Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
piątek, 31 sierpnia 2007
lubię taki kadr

W pracy omyłkowy telefon. Po odłożeniu słuchawki osobie siedzącej obok mnie relacjonuję pytanie, które zadał mi dzwoniący facet: "Czy rozmawiam z asystetką pana Adama Kuca?" i w odpowiedzi słyszę: "Trzeba było odpowiedzieć: nie, jestem asystetka pana Adama Kucyka. Ciekawe co by powiedział?" :-))

Próbować podobno trzeba. A ja właśnie dziś podjęłam decyzję, że nie spróbuję. Telefon z jednego serwera randkowego i nawet nie chce mi się spotkać. Bo faceta przeraziło to, że zaprosiłam go na kawę do kawiarni, która mieści się w TEATRZE. A zaprosiłam akurat tam, bo blisko dworca, a on miał przyjechać pociągiem. Pytania w stylu, czy kawiarnia będzie czynna o godzinie 19 (i różne inne budzące niepokój) też mnie zniechęciły. Ja wiem, że ludzie mają różne życie i różne możliwości i doświadczenie w związku z tym i że być może właśnie skreśliłam świetnego kogoś, kto gdyby dostał inną szansę (być może nawet ode mnie) mógłby stać się kimś wspaniałym, ale ja już nie mam na to ochoty. I nawet nie miałam odwagi mu o tym powiedzieć, jutro wyślę smesa, że spotkanie odwołane. Trochę mi wstyd za mój brak odwagi, ale cóż...


Upgrade: bo nie opisałam początku rozmowy, który też mi się nie spodobał:
- Dzwoniłem do Pani wczoraj.
- Nie. Dzisiaj.
- A dzwoniłem dziś jakoś przed godziną.
- Nie. Dzownił pan rano.
- Aaaa pani była w pracy???? I nie mogła pani rozmawiać.
- Dokładnie tak.
Ano. Masówka wiadomo, ale zbyt odkryta.
dzisiejsze projektowanie zakończone głupawką i nagłym zanikiem prądu wytworzyło hasło reklamowe: doskonale aksamitna skóra dla jaszczura.
a w sklpie dziś na dziale monopolowym moje zakupy: poproszę ćwiartkę spirytusu i red bulla. ładnie zabrzmiało :-)).

W zasadzie to by się chciało napisać jakiś sentymentalno-jesienny tekst. Bo u mnie już jesień za oknem. Spodnie, długie rekawy i coroczna katorga moich stóp – na nowo przywyczajanie się do butów. Przez pierwsze tygodnie codziennie krew i bąble. Jedne co pociesza to stukot obcasów o posadzkę – lubię ten dźwięk. Makabryczno-krwiste skojarzenia – gdzieś we wspomnieniach kołaczący się motyw Bruno Schulza pijącego wino z pantofelka jakieś salonowej damy. Bucik zdjęty wprost ze stopy i zaraz po tym jak wino zostanie wypite, z powrotem nałożony na stopę. Taki pełen zapachu stopy i potem taki pełen zapachu i smaku wina. Chciałoby się powiedzieć, że mężczyźni mieli kiedyś gest, a kobiety wielkie poczucie własnej seksualności.

Gdy miałam kilkanaście lat wydawało mi się, że  kiedy dorosnę prawie wszystko się zmieni. Moje relacje z ludźmi, moje poczucie bezpieczeństwa (a w zasadzie nie-bezpieczeństwa),  mój smutek, mój żal. A tymczasem kiedy dawno niewidziany ktoś zadaje mi pytanie: Co tam u Ciebie słychać? Coś się zmieniło? w zasadzie jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy, to: Nic. Wszystko jest constans.

Podobno przez ostatnie trzy dni życia mój dziadek nie powiedział ani słowa po polsku, a tylko po francusku i niemiecku.
Tak mi się przypomniało, kiedy tekst z miłosnej piosenki przeniosłam na pewne swoje wyobrażenia doczesne - "Me tengo que ir" -"Muszę sobie iść".
czwartek, 30 sierpnia 2007
Wieczornie spotkanie z Alleksandrą i la_confiance_en_soi, która właśnie przeprowadziła się do naszego wspaniałego miasta :-). Knajpka w klimacie wschodnim, raczej stylizowana, niż faktycznie wschodnia. Zamówiłam sobie bliny z jabłuszkiem, bo ciekawam byłam czym różnią się od zwykłych naleśników - w tej knajpce niczym :-). I w takiej konwencji bliny z kawiorem to dla mnie profanacja.
Trafna myśl
la_confiance_en_soi, że to państwo za miesiąc rozwiąże się samo, bo wszyscy pozamykają wszystkich.
Poza tym refleksje nad szybkim biegiem życia w wawce i pracą na etacie i jak to wpasować w normlane życie :-).
I na koniec już przy wychodzeniu z głośników puszczona piosenka, w której panna śpiewała, że ma głupią głowę, bez rąk i bez nóg - oczywiście po rosyjsku.
zakażenia się HIV
Badanie przeprowadzone w Ugandzie przyniosło zaskakujące wnioski dotyczące seksu i HIV. Umycie penisa kilka minut po stosunku zwiększa u nieobrzezanych mężczyzn ryzyko zarażenia się HIV.


a tu cały artykuł.
Ot, ciekawostka.
Rano buteleczka perfum zalała mi torebkę, a przed chwilą kubek yerba mate poleciał ekspresyjnie na ścianę.
I na dodatek smędzę - w statystykach mój blog poleciał o 100 miejsc w dół w rankingu poczytności :-).
środa, 29 sierpnia 2007

A empty heart is like an empty life
I said a empty heart is like a empty life
Well, it makes you feel like you wanna cry
Like you wanna cry
Like you wanna cry*


*puste serce jest jak puste życie

powiedziałem, że puste serce jest jak puste życie

to sprawia, że czujesz się jakbyś chciał płakać

jakbyś chciał płakać,

jakbyś chciał płakać.




Świetny krótki format dziś widziałam. Dwie babcie siedzą gdzieś chyba w poczekalni u lekarza. Jedna z nich jest podłączona do kroplówki i ma ten cały osprzęt na jeżdzącym stelażu (nie wiem jak się to nazywa). Robią sobie kwiz puszczając z komórki przeboje muzyki poważnej. Druga odgaduje autora utworu. Jest Beethoven, Mozzart, Strauss, Rossini. W pewnym momecie babcia z kroplówką wstaje, zabiera torebkę drugiej babci, rzuca ją na ziemię i zaczyna walić stojakiem do kroplówki obróconym o 180 stopni w torebkę leżącą na ziemi. Druga bezbłędnie odgaduje: Pistols, Sex Pistols. :-))). Rewelacja :-)).
A poza tym obejrzałam też "Wędrówki z bestiami" z Rzepy. Kiedyś mnie kusiło by zostać paleontologiem, znałam sporo dinozaurów, wszystkie epoki, różne ciekawostki, zagiełam kiedyś nauczycielkę biologii w podstawówce, bo złapałam ją na niewiedzy (oczywiście mnie olała). A potem jakoś to przeszło. Ale do dziś lubię chodzić na giełdy skamieniałości (i zazwyczaj zawsze nie mogę sobie odmówić kolejnego trylobita czy amonita) i do dziś oglądam wszytsko co mi wpadnie w ręce o tej tematyce.
Świetny krótki format dziś widziałam. Dwie babcie siedzą gdzieś chyba w poczekalni u lekarza. Jedna z nich jest podłączona do kroplówki i ma ten cały osprzęt na jeżdzącym stelażu (nie wiem jak się to nazywa). Robią sobie kwiz puszczając z komórki przeboje muzyki poważnej. Druga odgaduje autora utworu. Jest Beethoven, Mozzart, Strauss, Rossini. W pewnym momecie babcia z kroplówką wstaje, zabiera torebkę drugiej babci, rzuca ją na ziemię i zaczyna walić stojakiem do kroplówki obróconym o 180 stopni w torebkę leżącą na ziemi. Na druga odgaduje: Pistols, Sex Pistols. :-))). Rewelacja :-)).
A poza tym obejrzałam też Wędrówki z bestiami z Rzepy. Kiedyś mnie kusiło by zostać paleontologiem, znałam sporo dinozaurów, wszytskie epoki, rózne ciekawostki, zagiełam kiedyś nauczycielkę biologii w podstawówce, bo złapałam ją na niewiedzy (oczywiście mnie olała). A potem jakoś to przeszło. Ale do dziś lubię chodzić na giełdy skamieniałości (i zazwyczaj zawsze nie mogę sobie odmówić kolejnego trylobita czy amonita) i do dziś oglądam wszytsko co mi wpadnie w ręce o tej tematyce.
w literze prawa ponoć jesteśmy przestępcami prowadząc blogi. Tutaj komentarz mojego kolegi-prawnika, a tutaj tekst źródłowy z rzepy.

I zawsze to mówiłam: lekarze są źli. :-)
wtorek, 28 sierpnia 2007
ale czasem przesadna :-))). Jakiś czas temu minął mnie kompletnie pijany facet z piłą łańcuchową w ręku. O rety co ja miałam w głowie, gdy się z nim mijałam :-))). Teksańska masakra piłą mechaniczną to mało :-))).
zadać pytanie komuś, kto wybierał filmy w Wyborczej do cyklu "Do zobaczenia we dwoje". Widziałam już kilka z tej serii i żadnego z nich nie zakwafikowałabym do oglądania we dwoje. Nieszczęśliwe miłości, morderstwa, załamania. To można oglądać, kiedy przeżywa się załamanie miłosne, a nie uniesienie. Przynajniej w moim rozumieniu. Dziś "Wielki Gatsby". Smutny i pełen miłosnego rozczarowania film. We dwoje oglądać film - dzieje nieszczęśliwej miłości, która kończy się morderstwem? Ja chyba mam jakieś dziwne wyobrażenie o tym uczuciu :-)).
to w mojej branży martwy czas, za to jesień masakryczna ilość pracy. Powoli ruszamy z machiną zadań i już nam odwala :-)). Dziś jedna z osob puściła wojskowe marsze, nawet fajnie się przy nich pracuje :-).
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi
statystyka