Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
środa, 30 kwietnia 2008
a ja jutro wybywam wraz z Alleksandrą na 3 dni za południową granicę. Teraz dość chaotycznie się pakuję. Na wyjeździe będzie premiera nowej torebki zamiast tradycyjnej Pucci. Moja jest inna, ale podobna. Tak wiem, infantylizm :-). Modlitwa moja została wysłuchana, bo nie mogłam znaleźć mp3, ale w końcu wyłoniła się spod sterty książek. No to oby nie padało :-). Udanego weekendu Wam życzę.
Wśród paczek na poczcie stał zafoliowany i ewedentnie nadany jako paczka ... rower.
z ulotki dla ludu prostego, a nie dla lekarzy:
"Występuje całkowita odporność krzyżowa patogenów na klindamycynę oraz linkomycynę oraz częściowa odporność krzyżowa na klindamycynę i erytromycynę."
I po ch... każą nam się zapoznać z treścią ulotki skoro tam jest taki bełkot?
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Every day I spend my time
Drinkin' wine, feelin' fine
Waitin' here to find the sign
That I can understand
Yes I am.

w wolnym tłumaczeniu:

Każdego dnia spędzam czas
na piciu wina i poczuciu radości,
czekaniem na znak
który zrozumiem,
tak właśnie mam.

Genialny Rod Steward tak śpiewa.
Pamiętam jak tej piosenki słuchałam w walkmenie wielki temu na plenerze. Malowałam to tego utworu i koleżanki uznały, że przeżywam zawód miłosny. A dziś ze 3 razy usłyszałam, że musiałam się bardzo nudzić na wieczorze piątkowym u rodzeństwa ciotecznego. Ja na prawdę muszę być bardzo smutną osobą, bo każdy oceniał mnie po mojej minie :-). Ciekawe, że od wewnętrznej strony mojego jestestwa zupełnie inaczej to odbieram. Dziewczyny mi się dziś tłumaczyły, że M. z którym spędziłam pół wieczora nie ma lotnego umysłu. Kurcze, nawet przez chwilę tak o nim nie pomyślałam.
Gubię się całkowicie w życiu.
niedziela, 27 kwietnia 2008
Śledzę dyskusje związane z tematem: Cejrowski nie jest patriotą, bo chce się zrzec się polskiego paszportu. I nie rozumiem... Czemu ludzie mają z tym taki problem? Obywatelem kraju staje się przez urodzenie się w nim, a nie świadomy wybór (zazwyczaj). I zupełnym przypadkiem jest, gdzie się człowiek rodzi. I jest mi całkowicie obojętne jaki paszport będzie miał Cejrowski. To jego sprawa, jego wybór, jego życie. Czy przestanie być Polakiem, jeśli zmieni paszport? Nie, jeśli nadal będzie kochał Polskę. I w odwrotną stronę: czy ja jestem partiotą, bo mam polski paszport? Nie, bo nie kocham Polski, a polskie obywatelstwo mam, bo tu się urodziłam (bez żadnego wpływu na to) i już. Czy zrzeczenie się paszportu oznacza brak patriotyzmu i czy brak patriotyzmu w czasach globalizacji to coś złego? Przecież Unia to unifikacja, a patriotyzm to obrona i zachowanie miejscowych zwyczajów, kultury, tradycji.

I druga sprawa: nie rozumiem tych wszystkich bluzgaczy na stronie Pana Wojtka. Skoro go nie lubią, to po co tam wchodzą? Ja np. nie cierpię Dody, ale nie jest to powód dla mnie by wchodzić na jej strony i wymyślać jej i jej fanom. Nie interesuje mnie coś, to to olewam.
sobota, 26 kwietnia 2008
Wczorajszy wieczór spędziłam na spotkaniu z moim rodzeństwem ciotecznym i ich znajomymi młodszymi ode mnie o dobrych kilka lat. Z powodu zmęczenia byłam raczej apatyczna, a żartować to ja żadko żartuję, więc zostałam odebrana jako smutna osoba. Sama z siebie nie chciałam tam być. A idea jaka przyświecała mojej rodzinie m.in. w tym spotkaniu, było zapoznanie mnie z wolnymi mężczyznami. Niestety wolny był tylko jeden i do tego absolutnie nie dla mnie. Czułam się trochę jak człowiek z kosmosu będąc świadkiem w konkursie: ile to ja mam lat? Podobno dwa lata wcześniej ktoś dał mi 14 lat, a miałam już 30 lat.

"Życie bywa absuralne. Nawet gorzej: absuralne i głupie. A nawet absurdalne, głupie i nieprzyjemne. Ale to jedyne co mamy." - z hiszpańskiego filmu "Zbrodnia ferpekcyjna".
Tak, coś w tym jest.
piątek, 25 kwietnia 2008
i ostatnie zdanie jakie zapamiętałam ze snu to: "Nawilgotniała decha nie lubi się wybaszczać z cienia."
Hmmm.

No i właśnie zobaczyłam, że Tablet blog jest w polecanych na stronie bloxu. Miło.
czwartek, 24 kwietnia 2008
Przyjechałam dziś do pracy, spojrzałam w lusterko i zobaczyłam, że całą drogę z domu przebyłam z kwiatkiem we włosach, który musiał mi spać, gdy wychodziłam z ogródka. Fajnie musiałam wyglądać w autobusie :-))).

wtorek, 22 kwietnia 2008
przyszedł mi dziś do głowy. Bo w nowym telefonie ustawiłam na dzwonek "Beast of burden" spokojną balladę Stonsów, ale właśnie podszept Szatana podpowiedział mi, żebym może ustawiła nieśmiertelne "Comendante Che Guevara" , które mam w conajmniej kilkunastu wersjach. Bo to by działało jak płachta na byka chyba na wiele osób :-)).
A Tierralatina zmarwił mnie dziś bardzo, pisząc o kłamstwach Cejrowskiego. Lubię Cejrowskiego, ale ta notka mocno mnie zaniepokoiła w sensie wiarygodności WC. No bo jeśli kłamie w wywiadach, to kłamie i w książkach. A ja już doznałam niepokojącego uczucia, czemu pokazuje w reportażach Dwójki plemiona Indian, które niby chce chronić przed wyginięciem, ale jednocześnie ciągnie je przed kamerę.
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
i zbyt skomplikowana jestem nawet dla samej siebie.
Kiedy El Pieso żył, to nie chciało mi się wracać do domu, bo wiedziałam, że będzie nasikane, narobione, rozwleczone wszystko co się da i będzie śmierdzieć (i będę musiała to sprzątać). Od kiedy El Piesa już nie ma, to nie chce mi się wracać do domu, bo zawsze po otwarciu drzwi spotyka mnie to przykre rozczarowanie, że El Pieso już nie ma. I sama siebie nie mogę pojąć. Z jednej strony miałam serdecznie dość El Piesa, ale z drugiej Ha! był rodziną. Takie pośmiertne odkrycie. Że przyzwyczajenie do codzienności (cokolwiek by się o niej nie myślało w teraźniejszości), może być miłością, choć się nawet o tym nie wie. Stanowczo zbyt skomplikowana jestem.
sobota, 19 kwietnia 2008
Bo ja dziś tez cały dzień w pracy i jutro też, ale mam nowy telefon. Więc na tapecie już Mick, w dzownku i sygnale smes też Stonsi. Bawię się sprzętem, zmęczenie mnie dobija i powoli przyzwyczajam się, że po otwarciu drzwi nie widzę już tłustego zada El Pieso. Dużo retrospekcji miałam od jej uśpienia. Od czasu gdy ją wzieliśmy: rozwiedli się rodzice, a ojciec ciężko zachorował psychicznie, co dało druzgoczące efekty w życiu, 3 razy się przeprowadziłam (w tym z ukochanego domu), uczyłam się w kilku szkołach, kilka razy były mocno znaczące zmiany mojego statusu finansowego w górę i dół (które też mocno wpłynęły na moje poczucie bezpieczeństwa), straciłam wielu znajomych, a z hipiski stałam się zmęczonym pracownikiem biurowym, przestałam marzyć, przestałam wierzyć w Boga (bo miałam okres, że wierzyłam) i miłość (też miałam taki czas, że w to wierzyłam). Tyle się zmieniło, a ja wciąż w punkcie zero. Dziwny czas.
piątek, 18 kwietnia 2008
Bo mi zmalała o 2 numery.

I jak myślicie co miała na myśli osoba, która pod jedną z moich prac w komentarzu umieściła tylko wykrzyknik?
czwartek, 17 kwietnia 2008
Dziś właśnie uświadomiłam sobie, że przez 18 lat, kiedy wracałam do domu, El Pieso na mnie czekał. 18 lat. Ponad połowa mojego życia.   
21:13, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (6) »
środa, 16 kwietnia 2008
pytanie od jakiegoś komentatora (i zupełnie nie twórcy), który ocenił moją pracę jako "rewelacja": po co to ROBIĘ. Odpowiedziałam, że "Bo lubię". Może mój dzisiejszy stan umysłu jest dziwny, ale nie zrozumiałam pytania. Jeśli ja coś określam jako rewelacje, nie interesuje mnie dlaczego ktoś to robi. Zastanawiają mnie tylko szmiry, których bym się wstydziła ( i to tylko wtedy jeśli za tym nie stoją pieniądze, no bo wtedy jasne robią to dla kasy). Zastanawia mnie dlaczego mordercy Olewnika znęcali się nad nim i go godzili i bili, bo ja rozumiem, że można porwać dla kasy, ale co dało im to bestialstwo? Ale nie zastanawia mnie dlaczego ktoś robi coś, co uznaję za pozytywne i świetne. Po prostu cieszę się, że to robi i już.
I już po wszystkim. Przyjechał weterynarz, bardzo miły i sympatyczny człowiek, który zajmuje się moim zwierzyńcem od lat. Stwierdził paraliż i zaaplikował zastrzyk. 
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka