Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
niedziela, 24 kwietnia 2011
Całą noc śniło mi się, że szukam noża do pocięcia świątecznego ciasta. Biegałam po mieście między pielgrzymkami i pochodami, od restauracji do restauracji i szukałam noża. Krętymi korytarzami, wieżami, ciemnymi, tajnymi korytarzami.
I nawet mi się udało go w końcu pożyczyć, obiecałam oddać, ale zgubiłam adres restauracji. I potem jej szukałam bez końca. I jednocześnie byłam na imprezie w domu koleżanki, dom na wsi, obok stał stary drewniany dom, mocno nawiedzony, którego każdy się bał. Nawet chyba ja. Mimo, ze dom stał na posesji koleżanki, ta nigdy w nim nie była. W pewnym momencie i mnie bardzo zdjęła groza z powodu mieszkańców tego domku. I bardzo chciałam uciec, ale nie pamiętam, czy mi się to udało.


Że w święta trzeba tyle jeść. Masakra. I ja się strasznie oddalam od świata.
I mi się marzy, że jestem kim innym i gdzie indziej i z kim innym. Ale nie jak w śnie, że owszem jestem gdzie indziej, ale biegam bez sensu i ostatecznie nie znajduję rozwiązania. Tylko, że tak och bach i jest sens życia. Ja wiem: marzenie ściętej głowy :)
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Jakiś czas temu znajomy na imprezie dopadł mnie gwałtownie z pytaniem wyrwanym z kosmosu: "A ty jaki masz? D90?" Jedyne z czym to mi się skojarzyło to z miarą biustonosza. Ale zdziwiło mnie, po co ta wiedza facetowi, który gustuje w facetach. Nie wiedziałam co powiedzieć i w końcu rzekłam: "Powiedzmy" i w tym momencie facet klepną mnie w ramię i radośnie wykrzyknął: "Bo czytałam, że Nikony D90 to najlepsze aparaty w swojej klasie!"
Nie przyznałam się do swoich pierwszych skojarzeń i facet pewnie do dziś myśli, żem blondynka, która nie wie jaki ma aparat :)

A i dwa zdjęcia kota, co to już go dawno nie było :)


poniedziałek, 11 kwietnia 2011
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Jako, że ja w zasadzie nie choruję, ale w ten weekend coś mnię mocno wzięło, każdy w pracy zauważył, że jestem niewyspana/opuchnięta/nie wytrzeźwiona po sobocie/zmęczona. Nikt nie wziął pod uwagę choroby, co wolę się nie wypowiadać jak o mnie świadczy :)).
I na fali tego jak wyglądam zaczęła się rozmowa z jedną panią, że może jednak położę się do łóżka, na co ja jej, że jeśli już się położę, to do piachu i usłyszałam, że co to to, to nie! Ja jeszcze muszę wyrobić plan: wyjść za mąż, urodzić dwójkę dzieci, wychować je, doczekać się wnuków i je także wychować.
Planowanie jak za komuny :)
I tak na marginesie sobie pomyślałam, czy ktoś z młodych ludzi, wie w ogle co to były pięcio i dziesięciolatki? Wyrabianie planów?
Tagi
statystyka