Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
poniedziałek, 31 maja 2010
Do śniadania film o rasistce, która nagle zachorowała na chorobę skóry zmieniającą ją w murzynkę. Problem rasizmu i jego krótkowzroczności. 
Całkiem nocnie zalało ulicę, trzeba było wzywać odsysaczy wody, a ja na bosaka biegałam po ulicy po wodzie sprawdzając, czy nam nie zalewa piwnicy i szatan mnie kusił, bo tak by było fajnie poskakać w tej wodzie (a piwnicy nie zalało ostatecznie, więc można by było się pobawić :)) ). 
Upiekłam chlebek bananowy, a w następnej kolejności będzie budyń z czarnego chleba. 
I w sumie to myślę, że fajnie by tez było pojechać do Krysznitów, tylko, że oni strasznie daleko.
sobota, 29 maja 2010
Mnie dziś spotkał, bo jako, że wieczorem wybywałam z domu, na szybki obiad w ciągu dnia zrobiłam sobie botwinkę, a wieczorem do kupienia w nowo badanym miejscu miałam tylko chłodnik z buraczków.
Bo wybrałam się w końcu do buddystów. Wpierw chwila rozmowy dla początkujących i potem medytacja. A medytacja to rzeczywiście odlot. I rewelacyjne głosy ludzi, którzy odmawiali medytację w różnych tempach, różnymi słowami i różnymi głosami. A na koniec spotkania można było zejść do kuchni i zjeść danie dnia, czyli chłodnik (i wypić piwo, co mnie najbardziej ubawiło). 
Po raz kolejny żałowałam, że nie mam aparatu foto w oku, bo do chłodnika dawane było jajo, i siedział przy bufecie wielki i gruby facet z urody wyglądający jak wielki krasnolud, łysy i z okrągłą brodą, i obierał te jajka. Krasnoludy są wśród nas :). 
Miejsce to widziałam z 10lat temu, jak się zaczęło dopiero budować i muszę przyznać, że teraz doskonale wygląda i bardzo ładnie się rozbudowało. Ja pamiętam jeszcze czasy, gdy dosłownie, żeby wejść przewalało się (nawet nie otwierało) drewniane drzwi. A buty zdejmowało się tylko przed wejściem do sali medytacyjnej, bo gdzie indziej na bosaka nie dawało rady :) 
wtorek, 25 maja 2010
Dziś z kotem u weta kontrolne badanie, najpierw wet maca kota po brzuchu, potem bierze go za tylne łapy, ja trzymam za przednie i słyszę polecenie: "I dachujemy". Więc kota myk na plecy. Ale spodobało się mnię to. Dachujemy.


Przypomniała mi się scenka z filmu, który ongiś uwielbiałam "Rock`n`Roll - 20 lat muzyki, która zmieniła świat". Wypowiadał się tam wokal The Greateful Dead, wspominał jakiś koncert z dawnych dobrych lat. I brzmiało to mniej więcej tak: "Najpierw wychodzą The Who i rozwalają swój sprzęt, publiczność szaleje, potem my: lalalala te nasze piosenki i po nas wychodzi The Jimi Hendrix Experience i rozwalają swój sprzęt, publiczność szaleje. I wyszło na to, że byliśmy najsłabszą częścią programu, bo po prostu graliśmy." A ja chyba też jestem na etapie rozwalania sprzętu. Przeglądając cała muzę jaką mam, nie znalazłam żadnej akuratnej do mojego nastroju, wszystko jakieś gładkie kawałki. A tu bunt i rozwalanie rzeczy o glebę jest pożądane. 
Talk about my generation.

zdjęcia z nowego aparatu mojego kotowatego:



Tagi: kot
00:16, dulcynea_best , Papryczka Piri Piri
Link Komentarze (12) »
niedziela, 23 maja 2010
okazałam się, bo do nowo zakupionego aparatu źle podłączyłam obiektyw i myślałam, że nie działa. W sobotę z rana z kolegą pofociliśmy trochę w Łazienkach, potem zaliczyłam podryw w autobusie, ale nie zdecydowałam się na kontynuacje, za co dostałam mocną burę, a wieczorem piwo na Starym Mieście. Niedziela - dzień odsypiania, ale obejrzałam tez triller typu D, całkiem w sumie dobry jak na swoja kategorię. Miał zadzwonić do mnie mój ojciec, ale pewnie zapomniał. I tak, to o! W przyszły piątek żadne powodzie, ani inne cuda nie odwiedza mnie od buddystów. 
piątek, 21 maja 2010
Na Facebooku jako, że brałam udział w konkursie Assusa, a siłą rzeczy kiedy się bierze udział w konkursach, siłą rzeczy trzeba dodawać te komercyjne profile do znajomych. I dziś post Assua: "A jaki macie telefon?". Więc ja myślę: " 0 501..., ale co ich to interesuje, to jakiś bezsens, po co im mój numer??". Wchodzę więc na ten wątek i czytam odpowiedzi innych: "Samsung jakiś tam, Nokia jakaś tam, Sony Erickson jakiś tam". Tiaaaa.
W związku z nadchodząca falą powodziową, byłam dziś w straży pożarnej celem nabycia worków do wypełnienia piachem i zabarykadowania domu. Worki miały być rozdawane od 19:30, byłam o 19:40. Worków już nie było, ponoć przyjechało ich 1500 i rozstało rozdane stu osobom. W kolejce było ze 300. Kiedy wieść poszła po tłumie, że worków już nie ma, zaczęły się awantury i bluzgi. Ludzie wymyślali wolontariuszom straży pożarnej, że ukradli worki, bo "przecież ja liczyłem i nie więcej niż 20 osób je wzięło". Padały też okrzyki: "Złodzieje!" i "Nie lubię, kiedy się mnie okrada!". Na pytanie kto pana z czego okrada, skoro pan za nic nie płaci, odpowiedź już nie padła. Rozumiem, że dezinformacja i wzbudzanie paniki robi swoje, na stronie miejsca mojego zamieszkania wciąż brzmią dramatyczne ogłoszenia, ale zapytałam strażaczek o realną szansę zagrożenia i powiedziały, że nie jest zbyt duża. 
Ale niestety celem kontroli czeka mnie jeszcze pobudka o 4 rano, by sprawdzić piwnicę i dolne partie budynku.
poniedziałek, 17 maja 2010
Nadmiar agresji wyładować na?
A nadmiar znudzenia życiem na? 
A? 
piątek, 14 maja 2010
"Popełnić smaobójstwo nie jest trudno, najtrudniej się powstrzymać. I mam nadzieję, że wszystkim Wam uda się zwyciężyć tę głupią chęć stchórzenia..."
niedziela, 09 maja 2010
Wypełniłam ankietę, na koniec zapytało mnie o język, którego używam, odznaczyłam polski i pokazało mi, że takich to już mają dużo. A wśród jakich języków mogłam wybierać?:

Natchnęło mnie dziś koniecznie, by odnaleźć jego książkę. Przewaliłam wszystkie kartony z książkami na strychu i nic. I kiedy powrotnie wpadłam na strych zdeterminowana, żeby książkę jednak znaleźć, znalazła się w 30 sekund.
I otworzyłam na przypadkowej stronie i przeczytałam:
"Kiedy czujesz w sobie złość, nie potrzeba złościć się na kogoś, po prostu bądź w złości. Niech będzie to medytacją. Zamknij pokój, siedź w samotności i pozwól wypłynąć takiej złości, jaka tylko zdoła się pojawić. Jeśli masz ochotę, bij poduszkę.
Rób wszystko to, na co masz ochotę, poduszka nie będzie się sprzeciwiać. Jeśli chcesz zabić poduszkę, weź nóż i zabij ją! To pomaga, nadzwyczajnie pomaga. Nie masz pojęcia jak pomocną może być poduszka. Po prostu bij ją, bij ją, rzucaj nią."
I wprawdzie to medytacja zalecana na rano, ale dla mnie chyba będzie doskonałym zakończeniem dnia :). 

Osho "Od świtu do nocy"

piątek, 07 maja 2010
"Sza, cicho sza czas na ciszę,
Już oddech jej coraz bliżej,
Tego naprawdę Ci brak, 
Ona jedna prawdziwy ma smak,
Cisza jak ta.
(...)
Sza, cicho sza, czas na ciszę,
Tę, którą w swym sercu słyszysz,
Kiedyś śpiewało, jak z nut,
Teraz gładkie i zimne jak, lód,
Smutny to cud, o smutny cud!"
Cisza jak ta, Budka Suflera


To chyba trochę też o mnie...
czwartek, 06 maja 2010
"Słucham Siekiery i myślę o Tobie. W sumie nie wiem o co chodzi i dlaczego... "Idziemy na skraj...A Niebo jest już tuż! Idziemy! Idziemy!"

Pójdę do Nieba??? :))
Wielkie mi - nie wiem co - radość, zadumę, inne spojrzenie?? - zafundował  mi ten esemes. A Niebo jest już tuż. Znaczy 3 kroki i już jestem??
środa, 05 maja 2010
Laryngolog:
- Ile pani pije płynów dziennie?
Ja:
- Z winem, czy bez?
Laryngolog:
- Z winem.
Ja:
- To dużo.
Laryngolog: 
- Aaaa takiej odpowiedzi to się nie spodziewałem. 


Tagi
statystyka