Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
czwartek, 31 maja 2007
Cały dzień grają mi w głowie latynoskie piosenki. Poza tym zamyślona jestem bardzo, do tego stopnia, że co jakiś czas pytają się postronne osoby: żyjesz? Ano żyję, w przeciwieństwie do mojego kuzyna, który jest na najlepszej drodze do opuszczenia tego padołu łez i rozpaczy, po równo: na swoje życzenie i z dużą pomocą strajkujących lekarzy. Ogólnie w rodzinie - ku mojemu szokowi, bo myślałam, że tylko ja myślę, o lekarzach to co myślę - okazało się, że panuje pogląd: nie podoba się, to wypierdalać. A ja w ramach mojego prywatnego strajku zawiesiłam kartkę nad naszą drukarką firmową: przestrzegaj przepisów BHP albo wypierdalaj znaszego zakładu.
"I już całkiem na koniec zagubionym podpowiem, że najważniejsze w życiu jest mieć plan. Nie można go nigdzie znaleźć, bo każdy dobry plan jest jak ubranie szyte na miarę i zwykle pasuje tylko do jednego człowieka. Ale wystarczy czasem zajrzeć w siebie i zadać sobie kilka prostych pytań. A potem na nie odpowiedzieć." *

No więc mimo, ze tak prosto to brzmi, dla mnie nie jest takie proste. Bo moje fantazje z rzeczywistością mocno się mijają. A z tym planem to już kompletna klęska.

*"W dżungli życia" Beata Pawlikowska
00:45, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (1) »
środa, 30 maja 2007
kanały tv i trafiam na reportaż o zwierzetach. Gdy się orientuję, że to o szakalach mówię do mamy: to ja, to ja! (bo ja się utożsamiam nie tak jak wszyscy z lwami, orłami, lampartami, itp, a właśnie z szakalem). Mama chwilę ogląda reportaż, po czym mówi do mnie: dziwne masz futro na grzbiecie.

Żeby zrozumieć dokładniej załączam foto :-)):

21:59, dulcynea_best , okiem szakala
Link Komentarze (5) »
historia ciekawe, że takie rzeczy dzieją się na prawdę
z rana mi podniosła wieśc z radia, że Gilowska jest zła, bo chce obniżyć składki emerytalne po stronie pracowników i pracodawców. A Maksymiuk na to, że owszem po stronie pracownika obniżyć koszta, bo będzie wtedy więcej zarabiał, ale po co obniżać koszta pracodawcy? No jasne, złupić pracodawców do cna. Wkurw mnie bierze na ten głupi kraj, jak jasna cholera.
Też chyba pójdę strajkować. A tak przy okazji strajku lekarzy, tutaj można poczytać sobie conieco ciekawego. I tak jeszcze na marginesie: zawsze mnie fascynowały głodówki. Znaczy, jakie one mają sens? Ja bym zrozumiała, że się głodzi tego, na którym się chce coś wymusić. Ale w obecnie stosowanej formie, to trochę to wygląda tak: na złość mamie, niech mi uszy odmarzną.
wtorek, 29 maja 2007
wychodzimy, a tu czarownice, niechybnie latynoskie :-) porzuciły swoje miotły i hulaj dusza, piekła nie ma :-)

"Władze tego miasta, korzystając z pewnego feudalnego prawa, ktore zresztą miesiąc później zostało zniesione, oficjalnie ułaskawiły 81 osób - oraz ich koty - straconych w XVI i XVII wieku za uprawianie magii."*

A wczoraj mama całkiem niechcący i całkiem niezłośliwe przejęzyczyła się i zamiast powiedzieć "Chrystusa", powiedziała: "Chytrusa". Padłam :-).

*"Czarownica" Paulo Coelho
poniedziałek, 28 maja 2007
czyli "Autostopem przez galaktykę". Kosmiczna komedia wyśmiewająca się z biurokracji i fanatyzmu religijnego. Podobał mi się zwłaszcza motyw tworzenia kopii zapasowych przy tworzeniu Ziemi, bo jak się coś spierdzieli, to zawsze zaczyna się od ostatniej zapisanej kopii, a nie od początku. Przydałoby się to i w moim życiu. Parę etapów chętnie przeszłabym kilka razy, aż bym się wyćwiczył a na tyle, by gładko poszło
"- Całe życie dręczy mnie poczucie, że świat to jeden wielki, wieczny spisek.
- Nie, to zwykła paranoja, wszyscy w kosmosie tak mają. Może to starość, ale czuję, że szanse na odkrycie tego tego, co jest grane są tak znikome, że można tylko powiedzieć: "chrznić sens" i robić swoje."
Ten cytat w dużym stopniu oddaje moje myśli.
Rozmawiałam dziś z mamą, jakoś nie wiem skąd wziął się temat facetów. Moja mama twierdzi, że faceci są dobrzy tylko na dochodne. A ja jej, że już dawno chciałam kupić* sobie takiego faceta jakim w reklamie Martini był boy hotelowy: słodki, kudłaty chłopiec o kobiecej urodzie zawsze na usługi. A mama mi na to: "A wiesz, że ja kiedyś wynajęłam takiego faceta?! Na Sylwestra. Zaprosiła mnie koleżanka, a ona była taka komentująca. I to był super wieczór. Facet tańczył tylko ze mną, innych bab nie podrywał, nie dał się porwać innym facetom do chlania. A inni faceci po 15 minutach się upili, a potem podrywali cudze kobiety. Wszyscy wtedy byli zaszokowani moim facetem."

Tiaaa, równouprawnienie chyba mocno wchodzi w życie, już nie tylko faceci kupują kobiety, dzieje się i na odwrót :-).

*Bo wtedy nie ma jakiś dziwnych problemów - po prostu płacisz i wymagasz i nic więcej cię nie obchodzi** :-)).

** Tak, wiem: samolubne, konsupcyjne i puste, ale jakże proste w obsłudze :-)))
warunki pracy mają drukarze Harrego, jak donosi dziennik:

"Nowy Harry Potter powstaje w ciemnościach

To co dzieje się wokół druku siódmej części przygód Harry'ego Pottera, samo zasługuje na powieść sensacyjną. Książka jest drukowana w Niemczech, z zachowaniem szczególnych zabezpieczeń. Drukarze pracują w kompletnych ciemnościach.

Chodzi o to, by nie mogli przeczytać żadnych fragmentów książki "Harry Potter and The Deathly Hallows". Kontrolowane są nie tylko ich ubrania, ale nawet samochody - zarówno przed rozpoczęciem pracy, jak też po jej zakończeniu."

Wyobraziłam sobie jakbym ja miała pracować kompletnie po ciemku. Śmiesznie tak :-)).


zaczęłam od tego, że włączyłam alarm w budynku w pracy, nie z mojej winy co prawda, ale za to wyło przez pół godziny.
A tu czad: telewidzowie zdecydują komu przeszczepić nerkę. Nawet śmieszne w swej makabryczności.
co poniżej pisałam i wstawiałam na bloga pijąc wino przywiezione z Wrocławia, bo się okazało, że w domu nie mam, a już po nocy szukać w wawce nie chciałam :-). Także jeszcze odrobina Wrocławia jest :-)
poszanowanie prawa :-D:

nakaz zabijania:

czekoladki:

knajpka w dawnym stylu:

a na wystawie kot:

w kościele za to modlitwa na wyświetlaczu:

brama (klimaktycznie):

budyneczek też całkiem fajny:

i na koniec mój faworyt: okulita, który leczy zezy i inne choroby oczu, no proszę, proszę, nigdy bym na to nie wpadła :-DDD:

Weekend we Wrocławiu, a w zasadzie to pół weekendu, bo drugie pół w pociągu :-). W sobotę z Alleksandrą zaskoczyłyśmy same siebie wchodząc do sklepów z ubraniami w poszukiwaniu sweterka dla mnie. Nigdy tego nie robimy :-). A na dodatek ja sobie nawet buty tam kupiłam, bo jedyne sandałki jakie posiadałam były okropne, a kupione w zeszłym roku z myślą o wyjeżdzie, który miał się odbyć tego roku w maju, ale się nie odbył. Wyjazd miał być do Afryki, a buty miały się sprawdzać w tamtych warunkach, a nie być ładne :-). Potem trochę rynku, Alleksandra do opery, a ja na spacer po Ostrowiu Tumskim. Trafiłam tam pana dające koncert muzyki klasycznej na gitarze i księdza, który krzyczał i groził palecem zbyt szybko jadącym kierowcom :-). Wieczornie piwo z Cedrem i potem jeszcze kilka knajpek. Ale Wrocław wcześnie idzie spać - moja próba, by koło 24tej zakupić drinka z kubańską wódką poniosła śmierć na miejscu, bo knajpka była już zamknięta. Wieczornie też nastąpił dylemat dnia następnego, czyli czy skorzystać z kuszącej propozycji Cedra zwiedzania cmentarza żydowskiego, czy wybrać szybsze i bogatsze w ilość zwiedzanie centrum Wrocławia. W końcu padło na to drugie, bo pociag miałyśmy o 16:30, a więc w sumie mało czasu na zwiedzanie.
Rankiem dnia drugiego trafiłyśmy do kościoła Św.Barbary, który jest w tej chwili cerkwią. I miałyśmy szczęście pouczestniczyć dłuższą chwilę w nabożeństwie. Dla mnie prawosławne śpiewy mają jakąś magię w sobie, naprawdę uspokajają, zmuszają do refleksji i nawet mogłabym powiedzieć, że działają na mnie transowo-medytacyjnie. Jakiż to kontrast z wczoraj zwiedzanym kościołem katolickim, w którym akurat trwała próba do koncertu z okazji Dnia Matki - koncertu dosłownie disco polo, koszmar :-)). Spacer po centrum i powrót na obiad (znaleźć knajpkę, która by nam odpowiadała wcale nie było proste), a potem do pociągu, "który doznał spóźnienia 14 minut" i dzięki czemu pasażerowie naszego przedziału dostali głupawki. 
piątek, 25 maja 2007
trochu w tym lusterku

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Tagi
statystyka