Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
sobota, 30 września 2006
lubię te swoje czarne od wina zęby. W erze, gdy każdy ma mieć zęby jak biel tytanowa, moje są całkowicie nieakceptowalne. I bawi mnie to, nie wiedzieć czemu :-). Chyba dlatego, że są czarne od akceptowalego społecznie trunku, czyli paradoks :-).   
przed obiektywem można pooglądać tu.
A nie piszę nic, bo i nic szczególnego nie robię, dziś głównie sprzątanie, woski i muza :-). No i foty :-).
piątek, 29 września 2006
wracałam dziś z supermaketu, bo taksą. Niezmotoryzowaną jestem. Zmęczenie daje dziwne odczucia np. nagłe zawroty głowy, które powodują, że się nie czy się jeszcze stoi czy już padło na podłogę. I fuck zapomniałam kupić tych długopisów na wysyłkę do Afryki. Swoją drogą debilizm mimo dobrych chęci. W poniedziałek muszę je jednakowoż jakoś zdobyć.
Kilka dni temu mail z fundacji FreeSpirit, że jedna osob aleci do Tanzanii i że może zabrać ze sobą 20kg dodatkowego bagażu, więc może ludzie się złożą i zakupią długopisy, flamastry i ołówki dla dzieci w Afryce. Nie wątpię, że takie rzeczy są tam potrzebne, ale wydaje mi się taki sposób działania za absurdalny, bo nic z niego nie wyniknie na dłuższą metę. W każdym bądź razie kupię paczkę długopisów, jedna osoba tutaj w Wawie objedzie ludzi, zbierze wszystko i pośle do Gdańska. A statutu chyba notabene nadal nie ma. Wiem, wiem marudna jestem i przynudzam (co widzę po liczniku odwiedzin i komentach, których ilość spadła :-)))
Kilka lat temu usłyszałam ze 30 sekund z jednej piosenki i już wiedziałam, że cała płyta i wykonawca będą moi. I tak się stało. "Murrder Ballads" Nicka Cave`a słuchałam w kółko chyba z rok. Nie mogłam dokończyć słuchać płyty, bo utknęłam na piewszych 3 utworach - słuchałam ich bez przerwy. A potem zdobyłam inne płyty i mnie pochłonęło. Do "Do you love me?" mam wymyślone zdjęcia, ale na razie nie mam modelki. I Nick jako jedyny pisarz zainspirował mnie by zrobić ilustracje do jego książki. A właśnie wzięłam udział w konkursie, gdzie nagrodą jest jego ksiażka. Mam ją w prawdzie, ale całą rozpadnietą, a na zdjęciu widziałam inne wydanie - chciałabym je wygrać :-). Miłość od pierwszego usłyszenia :-).

z koncertu, średnio wyszły co ruch i odległość, ale zawszeć coś :-)

zadał pytanie facet siedzący obok mnie swojemu koledze. Usłyszał odpowiedź: "bo karta ma dużą pojemność". A chyba tak na prawdę to z nudów, bo ponad 40 minut czekaliśmy na koncert Nicka Cave`a. Na koncert się spieszyłam, uciekł mi autobus, nie byłam pewna, gdzie dokładnie jest Focus - budynek w którym miał się odbyć koncert. Dobiegłam w końcu i będąc już na sali zachciało mi się strasznie pić. Obok była knajka, kupiłam butelkę wody 0,5 l za bagatela 10 zł. Do tego był co najmniej 3 sektory miejsc z identyczną numeracją, więc zanim ludzie poznajdowali swoje miejsca mineło sporo czasu. Ochrona stojących pod ścianami usadziła na krzesełkach na siłę. Koncert dziwnie, bo w budynku finansowym, scena ustawiona w holu, a widownia ze składanych krzesełek. W załaożeniu chyba widzowie mieli siedzieć na wyznaczonych im krzesłach. Ale widownia Nicka jest jak on sam - nieposkromiona. Już po pierwszej piosence pół sali było pod sceną, po trzeciej wszyscy już stali. Akustyka straszna - przypomniała mi moje kasety z jakością lat osiemdziesiątych. Ale Nick to wielki artysta, nawet przy takim nagłośnieniu potrafił uwieść widownię. Przy tym okazał się niesamowicie sympatycznym człowiekiem. "Thank you good people in Warsaw" przywitał nas. Panna z widowni krzyczy: "I love you!" i słyszy odpowiedź: "I love you too!". Swobodne zachowanie się Nicka (palenie, spluwanie na scenie, żarty) udziela się publiczności. Ma to plusy: świetnie się wszyscy bawią, ale i minusy, bo zawsze znajdzie się idiota, który krzyknie: "Pierdolony chuju!" lub "Już to kończ, bo nie znoszę tej piosenki". Hymn kanibali - okazało się, że tytuł po angielsku i polsku brzmi bardzo podobnie. I myśl Nicka: "Jeśli umrzesz wśród kanibali, to mogą cię zjeść. Pomyśl o tym gdy pójdziesz do domu." Koncert świetny. Nick to profesjonalista. A przy tym nie ma tak jak inne gwiazdy ustalonego planu koncertu, gra z głowy na co akurat ma pomysł albo co podpowie publiczność choć nie zawsze :-) - ktoś krzyczy tytuł piosenki - już na bisy - Nick: "Kurewsko zdecydowanie nie!" odmawia, pada kolejny tytuł i odpowiedź: "a to już dziś graliśmy". 2 długie bisy. Ludzie krzyczą i klaszczą,  a Nick: "pieprzone zamknijcie się! My teraz gramy!" Kiedy Nick zaczął grać i śpiewać zapomniałam o wszystkim dookoła. Na tak rewelacyjnym koncercie nie byłam od lat. Rewelacyjnym przez spontaniczność, otwartość, bezpośredniość ale równocześnie pełen profesjonalizm, doskonały niefałszujący głos (niektóre piosenki brzmią jak na płytach, a to wielki wyczyn) i mimo żartów, niesamowity szacunek dla fanów. A na koniec dziki tłum ludzi, w który i ja się rzuciłam z nikłą nadzieją, że i mi się uda. I udało się!!! Mam autograf mistrza :-)).
środa, 27 września 2006
Z rok temu byłam u terapeuty. Powiedział mi, że jeśli nie wyzwolę się z pewnej sytuacji to w ciągu 2 lat przytyję 15 kilo i wyląduję u psychiatry. Przytyłam ostatnio sporo. A psychiatra to może zapomnieć o mnie, bo lekarze to chuje. Moja siostra (jeszcze na studiach) bombarduje mnie jakimiś ideami wzniosłymi, ale nie realnymi, że przeżywamy jakieś wzniosłe idee. A ja wreszcie wypłakuję zmęczenie. I jest mi żle.
a politycznie to może powiem tak: o tu
kliknij na głośnik
miałam ze 13 lat jak ta piosenka była hitem
i co się zmieniło?? coś chociaż?

W przydomowym ogrodzie życie prawie nad stan
mogłabyś mieć moja pani
lecz cóż radzić na to mam nakrył ogród dziki łan
i myśmy tacy zaplątani

Bo w ogrodzie rośnie pnącze
w dzikim winie świat się plącze
bo w ogrodzie dzikie wino
kto je tutaj siał dziewczyno/
kto je tutaj siał


Gdy ona mówi do mnie, że karocą jechać chce
i mówi do mnie tak jak do ściany
nie o to wcale chodzi że karocy nie ma, nie
ja jestem tylko cały zaplątany


Słuchając tej piosenki przypomniał mi się mail od jakiegoś kolesia, co to chciał się ze mną spotkać i napisał mi jak to kocha roślinki, pielęgnuje ogródek rodziców, muska każdy krzaczek. A ja mu na to, że właśnie winogrona zarosły nam płot i kable i trzeba było je ścinać wraz z połową drzewa, które obrosły i że to była świetna zabawa. I facet się już nigdy nie odezwał :-)))). Nie dziwota. Ale kto normalny pisze, że w wieku 36 lat pielęgnuje ogródek rodziców :-DDD

tak słodko (kliknij play)
kilka dni temu moja siostra cioteczna dostała wiadomość od przyjaciółki, że jej przyjaciółka popełniła samobójstwo. Miała ze 23 lata. Kilka lat wcześniej zgwałcił ją znajomy i nie mogła sobie z tym poradzić. Siostra to skomentowała: "Takie to głupie, zabić się. Nie mogła komuś powiedzieć o swoich problemach? A ona taka zamknięta, wydawało się, że już normlanie. Tak się głupio, sie zabić." Odpowiedziałam, że jeśli ma wokół siebie takich ludzi jak ten znajomy co ją zgwałcił, to pewnie nie mogła nikomu nic powiedzieć. A pomyślałam sobie, że nawet jeśli powie, no to co? Kto jej pomoże? Kto odwróci to co się stało lub jak odmieni tego znaczenie?

Takie tam rozmyślania przed wieczorną pracą...
A oglądąłam dziś "Przystanek Alaska". Podoba mi się w tym serialu, że tam każda rzecz ma imię, historię, energię i emocje. Dziś umarło drzewo Viki. Dla nas to byłaby bezwartościowa roślina, dla nich to był ktoś. Byt z którym się współżyje. To niesamowitości dla mnie, bo ja jestem w wiecznej alienacji.
Zasada 1 - wygrywa ten, kto przewiduje
Zasada 2 - wygrywa ten, kto trafnie ocenia
Zasada 3 - wygrywa ten, kto wyprzedza

klimat samochodowy:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
statystyka