Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
wtorek, 31 października 2006
przemycenie się na lewo na płatne szkolenie, skoro nie będąc zarejestrowanym na liście osób, które ukończyły szkolenie, nie będzie można zakupić produktów z których to szkolenie było? 
dla jednego będzie to wyznanie obłąkanego psychopaty, dla drugiego to będzie przypadek, dla trzeciego nic godnego uwagi. Dla mnie? Zastanawiące, ale bez afektów. Dziś wychodząc z psem jakieś 2 metry od furtki znalazłam kartę z ręcznym napisem: OBSERWUJE CIE! 
poniedziałek, 30 października 2006
to rzecz niewygodna i krucha w przewożeniu. Spakowałam dziś swoje prace do jutrzejszego wieszania wystawy. Siusiek usiłuje zjeść wszystkie taśmy klejące, bo jakoś uwielbia klej. I teraz właśnie dostałam wiadomość na gg od znajomego: "Nie klnij kochanie". A przecież nie klnę i nie jestem jego kochaniem. Chyba że o czymś nie wiem. Człowiek w życiu jest bardzo samotny. ...
Siusiek zżera właśnie taśmę klejącą i nie mam szans by go przed tym powstrzymać. A to pewnie niezdrowe.


Gimme, gimme just a little smile
Gimme, gimme just a little smile
Gimme, gimme just a little smile
Gimme, gimme just a little smile
: kurwa dzisiaj ide do dziadka do szpitala...;/
: no i ???
a byl taki problem: przygotowalem sobie pigule na imprezke zeby bylo ciekawiej, ale nigdzie nie moglem jej znalesc wiec sie pytam dziadka: - Dziadku, nie widzałeś przypadkiem takiej małej białej pigułki?
a on mi dziwnym glosem odpowiada: - Nie, a ty widzałeś tego smoka co spaceruje w ogródku?....
oo w huj!!!:)
dobrze ze stary mial samochod a do szpitala niedaleko..;/ i jeszcze z policja beda klopoty..
: ty potomku wiatru i kurzu!!!!:))
: co????
: TY TUMANIE!!




<CreativePL> nie cpam wiecej
<Karas> ??
<CreativePL>Wczoraj jak poszedlem na ten melanzyk to zjedlem 3 kolka i ludzie mi zaczeli wkrecac ze mnie nie ma i biegalem szukajac siebie przez cale osiedle az w koncu zobaczylem sie w lusterku samochodowym i nie wiedzialem jak stamtad wyjsc.
Słuchaj, jaka historia
dajesz
Koleżance mojej kuzynki
coś sie złego działo w pochwie i okolicach, jakieś swędzenie i te sprawy
To poszła do lekarza
i lekarz tam wykrył jakiegoś grzyba
i nie wiedział, jak go leczyc, bo on wystepuje tylko u trupów
ano, trupów sie nie leczy :P
ale zczaj to
jej facet pracuje w kostnicy...

<mloda> obczaj akcje...
<mloda> kumpela mojej siory poszla do ginekologa
<mloda> weszla wczesniej do lazienki a na polce staly perfumy
<mloda> i ta debilka uznala ze sie psiknie wiesz gdzie
<mloda> zadowolona poszla do lekarza
<mloda> a na koniec wizyty on jej mowi ze nie musiala sie do niego tak stroic
<mloda> ona nie wiedziala o co chodzi
<mloda> a jak wrocila do domu i sprawdzila sprawe
<mloda> to sie okazalo ze te perfumy byly z brokatem !


boskie :-))))
też przychodzi spam, który chce Wam instalować chiński język? Ależ mnie to drażni. 
Kiedy miałam ze 4 lata wywołałam skandal rodzinny. Babcia miała pamiątkowego misia i powiedziała, że kiedyś mi go da. Zapytałam: kiedy? I usłyszałam: Jak umrę. A kiedy umrzesz? zapytałam i babcia się obraziła straszliwie. 
niedziela, 29 października 2006
usłyszałam dziś: "Ja mam nadzieję, że będziesz miała dzieci, bo kto będzie na nas zarabiał na starość, na nasze emerytury?"
Hmmm. To nie jest powód do posiadania dzieci, a może jest?
Dziś znajomy mówił, jak kilka dni temu przechodził obok kiosku, spojrzał na jego ściankę i nagle zobaczył taki napis: "Promocja filmu Zboczony ginekolog". :-)))
A mnie się przypomniała opowiedziana mi o mnie historyjka jak będąc dzieckiem ze 3-4 letnim naśladowałam babcię i na wpół zgięta z ręką na plecach chodziłam i mówiłam: "Ale mnie boli krzyż, ale mnie boli krzyż".
I jeszcze historia z dzieciństwa dziadka gdy wraz z rodzicami był u krawca z szyldem "Ubrania prosto z Londynu". W bocznej salce u krawca było pomieszczanie, w którym dokonywano poprawek ubra na miejscu. Dziatek tam zajrzał i potem na pytanie rodziców co tam zobaczył, odpowiedział: "Londyn".

A ja dziś w odpowiedzi na zaproszenie mailowe na moją wystawę od jednej z koleżanek dostałam odpowiedź, że właśnie jest w Londynie.
I wysłuchałam dziś moją siosterą cioteczną podczas robienia kanapek na szkolenie (bo ja dziś cały dzień w pracy), że Polaków dobija historia i dlatego jest taki maraz, że gdy wyjeżdzamy za granicę jesteśmy innymi ludźmi, bo już nie ma polskiego klimatu wokół, klimatu historii, Niemców którzy nas zabijali i Ruskich, którzy nas dobijali. Możliwe, że energia wojen, cierpienia, wiecznej zawieruchy historycznej dobija nas, ale ja sądzę jednak, że jest to koło zamknięte nakręcającego się marazmu. Gdy się wyjeżdza do normlanego kraju, gdzie ludziom się chce, wszytsko można załatwić po ludzku i żyje się godnie, gdy się normlanie pracuje od razu ma się inne nastwienie do świata.
sobota, 28 października 2006
Kilka dni temu okazałam się być persona non grata na jednym z blogów, bo notkę o zakłamaniu naszego społeczeństwa skomentowałam m.in słowami, że "taka to już nasza "katolicka" mentalność".
Miałam na myśli LPR, Radio Maryja, mohery, to że 90% Polaków to katolicy, ale jednocześnie te same osoby widzą wielkie zło w usuwaniu ciąży np. z gwałtu, ale nie widzą żadnego zła w gwałcie. A to wszystko oczywiście wierząc w Boga i będąc jego wiernym sługą.
Wyjaśniłam to na danym blogu, ale nadal byłam persona non grata. Trudno.
Dziś obejrzałam film "Królestwo niebieskie". O tym jak chrześciajanie (głównie katolicy) wybijali saracenów na dalekim wschodzie, jak pogardzali ich religią i nimi samymi. "Zabijanie niewiernych to nie jest grzech!!".
Ja o tym właśnie pisałam - że to jest dziwna moralność, niby miłość bliźniego, a zabijanie, niby wybaczenie, a zemsta, niby miłość, a nienawiść.
Trudno. Nie umiem udawać, że tego nie widzę. Nie umiem udawać, że nie widzę, że tyle ludzi twierdzi, że wierzy, ale to jak żyją przeczy naukom Biblii. I nazywam to mentalnością "katolicką" w cudzysłowie, bo to jest "mentalność" w cudzysłowie. A choćby mnie miał nikt nie lubić na tym świecie trudno - nie przestanę być sobą. Bo ja nie obrażam prawdziwego katolika, tylko tych zakłamanych.
Widzieliście ten film w notce "Giertych to wspaniały minister jest"? To jest dla mnie właśnie taka w cudzysłowie "katolicka" mentalność.

Ps. A tytuł notki wziął się od jednej z scen filmowych, kiedy chrześcijanie szli na wojnę z saracenami całkowicie pewni, że ją wygrają, bo "Bóg tak chce". Całkowiecie ją przegrali jednak. Chociaż nie byli stanie w to uwierzyć do końcs, bo przecież "Bóg chce by wygrali". Tiaaa...
może wyglądać np. tak:

W IKEI można zjeść pyszne i niedrogie krewetki z sosem musztardowym. W IKEI można kupić różne drewniane rzeczy do wosków. Ale IKEA to miejsce prodzinne, więc jak jesz to wokół ciebie biegają stada rozryczanych dzieciaków. Więc jeśli cokolwiek chcesz tam kupić najlepiej wziąć dużo proszków na uspokojenie.
Stoję sobie obok szafki i pod pachą mam drewnianą półkę. Za mną nagle zaczyna chaotycznie biegać jakiś dzieciak. Mama do mnie mówi: "Uważaj bo uderzysz tego dziaciaka". Odpowiadam: "Nie uderzę, chyba że się sam uderzy". I w tym momencie czuję na sobie morderczy wzrok ojca dzieciaka. Ale cóż, nie miałam nic złego na myśli, a tylko to, że jak ktoś lata bezmyślnie to może sam wpaść na coś.
Udało mi się też zakupić dziś haki do podklejenia prac na wystawę. I pokrowiec na aparat foto. I smyczę, której nigdy nie założę, ale za to jest z Guevarą. I zaraz muszę się zabrać za podklejanie prac :-).
się bać własnego kota :-). Bo dziś gdy nie udało mu się wspiąć po mnie - bo bluzka była za cienka i spadł, to po chwili rzucił mi się skokiem do szyi, żeby tylko znaleźć się na moich barkach.
napiszę coś co pewnie zbulwersuje coponiektórych moich czytelników.
Nie znoszę Giertycha, nie mogę ścierpieć ani ojca ani syna.
Ale odnoszę dziwne wrażenie, że ludzie, którzy go nie akceptują już kompletnie nie słuchają co mówi. Wystarczy, że przeczytają, że to powiedział Giertych i już huzia na józia. A np. pomysł ze szkolnymi wycieczkami do historycznych miejsc wcale chyba nie jest głupi. Znaczy ja bym chciała mieć takie wyjazdy ze szkoły i jeszcze  dofinasowywane :-). Znaczy zawsze więcej się zobaczy, doświadczy, zrozumie. To chyba dobrze. Co do pomysłu z osobnymi szkołami dla chuliganów nie mam zdania - zależy jakie będą kryteria kwalifikowania na chuligana. Ale np. w przypadku chłopców, którzy znęcali się nad Anią, chyba dobrze by im zrobił rok w zaostrzonych warunkach życia.
piątek, 27 października 2006
Kupuję dziś wino w sklepie. Że w promocyjnej cenie, kupiłam 12 butelek. I zaczepia mnie pan mówiąc: "O to chociaż WYTRAWNE, to dobre wino jest."

Tiaaa. Ja też choć wytrawna jestem to dobra jestem :-))). A słodkie wino to się na rzyg nadaje li tylko :-).
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Tagi
statystyka