Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
niedziela, 30 marca 2008
czytałam dzienniki Virgilii Voolf i w tle puściłam sobie muzę Stonsów. I po raz kolejny utwierdziłam siebie w myśli, że oni są genialni. Jeden z utworów przesłuchanych już na wskroś - na nowo odkryty. Absolutnie cudowna piosenka.
(i tak wiem, nikt nie wejdzie w ten link, ale też nikt nie ma pojęcia, jakie utwory Stonsi stworzyli, a poza powszechnie znamymi hitami, mają wiele genialnych utworów). A ja na prawdę mam do nich wielką słabość :-))). Kiedy się ich słucha tak powierzchownie, to piosenka, jak piosenka, ale kiedy się w to wczuć, to normalnie aż gęsia skórka na całym ciele, aż dreszcz przez całe ciało. Muzyka to genialna rzecz, wspaniała sprawa.
" Kolejny nieruchawy dzień, który musi jednak zostać odnotowany ze względu na fakt, że Izba Lordów uchwaliła ustawę o prawie wyborczym.* Nie czuję się z tego powodu ważniejsza - no, może odrobinę. To trochę jak tytuł książęcy - służy wyłącznie do robienia wrażenia na ludziach, którymi się gardzi."
* ustawa dająca kobietom po trzydziestym roku życia prawo głosu
"Dzienniki" Virginii Woolf
sobota, 29 marca 2008
Uwielbiam westerny, ale ponieważ telewizor należy do mojej mamy muszę je kupować na dvd i oglądać na swoim kompie (ona ich nie cierpi). Kupiłam w ciemno "Rio Bravo" - wiadomo klasyczny western ( nie dane mi nawet jest takie zobaczyć w tv). Kupiłam też w ciemno "Buffalo Bill i Indianie." Doskonały reżyser: Robert Altmant, rok produkcji też dobry: 1976, dobra obsada. I wielkie plum. Niestety - jak wtedy gdy Dumbledore sporóbował ponownie fasolek wszystkich smaków i trafił na fasolkę o smaku woszczyny. A to miał być dobry western z Indianiami, a tu chujnia z grzybnią :-))). Teraz czeka na mój ogląd "Ostatnia walka Apacza". :-)
Mam psa, który ma już z 17 lat. I przez ostanie dwa lata jej starość mocno daje się nam we znaki: sika kilka razy dziennie w domu (i potrafi 10 minut po spacerze, więc częste wychodzenie nie pomoże), zjada już dosłownie wszystko (a potem albo rzyga, albo wydala drugą stroną), rozwleka też dosłownie wszystko po mieszkaniu, wyciąga jedzenie i rzeczy z szafek, pogryzła nawet fajkę wodną. Jest to uciążliwie i męczące. Wczoraj, gdy ledwo weszłam do domu El pieso nasikał, chwilę potem znowu i kiedy gotowałam obiad znowu. W porywie wściekłości krzyknęłam: "Czy ten pies może wreszcie zdechnąć?!", a na to mama ze stoickim spokojem: "Może, ale nie chce."
czwartek, 27 marca 2008
Jeden z wątków:
"Za co kochacie Stonsów?"
i treściwa odpowiedź:
"Kurwa, za muzykę!"
środa, 26 marca 2008
Dziś w skrócie wiadomości zdjęcia małych foczek i temat ich rzezi. I pytanie: czy ekolodzy wygrają? Nie mam wątpliwości, że w tym kraju nigdy. Z rana zbulwersował mnie żart prowadzących poranek w RMFM, którzy wyśmiali apel ekologów w sprawie ginących gatunków ryb. I to nie byle jaki apel, bo ponoć z odławianych 220 gatunków, aż 150 jest zagrożonych wyginięciem, bo odławia się również zbyt młode osobniki, co uniemożliwia rybom rozmnażanie się. Ekolodzy proszą o zwracanie uwagi w sklepie na rozmiary filetów (za mały znaczy rybie dziecko), co panowie redaktorzy totalnie wyśmiali. Nawet nie chce mi się tego komentować. Czy ludzie na prawdę nie rozumieją, że Ziemię da się eksploatować tylko do pewnego stopnia, a potem już nic nie będzie? To takie modne i ślepe myślenie: a po nas to choćby potop?
Jakiś czas temu usłyszałam też zdanie, że "jesli nie ja zaśmiecę śrowodwisko, to zrobi to ktoś inny". Hmmm, a czy zgodzicie się z myślą, że "jeśli nie ja okradnę sąsiada, to zrobi to ktoś inny"?

A tak w ramach abstrakcji dzisiejsze słowa mojej mamy nad sosem co nie przypadł jej do gustu: "Nie smakuje mi ten sos, już widzę po zapachu."
wtorek, 25 marca 2008
Wikipedia trochę wyjaśnia, kierując od razu na hasło zabójstwo:
"Zabójstwo
- świadome, zamierzone zachowanie skutkujące śmiercią innej osoby."

Dziś w "Jordan" sprawa faceta-fetyszysty, który doprowadził do spotkania dwóch osób - tej co chce umrzeć i tej co chce zabić. I przyznam, że moralność to ja mam zerową,  bo nie widzę tu żadnej kryminalnej sprawy. Bo morderstwo to dla mnie odebranie komuś życia wbrew jego woli, a nie zgodnie z nią. A jeśli ktoś chce umrzeć zamordowany, uduszony, związany - to czy można karać kogoś, kto tylko wypełnia wolę zmarłego? I czy można zarzucać mu mordestwo, jeśli zmarły sam doprowadzał do samobójstwa, tylko w nieco inny sposób?


poniedziałek, 24 marca 2008
1. życzenia od osoby, która ze 3 tygodnie temu usunęła mnie z tlenu i grona, a tu nagle przypomniało się jej, że istnieję.
2. Byłam umówiona na wyjazd do Maroka z żoną pana J. I dziś tel, od pana J., że
prześle mi foty z Maroka, bo żona już była i świetny wyjazd. I normalnie słuchając życzeń świątecznych, poczułam się jakby mnie kto w chuja robił. Byłam umówiona przecież, włącznie z przybliżonymi terminami.
Dobrze, że sobie dziś obejrzałam "Rio Bravo" i stoicki spokój stróżów prawa, bo inaczej to chyba bym mocno krzyczała. A tak, no cóż, po raz kolejnn okazało się, że liczyć można tylko na siebie.
niedziela, 23 marca 2008
W Milionerach pytanie, jakie zwierzę ma się obawiać, gdy gospodarz ma na myśli rozbratel. I dziennikarka odpowiadająca na to pytanie, powiedziała, że nie wie o jakie NARZĘDZIE chodzi. Trochę mnie to dobiło (a nawet bardzo).
piątek, 21 marca 2008
Do porannej kawy serwisy netowe zafundowały mi zdjęcia ubiczownych, ukrzyżowanych i innych umęczonych, którzy chcą być jak Jezus Chrystus (notabene Jezus stał się Chrystusem już po ukrzyżowaniu, a nie przed, o czym prawie nikt nie pamięta). I tak sobie pomyślałam, że zamieszczę tutaj zdjęcia z Grobu Pańskiego. Warunków do refleksji tam zupełnie nie ma: dziki tłum ludzi, długa kolejka, 5 minut na obejrzenie Grobu, w którym i tak nic nie widać, bo jest ciemno i wszyscy strzelają oślepiające foty z flashami (ja też). Ruchu pilnuje mnich:

Podobno wcześniej ruchu pilnował dość narwany mnich, który nie zważał na nic uwagi: ani na wiek zwiedzających, ani na ich stan cywilno-zakonny, ani na płeć - potrafił na kopach wywalić każdego zwiedzającego, który za długo oglądał Grób.
Wnętrze Grobu zaskakuje chaosem wszystkiego:






Przyznam, że dużo większe wrażenie zrobiła na mnie wizyta w ogrodzie Gethsemani, w którym Jezus prosił Ojca, by uchylił od niego ten kielich. Choć ogród sam w sobie nie jest jakiś szczególny:


Może to jednak jest związane z piosenką, która i w muzyce i treści zawsze robiła na mnie ogromne wrażenie. I być może to jest jakiś znak, że pierwsze moje płyty CD to była muzyka z "Jesus Christ Superstar" (które dostałam w prezencie). I szkoda, że tv już tego filmu nie puszcza na Wielkanoc - kiedyś puszczali co roku. Ten film zbliża do Chrystusa dużo bardziej niż poczyniania kościoła.
czwartek, 20 marca 2008
Swego czasu dość dużo czytałam blogów i sporo komentowałam, bo miałam na to czas. Jednak kilka ostatnich miesięcy dało mi się na tyle we znaki, że czytałam tylko kilka blogów. I ostatnio zrobiłam rundkę po tych dawniej czytanych blogach i nagle się okazało, że skoro nie komentuję, to nie ma mnie już w zakładkach - bo nie ważne czy mój blog autor innego bloga czyta z zaciekawieniem, czy z zupełną nudą - ważne czy ja komentuję. O moja naiwności! A ja podchodze do blogów jak do książek, albo podoba mi się styl pisarza, albo nie, ale nie wymagam wzajemności - żeby pisarz czytał na siłę moje wypociny. Jeśli coś linkuję, to dlatego, że to mi się podoba, a nie bo ktoś czyta mojego bloga. Takie zachowanie - straszna powierzchowność, ot co.
W Nowym Jorku klapa - nie wybrali moich prac do wystawy.
Kopytko to specjalny uchwyt, który trzyma opakowanie podczas nadruku.
Dzwonię dziś do firmy, która wykonuje blachy do takiego druku i pytam, czy wykonują także kopytka. A facet do mnie: Ale to nie sklep spożywczy. Ja w pierwszym odruchu myślę, że facet skojarzył kopytka z racicami (i w duchu mam wizję nóżek w galarecie), a on skojarzył kopytka z kluskami :-). Po chwili jednak zrozumiał o co mi chodzi :-).
czyli śmieszny blog do poczytania i do pozastanawiania się, co lepiej mieć: sexi ciało czy działający mózg? :-)
środa, 19 marca 2008
Mama do mnie: "Wszechświat jest nieskończony"
a ja na to: "Tylko czemu nasze podwórko jest takie chujowe?"

A tak na Wielki Tydzień "Halellujah" w dwóch genialnych wersjach:
Jeff Buckley
Allison Crowe
A ja sama w dwóch wersjach: i podbudowana, i całkowicie rozwalona. Zupełnie jak mój ząb.
 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka