Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
środa, 31 października 2007
Kiedyś to nie mogłam się nasłuchać. Najpierw Stonsów. Pierwszą kasetę jaką miałam z ich piosenkami, słucham bez przerwy przez rok. Potem nadeszła era niektórych utworów Beatlesów, Hey Jude należy do takich "niedosłuchanych" - że się słucha w kółko i nadal czuje się jak na głodzie: trzeba słuchać, żeby zaspokoić duszę. Że można słuchać i słuchać i ciągle mało. A ja teraz coraz mniej takich rzeczy znajduję. Ostatnią porywającą mnie rzeczą, była ksiażka  "Harry Potter" i zastanawiam się, czy to ja stetryczałam, czy ze współczesną kulturą jest coś nie tak?.
Hey Jude słucham sobie na dobrą noc.
Stoję sobie w aptece i na półce widzę lek o nazwie "Naser". Myślę sobie: wschodni jakiś czy co? I dopiero po chwili dostrzegam drugą linijkę (ale nie było żadnego myślnika czy przeniesienia) "cowy". No co za idiota zrobił taki skład!!!!
Helloween i Nowy Rok Czarownic. I urodziny mojej mamy. Z amerykańskich zwyczajów przejęłam robienie dyni, bo mi sie podoba taka ze świeczkami. I właśnie mi się gotuje zupa z tego, co z dyni wydłubałam. Z Nowego Roku Czarownic chyba niewiele przejęłam, chociaż może, kto wie?
A jutro masowy najazd na groby, a babcia oznajmiła, że chce być na grobie dziadka koło 12, czyli w najgorszych korkach. I szkoda, że wieczornie raczej nie zobaczę Powązek, bo cmentarze nocą wyglądają pięknie - takie pełne świeczek i dymu.
A moja dynia na zdjęciu nie chce wyjść, ani ostro, ani ładnie, ale na parapecie na prawdę jest bardzo groźna :-)).


wtorek, 30 października 2007
Film o kupowaniu pozłotka. I pozorów. I że w odruchu dumy można to odrzucić. Zrezygnować.
Nie przekonał mnie.
Dziś w pracy poruszenie i dyskusje, bo dziś był pogrzeb jednej z osób z dalszego towarzysta. 20letniej dziewczyny, która poszła na złoty strzał, nie do końca wiadomo, czy bardziej specjalnie, czy bardziej przypadkowo.
Hmmm a ja rozumiem samobójców. Jest w tym coś z tchórzostwa, ale i jest w tym coś z ostatecznego zakończenia kręgu cierpienia. I paradoksalnie, w niektórych przypadkach to jest właśnie przejęcie steru nad własnym życiem.

I dziś też telefon od pana z serwisu randkowego. Facet ma 9letnie dziecko porzucone przez matkę, która go nie widuje w ogle. Same paranoje.

*Tak śpiewał Janerka.
poniedziałek, 29 października 2007
piwo z la_confiance_en_soi w knajpce na uboczu Chmielnej. Takiej z dziwnym kelnerem. Połowa wieczoru uświetniona obecnością Alleksandry. I wielkie faux pas z mojej strony, bo ja to pamięć mam dobrą, ale krótką. I w momencie, gdy już żegnałyśmy się z la_confiance_en_soi pomyślałam: "kurwa! zapomniałam kwiatów z knajpki (prezent od la_confiance)!" i ona w tym momencie (jakby czytała mi w myślach): "A zabrałaś kwiatki?" No cóż, zostały jako napiwek dla kelnera, który nie chciał od nas napiwku pieniężnego :-). A ja niestety tak mam, jak sobie nie przywiążę do ręki to zapomnę. 
gdy się czyta coś takiego:
"Aptekarz-katolik nie sprzeda Ci prezerwatyw. Papież Benedykt XVI zaapelował do farmaceutów, by odmawiali sprzedaży środków antykoncepcyjnych, bo są one niemoralne. "Powinni korzystać z prawa do sprzeciwu sumienia" - ogłosił.

Benedykt XVI na spotkaniu z farmaceutami mówił też o pigułkach wczesnoporonnych. "Niemożliwe jest znieczulenie sumienia, na przykład w sprawie skutków działania molekuł, które mają na celu niedopuszczenie do zagnieżdżenia się embriona lub przekreślenie życia osoby" - przekonywał.

"Farmaceuta powinien zachęcać każdego do porywu człowieczeństwa po to, by każda istota była chroniona od poczęcia aż do naturalnej śmierci i by środki medyczne odgrywały naprawdę rolę terapeutyczną" - podkreślił papież.

Wierzący pracownicy aptek nie powinni też wydawać leków, które mogą być wykorzystane do eutanazji."


niedziela, 28 października 2007
Wczorajszym wieczorem dominowała kuchania arabska, bo tak to sobie obmyśliłam :-). Oj ciągnie mnie do tych wschodnich kolorowych :-)).
Z przerażeniem obserwuję, że powoli zamieniam się w swoją znielubioną przeze mnie babcię - jeśli chodzi o ilość jedzenia i zaczynam zamęczać gości nadmierną ilością żarcia. Poza tym obśmialiśmy się jak norki z głupawką. Każdy z nas został drzewem, ja całkiem ad hoc strzeliłam, że jestem baobaem, a tu proszę wieloletnie i długożyciowe drzewo :-)). Swoją obecnością zaszczycił na Aseł i myślę, że wszyscy się z tego cieszymy :-)).
A tu zdjęcia jak zostałam obsypana złotym deszczem:


I w prezencie absolutny hit sezonu: Mick w probówce (może da się wyklonować??):

i książka o Stonsach moich :-):

i teraz słucham arabskiej muzyki i wyję w głos, bom sama w domu :-)).
sobota, 27 października 2007
"Keith*: Rozlega się pukanie do drzwi i pojawia się Charlie Watts, ubrany w garnitur z Savile Row, krawat, ufryzowany, ogolny, pachnący wodą kolońską. Podchodzi do Micka, łapie go i mówi: " Nigdy więcej nie mów tak o mnie: mój perkusista" - i trach. Na stoliku była wielka, srebrna taca wędzonego łososia. Więc Mick leży na tej srebrnej tacy, która zaczyna frunąc razem z tym stołem w stronę otwartego okna. A ja sobie siedzę. Obserwuję Micka i myślę, ze pozwolę mu wyfrunąc, ale nagle uświadamiam sobie: "Przecież to mój pieprzony ślubny strój!", więc go złapałem!"

Tiaaa, nie ma to jak priorytety i dobra przyjaźń  :-))).

*Keith Richards - gitarzysta The Rolling Stones
piątek, 26 października 2007
Od kilku dni mam kosmiczne uczulenie - na całym ciele czerwone opuchlizny jak po ugryzieniu komara. A dziś wieczornie zabrałam się za przygotowywanie falafela na jutro, ani mikser, ani blender nie pociągnął mielenia, więc musiałam ręcznie za pomocą wyciskarki do czosnku, bo okazało się, że maszynki do mięsa nie mam. I że ta wyciskarka strzelała bokiem na pół pokoju dostałam totalnej głupawki. Ale wszystko już przemielone, zaraz będzie się smażyć.  :-))).
Za Dziennikiem: "Są ludzie, którzy za idee rewolucyjne są gotowi dać się pokroić albo.. zapłacić za ich symbole olbrzymie pieniądze. Taką osobą jest księgarz z Houston w USA Bill Butler. Za pukiel włosów legendarnego rewolucjonisty Che Guevary zapłacił na aukcji aż 119 tysięcy dolarów - równowartość około 300 tysięcy złotych."
czwartek, 25 października 2007
No i w mojej głowie dziś śniła mi się Biblia w jakimś specjalnym, ale bardzo tanim wydaniu.

*to wszystko jest w twojej głowie
środa, 24 października 2007
jakaż to okładka zapisała się jako domyślna do wszystkich utworów mp3 zapisanych na dysku bez koleracji z właściwą okładką płyty - Nirvany "Nevermind" z NIEMOWLĘCIEM. A ponieważ 3/4 utworów mam zapisanych w ten sposób, to co odtwarzam piosenkę widzę nagiego dzieciaka. Jak dla mnie gorzej nie mogli wybrać.
egzotycznych smaków wszem i wobec ogłasza: mrówki w czekoladzie są smaczne: ich lekko słony smak tworzy ciekawą nutę ze słodką czekoladą, a pancerzyki chrupią. A jak powszechnie wiadomo ludzie lubią jak chrupie. Dlatego w każdej reklamie czekolada łamana trzaska i chrupie, a ten kto wynajdzie chrupiące frytki będzie milionerem :-). 
poszukiwana :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi
statystyka