Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
W sobotę przypadkowy wypad do baru, szalona kelnerka, średni koncert i nic więcej. Od kelnerki poznałam wysokość utargu,
który sugeruje, że to raczej pralnia, niż prawdziwa knajpa ;).
W niedzielę smutny dzień hiszpański na Solcu. Taki malutki pikniczek, trochę fajnego flamenco i chrześcijansko-rockowy zespół, który śpiewał, iż na mszy odkrył, że ma 2 głowy. Paella niezjadliwa. I spotkanie z koleżankami, których nie widziałam dobrych 10 lat.
A teraz w głośnikach Żywiołak, marzenie o pogańskich wiankach i myśl, że chyba chora jestem. A na tapecie już od kilku dni mój ulubiony pan :).
czwartek, 09 czerwca 2011
Takie tam rozważania o religii
Od wielu lat stykam się z różnymi religiami i chociaż w Boga w zasadzie nie wierzę, poszukuję dogodnej formy pogodzenia się z umieraniem. Spotkałam wiele osób które porzuciły chrześcicjaństwo na rzecz innej religii. Ale to co mnie najbardziej fascynuje i zastanawia w ich wyborach, że poszli najprostszą drogą. Kiedy z nimi rozmawiam o innych religiach, nic o nich nie wiedzą. Wygląda to tak, jakby pierwsza inna od katolicyzmu religia wpadała im w rece i została z automatu uznana. Dziwi mnie to bardzo. Ale to może ze mną jest coś nie tak. Ja wciąż szukam, rozmyślam, porównuję.  
I żadnej religii nie umiem i tak na prawdę nie chcę oddać serca. Dopóki nie poczuję, ze to właśnie jest prawda.Ale jak znam swoje życie to prędzej umrę, niż coś z tego wyrozumiem. Wot, kakaja żyźń nie choraszaja.  

Tagi
statystyka