Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
piątek, 31 lipca 2009
Moim faworytem filmowym pozostaje wprawdzie wciąż trzecia część "Harry i więzień Azkabanu" poprzez swoje meksykańskie dodatki i taki nieco makabryczny humor. Ale "Książę Półkrwi" zaskakuje doskonałą gra aktorską, nową charakteryzacją, dobrymi efektami, przestrzennym dźwiękiem i mnie osobiście doskonale się słuchało głosów aktorów.
Wiadomość do Grupy: nie obawiajcie się z Wami pójdę drugi raz :-), ale koniecznie na napisy (w Złotych Tarasach grają).
Na ranem:
Smutna piosenka Stonsów "Sister Morphine"
Here I lie in my hospital bed
Tell me, sister morphine, when are you coming round again?
Oh, I dont think I can wait that long
Oh, you see that Im not that strong

The scream of the ambulance is sounding in my ears
Tell me, sister morphine, how long have I been lying here?
What am I doing in this place?
Why does the doctor have no face?

wciąż jestem tą samą osobą. Pakując się przejrzałam teczkę ze swoją pisaniną. Te same stany, te same rozterki, ta sama autodestrukcja.
Piękne zdanie na koniec któregoś z wierszy: "Nie godzi się umierać, gdy nic się nie zrobiło."

"Każdy dzień mojej zwłoki jest śmiercią,
śmiercią bardziej niż żałosną.
Nie ma już bólu,
nie ma nicości,
wszechogólna żałość,
że to życie,
że strach, że złość,
że nic,
że gdy krzyczę, to tylko echo,
że gdy maluję, to tylko skąpstwo,
że gdy proszę, to tylko suchy chleb ciśnięty w usta,
że gdy umrę, to tylko pies nasika na grób."

"Umysł gaśnie.
Usypia.
O czym myślisz?
Nie ma cię, nie ma.
Dusza uciekła!
Zwiała ci dusza!
Ach! Czemu milczysz?
Ludzie widzą twoje ciało,
nawet, gdy duszy w nim nie ma."

"Konający klaszcze kołatką w drzwi śmierci,
kojącego szuka kochania,
Kruczoczarna Kocimiętka zawsze chętna jest
do wzięcia (duszy)."

Wygląda jakbym nie dorosła, myślę i czuję dokładnie to samo, co 10 lat temu :-) Tylko teraz brak duszy nazywam pustką.


00:21, dulcynea_best , okiem szakala
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 lipca 2009
I chyba jestem chora. Ekstra.
Chyba z nadmiaru emocji fotografując po raz tysięczny TEN PIEPRZONY SŁOIK, który jest z mrożonego szkła i na każdej focie wychodzi szaro-bury lub szaro-buro-żółty i za chuja nie chce wyglądać jak fota do gazety i myśląc o tym, że jednak żal opuszczać mi obecne mieszkanie i czując całkowitą pustkę w duszy i myśląc o moich dziwnych relacjach z ludźmi i czując się jak szerszeń z wyrwanymi skrzydłami i nogami, poszłam do pracowniczej łazienki i się ... rozpłakałam. 
kiedy w prasie muzycznej w kolejnych tytułach wciąż natrafiałam na artykuły o Marcu Bolanie, w pierwszej chwili ucieszyła mnie myśl, że zapewne wydał nową płytę. Pamiętam, że w moim liceum niemal na każdej przerwie w radiowęźle puszczali "Children of the revolution". T.Rex to jeden z zespołów, których może nie uwielbiam, ale darzę szczególnym sentymentem. I ze sporym obrzydzeniem do swojej niewiedzy odkryłam, że wysyp tych artykułów nie dotyczył nowej płyty, a 20 rocznicy śmierci Bolana. Kiedy to odkryłam zrobiło mi się straszliwie głupio i przykro. No bo jak można przegapić czyjąś śmierć? I to osoby, która ma dla mnie znaczenie.
Poniżej niestety jedyna wersja z You Tuba, która brzmi mniej więcej zgodnie z oryginałem, choć jest okraszona o dodatki filmowe.
 
wtorek, 28 lipca 2009
od rana, poszły już 2 kubki, jeden spodek, słuchawka od telefonu grzmotnęła też o ziemię, ale na szczęście nie pękła. Dzień dziurawych rąk, czy jak??
Mocna kawa z rana. Lekki ból głowy, w uszach wciąż piosenka która towarzyszyła mi wczoraj podczas pakowania. Niepokojące myśli, niepokojące emocje związane ze sztuką i ludźmi na codzień. Większość swoich obrazów pamiętam. Wczoraj jednak udało mi się odkryć parę wosków, o których na śmierć zapomniałam (ale  to pewnie dlatego, że są kiepskimi pracami, a nie warto pamiętać o złych rzeczach). 
Mój zupełny brak intuicji wywołuje we mnie lęk, że wciąż postepuję niesłusznie, dryfuję na tratwie wielkiego oceanu...
"myśl własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja ? samo się nie myśli
tak jak grzmi samo i samo się błyska"
Hop Szklankę Piwa, Witkacy
Właśnie nazwałam zdjęcie "R w kularach" zamiast "R w okularach".
A swoją drogą kulary to ładne słowo :-))).
poniedziałek, 27 lipca 2009
Dzisiejsze pakowanie wosków i obrazów wykończało mnie fizycznie powoli, acz skutecznie. Każda kolejna opakowana praca była nowym gwoździem do mojej energii i co chwila spoglądałam na monitor w płonnej nadziei, że zagada mnie ktoś znajomy i będę miała pretekst do zrobienia sobie przerwy. Wśród tych wszystkich rzeczy znalazłam zeszyt z bardzo starymi notatkami - tłumaczeniami jakiś ksiąg magicznych. Choć z początku, czytałam, czytałam i pojąć nie mogłam co to ja pisałam - dopiero przeczytanie kilku stron zaczęło mi otwierać dawne wspomnienia - to zapewne była któraś z ksiąg Alesteira Crowleya, ale nie jestem całkowicie pewna. Natknęłam się na zdanie, które po ubraniu w ładne słowa mogłoby brzmieć: "I poczułem się lekko winny, ale uczyniłem to i umieściłem znajomych za granicą Nieznanego z powodu moich spraw."
Tak, to jest całkowita prawda. Jak ostatnio powiedziałam Napolkach, ja na tym blogu publikuję ze 20% swoich myśli, pozostałe 80% jest właśnie po mojej stronie granicy Nieznanego.
23:47, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 lipca 2009
zanim wzięłam śniadanie do ust, zaczęłam posiłek od dwóch jakże ważnych napojów:

I dobrze zrobiłam, bo potem tatar okazał się być średnio świeży. Ja wprawdzie przeżyję wszystko, ale wspomaganie też dobrze robi :-).
"- Każdy człowiek jest odpowiedzialny za to, aby akcja jego Historii Życia toczyła się wartko - powiedział tata, drapiąc się z namysłem po brodzie i poprawiając miękki kołnierzyk batystowej koszuli. -Nawet jeśli masz ten  Bardzo Ważny Powód, to i tak twoja historia może być nudna jak Nebraska i jest to wyłącznie twoja wina. Jeśli widzisz przed soba tylko hektary pól kukurydzianych, to znajdź sobie coś, w co warto wierzyć (poza własną osobą), najlepiej jakąś sprawę niezalatującą odorem hipokryzji i rzuć się do walki.Nie bez powodu nadal drukuje się na podkoszulkach portrety Che Guevary, a ludzie do dziś szepczą o Nocnej Straży, mimo, że od dwudziestu lat nikt nie znalazł żadnego dowoduna ich istnienie."
Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof Marisha Pessl
Dzięki pomocy R., wcale zresztą nie małej, jak wskazuje tytuł udało mi się ofoliować większość moich obrazów do przeprowadzki, która mnie czeka w niedługim czasie. Ze mnie będą plecy i nogi jutro boleć, to już taka moja dola. biednego R. też pewnie będą boleć, za co wielce przepraszam :-) I dzięki za pomoc :-)!!

sobota, 25 lipca 2009
Wchodzi dziś mama do mnie i mówi: leży u mnie duża zdechła ćma, chcesz?
No w sumie to chcę, bo do wosku może się przydać, ale jak to dziwnie zabrzmiało :-))))
Była kiedyś w Radiostacji audycja "Dla Freeków i fraków" i ja się właśnie tak poczułam :-).
Ponad 4 godziny spędziłam dziś przed tv, najpierw doktor House, potem kabarety, a potem niespodziankowo zaczęłam oglądać jakiś czeski film z 1979 roku o Pradze lat trzydziestych i był tak doskonały, że nie mogłam się oderwać. I pozostawił we mnie jakiś spokój i oderwanie od rzeczywistości. Takie dwugodzinne wakacje.
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi
statystyka