Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
poniedziałek, 30 marca 2009
postanowili sprawdzić pracownicy Ikei:

I urządzili też wielką ucieczkę szczurów (oby nie z ich okrętu):

Muszę przyznać, że uwielbiam takie "ohydne" zabawki :-)
Jak podaje galeria Appendix:
"Z przykrością zawiadamiamy, że w dniu 29 marca 2009 roku zmarł Stanisław Dróżdż; wspaniały człowiek, wielki artysta, który całym swoim życiem udowodnił, że sztuka jest sprawą ducha a nie zręczności ręki.
STANISŁAW DRÓŻDŻ 1939 - 2009 Urodził się 15 maja 1939 r w Sławkowie. Od 1967 roku całkowicie poświęcił się poezji konkretnej, lub szerzej -- wizualnej. Należał do wąskiego grona najwybitniejszych jej przedstawicieli, a także zbieraczy; w rodzinnym Sławkowie zgromadził szczegółowe i niezwykle obszerne archiwum. Na potrzeby swojej twórczości stosował własny termin "pojęciokształty". Artysta analizował środowisko języka, precyzyjnie odszukiwał najbardziej czyste, syntetyczne formy. Jego "między" - słowo, którego litery pokrywały równomiernie ściany, sufit i podłogę - zdobyło światową sławę; dzieło to, od swojego premierowego pokazu w warszawskiej Galerii Foksal w 1977 r., było prezentowane 14 razy. Stanisław Dróżdż brał udział w kilkuset wystawach indywidualnych i zbiorowych. W 2003 roku reprezentował Polskę na 50. Międzynarodowym Biennale Sztuki w Wenecji monumentalną instalacją Alea iacta est. "
niedziela, 29 marca 2009
Oglądam z mamą "Jaka to melodia?". Pokazują filmik z rodzicami jednego z finalistów - rodzice to otyli ludzie ze wsi*, ubrani w robocze stroje, wykrzykujący, że kochają swojego synka. Mówię do mamy: "Ani mi się waż robić mi taką wiochę, jeśli będę występować w tv". A ona mi na to: " Na pewno tego nie uczynię, bo na pewno nie wystąpię z twoim ojcem." No ale ja nie to miałam na myśli!!!

* Szanuję ludzi ze wsi, ale niestety czasem zdarzają się, albo i producenci filmowi wykorzystują ten fakt, że czasem kogoś lepiej nie pokazać przed kamerą, niż pokazać.
czwartek, 26 marca 2009
Zawsze mnie przerażała ta piosenka. Nie mam pojęcia dlaczego, nie kojarzy mi się z niczym. A jednak kiedy tylko ją słyszę mam ochotę uciec, a łzy lecą mi do oczu bez powodu i bez kontroli. Co jakiś czas zmierzam się z nią, aby odkryć moją zależność. Coś w tych dźwiękach budzi we mnie jakieś podświadome lęki i przerażenie, którego źródła nie umiem określić. I utwór ten powrócił do mnie po raz kolejny jako muzyka do reklamy H&M. Czy teraz zacznę się bać tego sklepu? Podświadomość - rzecz niesamowita...
środa, 25 marca 2009
on: czesc
ja: witam
on: troche sie napilem
ja: bywa
on: sory ze tak puzno ale bylas jedyna osoba dostepna (hmm jakże mi miło:-)) )
ja: czy to komplement?
on: odbiez jak ci wygodnie
taaaak, poczułam się całkiem wyjątkowo, jedyna dostępna na gg... great :-)


Wyczytane na jednym z blogów: "Sugerowanie, że adwersarz jest chory psychicznie (nawet, jeśli jest)to w chuj żenada. Nie znam Michała Cichego, a więc tym bardziej nie mam zielonego pojęcia o jego stanie zdrowia, ale doprawdy nie rozumiem, dlaczego niby schizofrenia miałaby go wykluczać z debaty publicznej, jak zdaje się chciałaby Miłada Jędrysik."
Hmm dla mnie to jest oczywiste samo przez się, że osoby chorej psychicznie nie
można traktować poważnie i wcale nie przez dyskryminację, a zwykły ludzki rozsądek, tak samo jak dziecka nie traktuje się jak dorosłego i nie oczekuje od niego dorosłych reakcji. Powalają mnie takie poglądy. Tolerancja za wszelką cenę, a zwłaszcza za cenę rozsądku.
wtorek, 24 marca 2009
u znajomego w opisie: "Moja propozycja, wypierdalalajcie".

poniedziałek, 23 marca 2009
Świetny dokument widziałam o spamerach i o tym, jakie stanowią globalne zagrożenie dla systemów wszelkiej maści.
No i odpaliłam dziś kompa i w poczcie wiadomość, że pojawił się nowy post w obserwowanym przeze mnie wątku. Nie logowałam się tam od dłuższego czasu, więc hasła oczywiście nie pamiętam, zatem wybieram procedurę "przypomnij hasło" i widzę:

Wpisuję zatem odpowiedź: pięć.
I co mi system odpowiada?:

Ze ja liczyć nie umiem, to sprawdziłam kilka razy, ale kurcze, no żebym do pięciu nie umiała policzyć! :-))) Ech te zapory antyspamowe :-).

A podobno kiedy byłam dzieckiem liczyłam palce dłoni: "jeden, dwa, dużo, też dużo, wszystkie".

Dziś tez drugi raz byłam na rolkach na fitnessie, ale nie mogę się jakoś przyzwyczaić. Tam chodzą dziwni ludzie, nie czuję się wśród nich bezpiecznie.
czwartek, 19 marca 2009
Jestem absolutnie zakochana w Stonsach. Po całości. I kiedy dziś w moim telefonie zaczęła grać cudowna ballada Stonsów "Moonlight mile" i nie dało się tego szybko wyłączyć, mimo, że atakowały mnie telefony, ludzie i inne okoliczności przyrody, uznałam, że Mick i reszta po prostu przypominają mi o sobie. Kompletnie nie umiem żyć, nie mam faceta, wypaliły się moje pasje, marzenie, padła energia. Nie czuję już malowania czy rysowania, ale muzykę kocham jak dawniej. Nie ma nic wspanialszego niż wypić dobre wino do dobrej muzyki.
wtorek, 17 marca 2009
Znajomy mi zadał:
"czy mozna rozmawiac z toba na zywo"
hmm to z tego wynika, że na martwo jak najbardziej ze mną można rozmawiać :-))
No i przeżyłam dziś swój pierwszy raz w fitnessie, dziwne uczucie. Poszłam na masaż rolkami, ale jak patrzyłam na salę pełną maszyn i na nich spoconych ludzi - to to nie jest mój świat. Jak chomiki napędzające kołowrotki.
poniedziałek, 16 marca 2009
Tak sobie myślę, że aby przeżyć trzeba wierzyć w siebie. Bo to i relaksuje, i  daje poczucie bezpieczeństwa, i sensu. A ćwiczenia na stabilizację kręgosłupa oczyszczają umysł. Niesamowitości. A mnie zawsze najbardziej boli to, że jesteśmy wypadkową mięsa: hormonów, enzymów itp głupot.
niedziela, 15 marca 2009
Absolutnie fantastyczna kreskówka chyba średnio dla dzieci. Rewelacyjna animacja. Rewelacyjnie stworzone i utrzymane w roli postacie. No i klimat który lubię :-).
W ciągu dnia zjedzona gdzieś w barku ryba - smak dzieciństwa: kargulena, ale nie wiem czy to pamięć wyolbrzymia, czy dziś trafił mi się kiepski kąsek. Wieczornie jeszcze zakupy w arabskim sklepiku: falafele w proszku, oliwki, nadziewane bakłażany. Oglądam paczkę ryżu i pytam sprzedawcę, czym ten ryż się różni od innyhc ryżów, pan mnie zmierzył wzrokiem i powiedział: "No rodzajem. Samych ryżów Basmati jest 112 rodzajów." No więc nie pozostało mi nic innego jak przyznać się, że zadałam głupie pytanie. No wiem, że głupie, ale ryż okazał się być kleisty i gdybym to wiedziała, to bym nie kupiła, bo wolę sypki :-))). No ale cóż, jutro na obiad kleisty ryż turecki :-))).
piątek, 13 marca 2009
Po raz czwarty budynek, w którym mamy biuro nawiedziła telewizja, kręcąc jakiś denny polski serial. I o ile wcześniej jakoś rozumieli, że zakłócają normalną pracę firm (bo nie tylko naszej), to dziś przyjechała ekipa "nosy wyżej niż sufit". Zablokowali główne wejście do budynku, czyli wejścia do wszystkich firm w budynku, a pracownikom firm dostęp do kuchni i toalet. Listonosz dziś chciał załatwiać z nami sprawy przez okno, a gdy wyszłam do niego na zewnątrz budynku przechodząc przez zaanektowany przez tv hol słyszałam za swoimi plecami: "kurwa, kurwa, kurwa", rzucane ze złością przez filmowców, że im psuję plan. Jeden z naszych kontrahentów czekając aż wpuścimy go do biura, usłyszał, że ma sobie pójść, bo zasłania światło. Klient wchodził od zaplecza, bo do budynku głównym wejściem nie został wpuszczony. Filmowcy rozsiedli się tak swobodnie w holu, że poblokowali nawet drzwi wejściowe do firm, co w naszym wypadku skutkowało prawie zrzuceniem z krzesła jakiejś kobiety, bo przy otwieraniu drzwi dostała nimi. A na koniec dnia: znaczy koniec dnia filmowego, czyli ok. 15:30 przyjechał catering, filmowcy zjedli i pojechali do domów. I kiedy już tak opuszczali nasz budynek, nagle ktoś zaczął walić nam w drzwi wejściowe, ale tak na alarm, a nie że normalne pukanie. Najpierw walił, potem szarpał klamkę, jak wariat. A gdy otworzyłam drzwi jakiś facet po prostu zapytał się mnie, czy nie zjemy obiadu, bo im został. EEEE??? Kosmos, panie, kosmos.
Dostałam dziś 2 maile od fundacji ze zdjęciami dziewczynki z Afryki, która objęłam patronatem. Z różnych tam zawirowań w grudniu nie opłaciłam patronatu, a że nie miałam żadnego odzewu w tej sprawie również w styczniu i lutym przestałam płacić. Dziś jednak fundacja bardzo mile mnie zaskoczyła, bo mail był przygotowany indywidualnie do mnie. Więc jednak choć trochę panują nad sytuacją - bo miałam nieodparte wrażenie, że za dużo się tam dzieje ad hoc i nikt nie ogarnia całości. Wznowiłam więc też płatności. 
czwartek, 12 marca 2009
mail o tytule:
"Piękna, zostałaś zaproszona na randkę"
a dalej czytam:
"
Ewelina Borys
dała mi Twojego maila, bo potrzebujesz mocnego kolesia.



Masz szczęście, bo akurat mi pasujesz. Widziałem cię, ruszasz się jak łasica - Prowokujesz mnie!



Ze mną będzie dziko! Będę pieseczkiem, a ty będziesz pozłacaną smyczą. Jestem czuły jak wirująca pralka. Wiem co z Tobą zrobię. Nie uciekniesz przed uczuciem - będę za Tobą chodził krok w krok.


Dowiedz się o mnie więcej...
 
1 , 2
Tagi
statystyka