Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
środa, 30 grudnia 2009
Wzięło się od tematu czasu działania tabletki przeciwbólowej. Przypomniało mi się, jak mój dziadek kiedyś miał zatwardzenie i zażył stosowne tabletki, ale że nie zadziałały dość szybko, wziął następne, i te nie zadziałały tak jak powinny, więc wziął kolejne - i wszystkie na raz zadziałały pół godziny później wprost do łóżka nie pozostawiając czasu nawet na bojowy okrzyk: "Chcę do toalety!"
Nigdy nie lubiłam dziadka, był złośliwy, wredny i stosował dość "nietypowe" środki wychowawcze.  
Wspomnienie, które już nie boli: zwymiotowana przeze mnie zupa mleczna (nigdy tego nie trawiłam), musiała być zjedzona jeszcze raz, bo "na pewno celowo zwymiotowałam."
jako, że ja ślepa jestem jazda na nartach była dla mnie problemem, a przy utrzymaniu równowagi pomagały mocno rozstawione nogi. Ale, że to źle wygląda, a okrzyki bojowe dziadka z dołu stoku nie działały ("Wozi narty!!"), zaczął mi wiązać buty narciarskie, tak, żeby podczas jazdy nie dało rady rozstawić nóg. 
Miał mnóstwo takich pomysłów i czynów. 
Wyniesione chyba  z obozu metody: patrzył intensywnie w oczy i jeśli tylko odwróciło się na moment wzrok, już żadne twoje słowo nie mogło być prawdą, "bo tylko kłamcy nie są w stanie patrzeć prosto w oczy". Owszem tak, ale patrzenie trwało kilka minut, odwracałam wzrok. Pamiętam notoryczne oskarżanie mnie, że nie jem obiadu na mieście (w wieku 12-15 lat, kiedy to włóczyłam się całkiem (!!) sama po górach w okolicy Zakopanego, dziadkowie się odchudzali i miałam jadać obiady na mieście, co też czyniłam, kupując sobie zazwyczaj kurczaka z rusztu) i że odkładam pieniądze na kasety. Nigdy w życiu nie ukradłam pieniędzy na obiady na kasety. Ale cóż. Żołądek zwyciężał, ale nie oczy.

Jako dziecko nie cierpiałam go ogranicznie, jak nastolatka miałam go w dupie, a kiedy umarł bardziej płakałam rozmyślając o śmierci jako zjawisku ogólnym, niż o jego odejściu.

Ale w sumie ciekawa jestem: kim był i dlaczego taki był? Wiem, że na pewno całą wojnę przesiedział w obozie, i miał tak niski numer, że mu nie wytatuowali. Robili na nim testy medyczne. Był wywieziony do Niemiec.
Czy to właśnie spowodowało, że był takim człowiekiem? Jego ojca, choć miałam dosłownie kilka lat jak zmarł, pamiętam i pamiętam dobroć i pogodę ducha jaką darzył każda osobę. 
Miałam pomysł, żeby grzebać w papierach w Oświecimiu, zobaczyć kim był, jak przetrwał te 5 lat (część w Neugame). 
I dziś, gdy tak R. przypomniał mi ta tabletkę na zatwardzenie, po raz pierwszy od wielu lat zobaczyłam normalnego człowieka w dziadku, nie tyrana, nie pojeba, nie faszystę, nie antysemitę (siedział z nimi w obozach, czemu wciąż byli dla niego podludźmi??!!), a zwykłego człowieka ze zwyczajnym zatwardzeniem i niecierpliwością.
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Ciekawam byłam bardzo filmu Tima Burtona "Duża Ryba", bo facet filmy kręci bardzo nierówne i niektóre są genialne, a niektóre straszne. Film ten jednak bardzo wzruszający i o takiej magii życia codziennego, której mi bardzo brakuje. Magii widzenia tego co zwykłe w niezwykłym świetle. Bo niby prawda, ale te kilka kolorowych kęsów, czyniły z niej prawdziwe magiczne historie.
niedziela, 27 grudnia 2009
uwielbiam uwagi ludzi: ale ci włosy urosły!!!

No, to chyba naturalne, a co kurwa miały odpaść??
Obżarstwo w pełni. Obiad u babci, a potem obiad u kuzyna. I biedny kuzyn z antypodów, który nie rozumie za bardzo po polsku, uczepiony w domu babci na kompie czata, ale w domu kuzyna musiał siedzieć przy stole i próbować wyrozumieć co mówimy.
sobota, 26 grudnia 2009
Święta całe w biegu, Wigilia u ojca (oczywiście z awanturami), Wigilia z mamą, pasterka ze znajomymi (dziwne kazanie), śniadanie u znajomych, obiad z rodziną mamy (ponoć dobre kurczaczki my wyszły - po jerozolimsku), a jutro obiad z rodziną ojca, moim kuzynem z Australii, którego prawie nie znam i dalszym kuzynostwem. 
 
piątek, 25 grudnia 2009
to komplement czy raczej obraza??
"jetes pieknom atrakcyjnom kobietom"
To jako piekno, atrakcyjno kobieta powiem: pijcie wino! To genialny trunek! :-)
środa, 23 grudnia 2009
W poście znajomego: 

na gwiazdkę chcę : serotoninę, dopaminę, acetylocholinę, noradrenalinę.

I jakież praktyczne.
wtorek, 22 grudnia 2009
Albumów z obrazami, które oglądałam, piosenek, które słuchałam, myśli, które miałam, lekcji historii sztuki, albumów, marzeń, wyobrażeń o życiu.
I pamiętam, jak jeden z moich ulubionych muzyków miał dać koncert u nas. Występ opóźniał się o kolejne godziny, bo sprzęt stał na granicy i kiedy koncert zaczął się o 24 w nocy po prostu usnęłam zmęczona ciągłym czekaniem na początek koncertu.
A ten utwór wspominam wyjątkowo:
jest absolutnie genialny:
poniedziałek, 21 grudnia 2009
bo ci to mają za dużo klientów, doszłam dziś do wniosku, kiedy zadzwoniłam do szambiarza, z którego usług jeszcze nie skorzystaliśmy. 
- Dzień dobry, czy przed świętami mogłabym skorzystać z oczyszczenia szamba?
- Spod jakiego adresu pani dzwoni?
- takiego, a takiego.
- To ja chyba nie obsługuję tego adresu.
- No nie.
- MAM STAŁYCH KLIENTÓW!! NIE JESTEM ZAINTERESOWANY!! - wydarł się na mnie pan i BACH słuchawką.
A ja się zadumałam...Ciekawe jak ci jego stali klienci, stali się stałymi klientami, skoro facet tak podchodzi do potencjalnych...
życzy Siusiul

Kilka dni temu oglądałam doskonały rosyjski film "Mars, którego akcja odbywa się w dalekim rosyjskim miasteczku, którego mieszkańcy zatrudnieni są w fabryce zabawek i płacone mają głównie zabawkami - ot taka rosyjska jazda. 
A jako, że Mikołaj obdarował mnie wczoraj koreańskim horrorem i którego recenzja głosiła, że zachwycił się nim sam Quentin Taratnino obejrzałam. Dziwne, ale nie powalające i nawet nie tka krwawe jak zapowiadali. Zamarzył mi się taki wieczór taniego kina, kiedy to ogląda się filmy najgorszych kategorii i puściłam sobie jeszcze "Świt żywych trupów", ale nie zdzierżyłam. W połowie odpadłam :-).

Ot, to tak w świątecznym nastroju :-).
niedziela, 20 grudnia 2009
Wczoraj Wigilia dla Znajomych. Stół suto zastawiony:

Życzenia pogodne i radosne, Losowanie prezentów, które w tym roku było wyjątkowo udane i wspólne śpiewanie kolęd. :-)))
sobota, 19 grudnia 2009
Uffff znalazłam, znalazłam!
Wiedziałam, że gdzieś musi być, ale wyjęłam z torebki i schowałam jak zawsze w bezpieczne miejsce i oczywiście natychmiast zapomniałam gdzie jest to bezpieczne miejsce. I męczyło mnie to przez ostatni miesiąc, gdzie on może być? Ale udało się, odnalazłam wreszcie swój paszport! Leżał wraz z najważniejszymi płytami :-)).
No a na Allegro znalazłam pokój życzeń z Harrego Pottera, który pasuje do mojego pokoju wspólnego Gryffindoru, więc będę miała już 2 poziomy Hogwartu :-).  
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi
statystyka