Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
czwartek, 30 kwietnia 2009
"— Ale, ostatecznie, w jakim celu stworzono ten świat? — rzekł Kandyd.

— Abyśmy się wściekali — odparł Marcin."


Ułożyć sobie w głowie życie...

że branża medyczna to same łapówki:


No bo co? Dyrektor nie lubi pieniędzy? Informaty nie lubi pieniędzy? Każdy przecież lubi pieniądze.
środa, 29 kwietnia 2009
Gdyby w moim życiu zdarzyła mi się miłość jaka mi się marzy, wszystko byłoby prostsze.

A z rzeczy prozaicznych: po znieczuleniu górnej szóstki dziwnie mi zaczął działać nos.
wtorek, 28 kwietnia 2009
- Zamęczam? :-)
- to nawet nie to...

Powalające... :-)))
czwartek, 23 kwietnia 2009
Zdecydowanie lubię przebywać sama ze sobą zamknięta w swoim pokoju. I to dosłownie zamknięta - drzwi nie mogą być otwarte, nawet gdy jestem sama w mieszkaniu. Zamknięte drzwi to odcięcie. Bo mnie męczą ludzie spotykani na codzień i w pracy i w życiu. Męczą mnie ludzie, którzy dzwonią po raz 15sty, choć 14 razy wcześniej słyszeli, że nie zastali odpowiedniej osoby. Każdy choć trochę myślący człowiek po 4 takich próbach by wiedział, że jest nieporządany. Męczą mnie znajomości z ludźmi, którzy mają coś nie tak z głowami. Jeden koleś zerwał ze mną znajomość, bo słucham muzyki na słuchawki, a to nie zdrowo, a on nie będzie się znajomił z kimś kto nie prowadzi zdrowego trybu życia. A teraz znowuż padła mi znajomość, bo lubie jeździć do krajów arabskich, a Grecja mi się nie podobała. A facet czuł się bezpiecznie w krajach z europejskim prawem, więc choć nic o sobie nie wiemy i mało się znamy na wszelki wypadek trzeba uciec, bo anuż kiedyś nagle i gwałtownie zapragnę go wyciągnąć na wycieczkę do kraju, którego się boi.
Zdecydowanie wolę siedzieć w swoim pokoju i nie tracić czasu na takie znajomości. Dobrze jest być w swoim bezpiecznym świecie.
środa, 22 kwietnia 2009
Za wp.pl:
"Dwa lata wiezienia za koszulkę z Leninem lub Che Guevarą? Jak dowiedział się serwis internetowy tvp.info, Elżbieta Radziszewska, minister ds. równości, chce wprowadzić przepis zakazujący "produkcji i rozpowszechniana materiałów propagujących faszyzm lub inny totalitarny ustrój".


- Te propozycje mogą doprowadzić do tego, że karalna będzie produkcja koszulek z podobizną Lenina - ocenia dr Sławomir Steinborn, prawnik karnista w Uniwersytetu Gdańskiego."
Jakaś skrajna glupota. Nie wierzę, że ludziom się kształtują poglądy bo zobaczyli kogoś w koszulce na ulicy.
Czytając słownik suahili odkryłam, że moje imię oznacza "drogę". Piosenką dzięki której powstałam to "Hotel California". W ciągłej drodze. 
wtorek, 21 kwietnia 2009
Jako dziecko marzyłam,  że będę mieć tygrysa, a jako już bardziej racjonalnie myśląca nastolatka, że pumę. A ten kot jest boski!
Takiego mieć to dopiero coś. Taki wielki misiek. Absolutnie się zakochałam :-).
niedziela, 19 kwietnia 2009
Zasłyszane na stoisku targowym - sprzedawca pokazuje klientowi ulotkę i mówi: "Tu ma pani informacje, telefon znajdzie sobie pani w internecie." Profesjonalizm pełną gębą :-))).
Zasłyszane na stoisku z biżuterią - oglądam dość skomplikowana bransoletę - sprzedawca pokazuje mi jak ja umieścić na nadgarstku, rozsuwając poszczególne ogniwa ozdoby i nakręcając ja na rękę i mówi: "Bo kobiety czasem nie widzą jak to zrobić, ale bokiem wjedzie każdej kobiecie." Ja i pani obok prawie padłyśmy.
Zebrało mi się na posty foto.
Dziś wieczornie w poszukiwaniu knajpy cygańskiej, która tajemniczo zniknęła wylądowałam w knajpce buddyjskiej pełnej przedziwnych dań kuchni dalekowschodniej.
(Przy okazji zaczęłam intensywnie myśleć, gdzież się podziała moja figurka Buddy, potem mi się przypomniało, że podczas przeprowadzki straciła głowę i ją wyrzuciłam, bo cóż jest wart Bóg bez głowy??)
A knajpka z ładnym wystrojem i dość smacznym jedzeniem.




A na koniec z innej bajki (i tak jechałam tą windą!):

Nie spadła, ... tym razem :-))))
piątek, 17 kwietnia 2009
Lubię czasem sprawdzić jak aktor wygląda na prawdę.
Pierwszym moim szokiem sprzed lat był Severus Snape i Alan Rickman (obecnie jeden z moich ulubionych aktorów):


Również Hagrid i Robbie Coltrane to inne światy:


Zdarza się też, że aktor wygląda lepiej w filmie, niż w realu (facet jest strasznie obleśny, ale to doskonały aktor):


Ale najwieksze moje zdziwienie wzbudził aktor Aamir Khan, który w filmie rebieliant wyglądał tak:

A na normalnie wygląda tak:

Magia kina. Pędzla i peruki.
czwartek, 16 kwietnia 2009
ta moja podświadomość? Obejrzałam dziś odcinek przystanku Alaska i byłam tam osoba, która nagle zaczęła mieć wizje tancerzy. I wizje te przepędził ślub z narzeczonym, zalegalizowanie związku oczyściło umysł.
A mnie się przypomniała piosenka z kabaretu Starszych Panów i tak mi chodziło po głowie, że ciekawy tekst coś jak: jeżeli umrzeć to esencjonalnie, jeżeli umrzeć to indywidualnie. I poszukałam tego tekstu, a tam: "Jeżeli kochać, to nie indywidualnie, Jak się zakochać, to tylko we dwóch".
Kochać, a nie umrzeć, skąd ja mam takie projekcje w głowie? I co ona chce mi przekazać niby?
środa, 15 kwietnia 2009
Kiedy jakiś czas temu jechałam do Lwowa na drogę zabrałam ze sobą ciastka wegańskie, które w składzie wymieniony miały tylko olej palmowy i mąkę razową. Ochrzciliśmy je wtedy mianem "Kononowicz", bo były zgodne z jego postulatem, że "nie będzie niczego".
A na te święta miałam okazję spróbować mazurka równie ciekawego. Kobieta mojego ojca (podobnie zresztą jak ja) wciąż jest na różnych eko dietach i tym razem nie je nic pszennego. Więc mazurek powstał na mące kukurydzianej, bez jaj (jak mojemu ojcu udało się zrobić ciasto kruche bez jaj???), prawie bez cukru, a i polewa też była mocno ekologiczna. I muszę powiedzieć, że było to znakomite :-)
Z racji iż w 3 części "Piratów z Karaibów" pojawił się Keith Richards (The Rolling Stones), a ja dziś znalazłam ten film w cenie akceptowalnej, zakupiłam go. Rola Ketiha jest tak epizodalna, że niemal niezauważalna, i aż trudno mi uwierzyć w ten medialny szum, który towarzyszył produkcji. Keith w wywiadach bulwersował w szmacianych magazynach, że wdychał prochy swego zmarłego ojca. Prasa szalała, krecenie filmu ponoć zostało zawieszone na jakiś czas, bossowie wytwórni odbywali co i rusz posiedzenia sztabu kryzysowego. A ja dziś się załamałam. Film jest tak głupi, że elektorat do jakiego jest kierowany zapewne nie wie nawet, kto to jest Keith Richards (i tej efery też nie kojarzy). Oczywiście niektóre sceny były świetne, a Johny Depp to geniany aktor. I wiadomo, że masa ludzi marzy o tym (mi sie też wydaje, że to będzie świetna przygoda), gdy na linie spada się na wrogi statek wrzeszcząc w niebogłosy: "Abordaaaaaż!!!" I chciałabym tak kiedyś zrobić. Ale film jest tak głupi, że nawet będać wielce lojalną fanką Stonsów, miałam ochotę wyłączyć to w cholerę i włączyć coś dla ludzi na krańcu świata, ale z rozumem :-).
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
Po raz drugi miałam okazję spędzić święta z ojcem i jego kobietą bez babci (babcia u rodziny za granicą). I było tak ... normalnie. Nie wiem czemu to rodzina musi być największym katem. Gdy babcia jest, sytuacja staje się nerwowa, babcia nie akceptuje M. - kobiety ojca i dochodzi z tego powodu do dziwnych sytuacji. A dziś było tak jak powinno być.
A z wycieczki do Egiptu dostałam talizman - dość nietypowego skarabeusza:


Nie za bardzo wierzę w talizmany, ale kiedyś bardziej ufałam magii i muszę przyznać, że żyło mi się wtedy ciekawiej. Więcej bodźców oddziaływujących na emocje było, a przez to więcej się myślało i czuło. Poza tym świat wydawał się być bardziej oswojony i bezpieczny, bo wszystko miało sens i swoje miejsce.
 
1 , 2
Tagi
statystyka