Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
wtorek, 30 września 2008
Wczoraj zwalił mi się telefon, a co za tym idzie net. Konsultanci karzą odłącząć i ponownie łączyć rózne kable, dziś nawet kazali mi instalować sterowniki na nowo do płyty głównej. A po kolejnej rozmowie z konsultantem okazało się, że ja debil, źle połączyłam kable, bo filt podłączyłam do kable neostrady, a nie pod telefon. Najbardziej rozbroił mnie konsultant, gdy ja spokojnym głosem przyznałam się, że popełniłam błąd, a on wciąż bezosobowo i oficjalnie, że oto wina błędu leżała w złej konfiguracji sprzętu i że to filtr przeszkadzał w prawidłowym działaniu. No pewnie, że jak był źle podłączony, to przeszkadzał!!!
Jedno co mnie pociesza, że mimo, że ja debil, to jednak udało mi się ustalić co się stało i net wrócił :-))!!!

I jeszcze w ramach dobijania mnie, okazało się, że robotnicy podłączyli syfon pod zlewem bez otworu i kiedy puściłam wodę instalacja się przerwała i zalała całą szafkę i instalację elektryczną. Instalację podnosiłam drewnianą łopatką i przyszło mi na myśl wspomnienie o Jacku Chmielniku, którego pozbawiło życia naprawianie instalacji elektrycznej utopionej w wodzie. Tiaaa, ja póki co przeżyłam :-))

I czy wiecie, że zmarł Paul Newman? Cicho o tym na serwisach, a to dużo ważniejsza dla mnie wiadomość, niż te pseudowszystkie wieści o Dodach i innych pustakach, którymi karmią nas codziennie.
Fundacja przydzieliła mi już dziecko z Burkina Faso do opieki. Przynajmniej tyle sensu moge nadać swojemu życiu.

A mnie przez durny remont, który moja mama wymyśliła sobie w najgorszym czasowo, siłowo i pracowo momencie jestem wykończona. Do tego panowie uszkodzili termę, więc przez 2 dni nie miałam ciepłej wody, a wczoraj uszkodzili telefon, więc nie mam internetu.
Płakać mi się chce, bo wszystko jest przeciw mnie. Nawet nową kartę do dekodera ukradli na poczcie i musiałam załatwiać w punkcie obsługi klienta i nie dało się jej oczywiście załatwić prosto. Robotnicy wyszli wczoraj o 1 w nocy, a ja już po prostu nie mam siły. Weekendy też mam pozajmowane, brak wolnego czasu i odpoczynku rzuca mi się na mózg. Totalny dół.

I jeszcze wczoraj znajomi zaczęli mi opowiadać, że marnuję życie i powinnam mieć męża i dziecko. I gdzie ja mam to dziecko wcisnąć? Między 1 a 7 rano? A męża to z łapanki, czy jak, skoro sama nie potrafię znaleźć?
poniedziałek, 29 września 2008
Yoko Ono w Warszawie. Dwie instalacje bardzo ciekawe. Jedna z drzewkami wyrastającymi z trumien, wprawdzie z hasłami typu: "znajdź drzewko swojej rodziny, znajdź swoje drzewko", dla mnie to się dużo bardziej łączyło z ekologią i śmiercią planety Ziemi niż z takim prostym odnajdywaniem się w półżywych drzewkach umiesdzczonych w trumnach, bo tak. I drzewo życzeń - na którym każdy mógł zawiesić kartkę ze swoim życzeniem. Ja też zawiesiłam. Ale pisałam pod wpływem chwili, presji i będąc razem z ojcem (a nie chiałam by czytał co piszę), dopiero poźniej pomyślałam, że jako swoje życzenie, powinnam napisać, że przede wszystkim chcę się przestać bać, a po drugie nauczyć jak żyć. Na kartce wpisałam rzeczy też ważne dla mnie, ale trochę z innej bajki. W tej sali na parapecie pisząc kartkę życzeń zostawiłam też bilety galeryjne i musiałam się po nie wrócić, a mój ojciec skwitował to tekstem: "Dopisz nowe życzenie - dobra pamięć". I ma całkowitą  rację. I wystawę polecam, Yoko Ona ma złą opinię w prasie, na wystawę przyszłam raczej ze złym nastawieniem, a jednak było co oglądać.
A kobieta mojego ojca zaciągneła nas do kina na "Mama Mia!" Totalna porażka. Fil może by się dało obejrzeć, gdyby widzom dać butelkę szampana, albo te same dragi co brał scenarzysta pisząc scenariusz tego filmu. Totalna szmira.
sobota, 27 września 2008
Jak w zasadzie żaden sport mnie nie interesuje, to lubię sobie czasem obejrzeć żużel. Dziś przypadkiem trafiłam Grand Prix Włoch. I w półfinale pojawił się Tomasz Golob, nasz zawodnik. Złoty zawodnik treningów i czarny koń wyścigów. Dość często mu się zdarzały błędy z powodu stresu, adrenaliny, itp. Więc pomyślałam sobie: co dziś nam pokarze ten żużlowiec? I podciął motorem konkurenta. Oczywiście komentatorzy powiedzieli, że owszem błąd Goloba, ale Kramp specjalnie upadł. Sędzia Goloba wykluczył z powtórki wyścigu. Golob zadzwonił do sędziego i mu nawymyślał (puścili na wizji). Przykre to było dla mnie bardzo, bo błąd ewidentnie jego, może przypadek (nie że specjalny faul), może i Kramp specjalnie upadł, ale facet go ewidentnie zahaczył motorem. I jaki obraz Polaków (polaków?) poszedł na świat? Niesmak mam mocny po takim zachowaniu Goloba. Ja wiem, że wola walki, ja wiem, że adrenalina, ja wiem, że chęć zwyciężenia, ale po prostu ... brak klasy. W końcu nie ma żadnej winy w decyzji sędziego, który wycofał zawodnika za faul, świadomy lub nie.
piątek, 26 września 2008
najlepsze jest to wow, wow :-)

Boga nie ma, jest tylko Szatan.
co zrobić z kotem, który zaczął bardzo brudzić? Sra wszędzie i po wszystkim, sika wszędzie i tapla się w tym, więc sam jesty cały brudny, mycie nic nie daje, bo już po 2-3 dniach znowui jest cały skundlony. Jest myśl by uśpić, ale jest też wyrzut sumienia. Nie wiem co zrobić. I szkoda mi kota uśpić i szkoda mi patrzeć na to brudne futro i prozaicznie szkoda mi mieszkania. Uśpić to zabić całkiem zdrowego kota, po to by było czysto. Pozwolić mu żyć, to brud i smród wszędzie. Bardzo się coś burzy we mnie, żeby go uśpić, ale z drugiej strony rozumiem... 
czwartek, 25 września 2008
Ten naród mnie wciąż nie przestaje fascynować. Dziś okazało się, że jeden facet którego jesteśmy klientami obraża nas, okłamuje nas, zabawia się nami, bo się mści za niedługi obsów części zapłaty. I jeszcze po takiej gówniarskiej akcji myśli, że nadal będziemy jego klientami.
Komuno wróć, czy co?

A dzisiejszy dzień był ogólnie trudny dla mnie. W pracy total kocioł, zaczynają się telefony wciskaczy niepotrzebnych ofert, co gorsza tacy ludzie mają gadane i zajmują cenny czas, a nie wypada tak po prostu odłożyć słuchawki, choć chyba zacznę to praktykować. Pracy masa. A z fundacji odpowiedzi w sprawie adopcji dziecka z Burkina Faso nie ma.
Nawet zupę dyniową, która była taka dobra udało się mamie strasznie rozwodnić, a ja zup wodnistych nie cierpię, więc dupa blada.
No i zgubiłam dziś klucze, które wypadły mi z torebki i znalazł je sąsiad przy śmietniku.
Niesamowicie!!!

Pierwsze jest straszne, drugie jest genialne :-)))
więcej eweolucji log tu

środa, 24 września 2008
Wzięłam w finansową opiekę dziecko z Burkina Faso. Nie jest to duży koszt, bo 25 zł miesięcznie, a zapewnia opłatę czesnego, zakup mundurka, sandałów, plecaczka, podręczników, przyborów szkolnych, w miarę potrzeby posiłków i innych niezbędnych rzeczy. Niesamowite, jak różne są koszta życia w różnych krajach. Uznałam, że choć tyle dobrego mogę zrobić. Feministycznie napisałam do fundacji, że wolę opłacać edukację dziewczynki, ale jeśli mi przepiszą chłopca, to trudno też opłacę :-)).
I fundacja pomagająca chorym na raka też prosi o pracę na aukcję, też trzeba coś posłać. Jeśli wierzyć ich ostaniemu mailowi poprzednia moja praca poszła za 250 zł, co nie jest au mas powalającą kwotą, ale jednostkowo brzmi nieźle.
takie dwie klimaktyczne foty:


Ta jesień wpływa na mnie przygnębiająco. A przez to, że trzeba palić światło od rana, wciąż wydaje mi się, że jest osiemnasta, co znowuż podowuje, że jestem zajebiście zmęczona. I żadnej sensownej myśli w głowie. 
Kupiłam dziś z mamą nową lodówkę i zmywarkę. Poszłyśmy do punktu obsługi klienta w sprawie transportu i dopadł nas zdyszany sprzedawca z pytaniem: "To panie kupiły SREBRNĄ lodówkę i BIAŁĄ zmywarkę, czy ja się pomyliłem?" A to my owszem i to wcale nie wiedzione brakiem gustu, a praktycznością, zmywarka zostanie już w naszym obecnym mieszkaniu, a lodówka będzie z nami wędrować dalej, więc zgodność nie musi być jednoznaczna. Ale czujność sprzedawcy była bardzo miła :-)))).
Poza tym u mnie w garnku zupa dyniowa (a pił ktoś sok z dyni?? jak smakuje?).
A w ramach rozrywki nzjaoma napisała, że uprawia seks bez zabezpieczenia, bo WIERZY, że nie zajdzie w ciążę. W zasadzie tylko pogratulować wiary, bo póki co nie jest w ciąży :-)).
wtorek, 23 września 2008
to wspaniała sprawa
absolutnie genialna :-)
nie wyobrażam sobie życia bez muzyki





umrzeć z miłości to muzyki, to jest realne!
jest pariasem. Kilka lat temu wpadłam na pomysł, że wydanie płyty z myzuką z reklam może być świetnym interesem.Ze 2 lata temu kupiłam taką płyte, ktoś wpadł na pomysł taki sam jak mój, ale miał to jak zrealizować. No więc dziś słucham sobie tej niby swojej płyty i ... jest fajnie, choć to nie ja ją wydałam.
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka