Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
czwartek, 22 maja 2014
Kiedyś w moim jeszcze licznym towarzystwie pojawił się pewien facet, który był fascynujący, ale jednocześnie budzący irytację. Z początku nie polubiłam się z nim, ale potem dalsza znajomość bardzo mnie zafascynowała, niestety czas wygasił tą znajomość. Ale ta piosenka chyba do końca życia będzie mi się kojarzyć z nim i dobrymi emocjami, które mi przekazał :)
http://www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E
Prawdą jest żart o FB, kiedy podchodzi ktoś do domofonu i mówi: "Wiem, że nie widzieliśmy się od 3 lat, ale chcę Ci powiedzieć, że właśnie wyszedłem pobiegać". FB mnie fascynuje socjologicznie, wpuszczamy do swojego prywatnego świata nawet całkiem obce osoby, a potem albo dzielimy się z nimi całym swoim światem, albo nagle usuwamy ze znajomych. Niedawno odkryłam, że usunął mnie ze znajomych pewien pan, od którego kupiłam poprzez Goldenline obiektyw. Po tym zakupie dodał mnie do znajomych i na Goldenline i na FB. Pomyślcie o świecie realnym, kupujecie coś w warzywniaku i wieczorem macie na FB zaproszenie od sprzedawcy :) Tak, świat cyfrowy działa dziwnie :) Długo pozostaliśmy w znajomości, a potem z jakiegoś powodu mnie usunął.
Bo w cyfrze nie ma odpowiedzialności, można każdego zaprosić, a potem wyrzucić, zabawić się nim chwilę, albo wykorzystać go, a jak tylko napisze/udostępni coś co nam nie odpowiada, po prostu go wyrzucić. Bo on nie istnieje realnie, jest tylko profilem, którego posty pojawiają się nam na tablicach co jakiś czas.
środa, 21 maja 2014
Taki jakiś dziwny czas. Pani od biologii totalnej, u której szukałam rozwiązania swoich problemów, tylko jeszcze bardziej mnie zdołowała, sugerując mi, że złe cykle pojawiają się u mnie co 18 lat i właśnie w październiku nadejdzie ten czas. Niby średnio wierzę w takie przepowiednie, ja ogólnie średnio wierzę w cokolwiek, ale patrząc jakie bagno narasta wokół mnie, zaczynam poddawać się ponurym myślom. Chociaż myślę, że to raczej zmęczenie, brak wypoczynku i jakaś taka bylejakość, która otacza nas ze wszystkich stron. Ludzie, którzy żądają kasy za nic nie robienie, całkowita niesolidność, wygórowane mniemania o sobie. Jeszcze nigdy nie miałam wokół siebie tylu bylejakich osób.
Powszechne cwaniactwo, gdy dasz się komuś okraść/wydymać, to jesteś frajerem, a tamten zwycięzcą.
I jeszcze na wieczór obejrzałam wciągający film, z bardzo ładnymi zdjęciami, ale jak się w drugiej części okazało o bezwzględnie zabijającym wariacie. Jakbym wariatów nie miała dość na co dzień.
Przygnębiające. Zwłaszcza w czasach hoolywoodzkich uśmiechów atakujących nas wciąż z reklam i gazet, sprzedających nieistniejący świat.

Ostatnie lata były dla mnie rewolucyjne. Zamknięcie pewnych okresów, znajomości, relacji, które mnie wyprowadziły na manowce. Ale jako, że nigdy nie umiałam nic dobrze rozgrać, to oczywiście to ja zostałam tą "złą". Biologia totalna miała mi w tym pomóc, ale przegrała z moimi przeżyciami.
Jaki będzie październik? Czy jednak może przyniesie coś dobrego?
Tagi
statystyka