Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
sobota, 31 grudnia 2005
W zasadzie to nigdy nie robię rozliczeń rocznych - nie wierzę w takie księgowe rzeczy. Człowiek jest istotą wolną, a daty są nam narzucone z przyczyn formalnych. Ale co roku wspominam słowa A.: "Podsumowałem stary rok. Wylądowałem na 4 łapach, ale z przetrąconym kręgosłupem." Coś w tym jest.

I jeszcze coś. Postanowiłam, że pojadę do Agi* do Anglii w marcu. Cokolwiek miałoby się stać między nami, pojadę tam.

* Nie, nie - Aga to wcale nie jest kobieta.
18:17, dulcynea_best
Link Komentarze (7) »
Czytam sobie te wszystkie życzenia, czytam i coś mi nie pasuje. Nadchodzący rok to 2006 a nie 2007? No taaaak, jasne. Tylko komuś takiemu jak ja może się zdawać, że 2006 już za nami :-). Zresztą kurierom na listach przewozowych też wypisuję daty jakie mi tylko do głowy przyjdą. Powiadają szczęśliwi czasu nie liczą, ale to chyba nie chodzi o szczęście, tylko o jakieś takie totalne zakręcenie życiowe... 
16:56, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Kapelusz, boa czerwone i czarne, czarne kabaretki, a pod nie czerwone rajstopy, fifka, cygaretki i srebrno-czarna sukienka- to chyba wszystko :-)
I wielki siniak na kolanie, bo wczoraj gdy niosłam karton pełen flaszek pies podciął mnie, a ja ratując butelki podłożyłam pod spadający karton własne ciało.
14:13, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
A mój głupek-pies jak tylko zobaczył śnieg to dawaj po nim skakać, a nic to, że ma 16 lat :-). Aż nie mogłam mu odmówić długiego spaceru i szalenia po śniegu. :-)))
00:17, dulcynea_best
Link Komentarze (4) »
piątek, 30 grudnia 2005
No i nie poszłam dziś do pracy. I na dodatek dopiero przed chwilą zwlokłam się z łóżka  i tylko dlatego, że z psem trzeba było iść. Uciełam sobie 14 godzinne zzzzzzzzz ze snem o płynięciu na tratwie do Indii w ramach wycieczki, która była nagrodą za pozyskanie najwięcej głosów od Hindusa. (Gdyby najwięcej głosów oddał np. Szwed wycieczka byłaby do Szwecji). Chyba mi się zlały w całość Cast Away, Knkurs na Obraz Roku i jakieś inne blekoty codziennej telewizji :-).     
16:12, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2005
Właśnie obejrzałam koncert Aerosmith i jak nastolatka powiem: kocham Stevena Tylera :-) To jest dopiero facet!! :-) Dziecinnieję na starość :-).
22:51, dulcynea_best
Link Komentarze (5) »
Historia z rodziny koleżanki: któregoś dnia jej dziadek powiedział babci, że wyjeżdża do Afryki. Wyszedł z domu tak jak stał i już nie wrócił. Nie wiadomo co się z nim stało.

A jeszcze przeczytane gdzieś zdanie: wierzę, że Bóg nie jest małostkowy.
Ja też, ja też :-).
14:27, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
A dziś to ja bym najchętniej zzzzzzzz i to najlepiej przed TV, bo nic mnie tak szybko nie usypia. Zaraz umrę. 
11:10, dulcynea_best
Link Komentarze (8) »
środa, 28 grudnia 2005
notka religijna (jeśli kogoś ten temat nie dotyczy, proszę ominąć ten wpis)

Jakoś tak wieczornie rozmowa z A. O samotności.O próbach samobójczych. Facet doświadczył niemal cudu, wyskoczył przez okno z 4 piętra i nic mu się nie stało. Rozmawialiśmy o wierze. Coś mnie niepokoi w ludziach. Że wierzą w to co im się wydaje za słuszne czy ciekawe czy profitowe, a nie to co jest napisane w Biblii. Właściwie to ją lekceważą. Przyrównują do szatańskich praktyk Świadków Jehowych.
Kiedy rozmawiam z A. zawsze czuję się masymalnie zdołowana, zła, że urodziłam się tutaj, że tutaj żyję, a dziś jakiż tekst czytałam, wprost jak na tą rozmowę. Z historii pewniej kobiety, której syn popełnił samobójstwo, bo marzył o życiu w innym kraju. "Bóg nie chce byśmy tylko marzyli o innych czasach i miejscach i o tym co moglibyśmy tam zrobić. Bezsensowne, bezużyteczne i beznadziejne jest takie odrywanie się od rzeczywistości, prowadzi jedynie do rozpaczy." To cytat i dla mnie i dla niego. Tylko, że on to od razu strywializował, że to emocje nim miotają, a Biblii to on nie rozumie. Hmm. Może trzeba sobie zadać trud żeby zrozumieć?


23:41, dulcynea_best
Link Komentarze (3) »
Odwołołam teatr z chłopcem_piszącym_ładne_listy z powodu choroby i dobrze zrobiłam, bo nadal jestem chora, a jeszcze na dodatek jeden z pracowników przywókł do pracy jakieś żołądkowe wirusy i czuję, że mnie też dopadły. Chłopiec mi nie odpisał, więc chyba już mu przeszedł młodzieńczy afekt do mnie (widać miłość od pierwszego wejrzenia istnieje, ale nie jest zbyt trwała :-)).
A coś mi się przypomniało a propos tych wirusowych infekcji - z Gombrowicza: profesor cierpiący na chroniczny wymiot. W teatrze aktor grający profesora chodził i po scenie i co jakiś czas mówił: rzyg! rzyg! rzyg! I czuję, że ja też zaraz będę cierpieć na chroniczny wymiot.

Ps. Udało się przetrwać, żyję, na ryżyku i winie, ale żyję :-).
16:20, dulcynea_best
Link Komentarze (2) »
Rozmawiam dziś z współpracownicą na temat preferencji kolorystycznych. Mówię jej, że lubię się ubierać na czarno "zresztą widzisz" - bo ja dziś też na czarno. A ona mi mówi, że myślała, że ja w żałobie. No tak.  Mroczny charakter ze mnie :-). A program netowy wskazujący na podstawie zdjęć do kogo sławnego jest się podobnym jedno moje zdjęcie uznał za niepodobne do nikogo, a drugie za podobne do córki Adamsów. Świetnie, nie ma co :-)
10:18, dulcynea_best
Link Komentarze (4) »
to chyba mam zły nastrój...
08:41, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 grudnia 2005
Spotkałam się z chłopcem_piszącym_ładne_listy. Rozmawialiśmy jakieś 10 minut:

On: Cześć? Co robimy?
Ja: Cześć. Może pójdziemy do kawiarni.
On: Nie lubię.
Ja: To może do mnie pojedziemy?
On: Chcesz się kochać?
Ja: Nie.
On: Czemu?
Ja: Bo jestem chora. I nie lubię tak od razu. Pisałam Ci o tym, że mnie nie interesują takie szybkie znajomości.
On: To ja chyba nie czytałem tego.
Ja: Czytałeś. Nawet odpisałeś.
On: To ja chyba jestem  nie dla Ciebie.
Ja: Nie wiem.
On: To co  robimy?
Ja: Skoro nie lubisz kawiarni to co lubisz?
On: Teatr, ale dziś nie grają nic ciekawego.
Ja: A co jeszcze?
On: Seks.
Ja: A co po za teatrem i seksem?
On: Teatr i seks.
Ja: A kino?
On: Nie za bardzo. I widziałem już wszystkie ciekawe filmy w kinach.
On: Zakochasz się we mnie?
Ja: Nie wiem.
On: Ale nie wiesz -nie wiesz, czy nie chcesz?
Ja: Nie wiem. Tak od pierwszego wejrzenia to trudno. Myślisz, że tak można?
On: (kiwa potwierdzająco głową)
Ja: Ale chyba żadko się to zdarza.
On: To co robimy? Umówimy się jutro do teatru?
Ja: Dobrze.

No i idziemy jutro do teatru :-). Tylko co ja z tym swoim szczekanio-kasłaniem zrobię?
A chłopiec miły i tak niewinnie wygląda. Widzieliście kiedyś "Kawę i papierosy" Jarmuscha? To normalnie ten klimat. :-)
19:28, dulcynea_best
Link Komentarze (7) »
Rozmowa z kolegą, który twierdzi, że życie jest tak złe, okrutne, niesatysfakcjonujące, że śmierć to wybawienie. Zdziwił się, gdy mu napisałam, że owszem boję się sądu po śmierci, bo to musi być straszne tak na raz zobaczyć wszelkie swoje złe czyny, a on mi na to, że życie jest tak złe, że po śmierci jest od razu wybawienie. Jakoś takie strasznie to pesymistyczne. Że on się cieszy, że czas coraz szybciej płynie i że coraz bliżej do śmierci ma. Hmm.  Nie pojmuję.
11:18, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
W pracy. Pusto. Cicho. Mało kto pracuje. Nawet sklepik spożywczy zamknięty. Nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie. Spojrzysz w lewo, spojrzysz w prawo. Nuda. 
09:53, dulcynea_best
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
statystyka