłał link do horoskopu z moją datą urodzenia, link do "Time to say good buy" i zaprosił do dalszych kontaktów. No to Drodzy G&G wracając do naszej dzisiejszej rozmowy : ludzie w dziejszych czasach sa naprawdę dziwni.
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka