Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
niedziela, 29 listopada 2009
Wróżby andrzejkowe o dzień wcześniej poczynione :-). Z wosku indyk. Hmmm - nie przepadam za drobiem, ale słyszałam, że indyki bardzo wierne człowiekowi, coś jak psy :-)). Z wróżby pierścionka, chusteczki i czegoś tam jeszcze, wszyscy wyciągnęli pierścionek, a tylko ja chusteczkę (czyli czeka mnie staropanieństwo) - no jakby mnie to miało zdziwić :-)). Karty jak zawsze radzą opanować sraczkę umysłową i odciąć się od przeszłości, jak również uczynić swoje życie sensowniejszym :-)). 
Za to całkiem nocnie wyprawa na kebaba/falafela, tańczenie poloneza w metrze, podczas którego urwałam obcas :-))
sobota, 28 listopada 2009
Dziś wylizał mi z talerza dżem. Dobre, bo słodkie? A bo ja wiem, kto nadąży za moim kotem? :-))
A ja dziś cały dzień na zakupach. I nie nadaję się na galeriankę. Zdecydowanie. W Ikei to myślałam, ze mnie dzikie tłumy do szału doprowadzą. I wszyscy w jakimś amoku zakupowym. I te drące japę, albo skiełczące bachory. Upolowałam przynajmniej nowego nietoperka do mojej kolekcji zabawek-koszmarków :-)). W jednej z sal facet popędzał kobietę, ona mu, że zaraz, że musi coś sobie wybrać, zajmij się czymś, rozejrzyj się, poprzyglądaj się czemuś, a facet ze szczerym zdziwieniem: Tutaj???
Potem jeszcze jakieś inne zakupy, ale wreszcie mam farbę do mojego pokoju i haki do powieszenia lampek i makatki. Makatka może nawet już jutro zawiśnie? :-)
piątek, 27 listopada 2009
podobno zaśpiewał mój stryjek, kiedy jego żona otrzymał dyplom ukończenia jakiejś tam uczelni, a on jej w nagrodę kupił Mercedesa cadillaca.
No cóż, mi też dziś w życiu nie wyszło, ale cadillaca nie dostałam :-) A szkoda. 
czwartek, 26 listopada 2009
Czytam regularnie Wykop, ale nie zdecydowałam się tam założyć sobie konta, by komentować wpisy, bo ludzie którzy się tam udzielają, maja skrajnie różne ode mnie podejście do okrucieństwa, wojen, wypadków, itp. Wykop sprawdzam głównie pod kątem programów graficznych, reklam, ciekawostek technicznych, ale pojawiają się tam bardzo różne wątki. Dziś oglądałam film wypadku policjanta, którego dosłownie rozerwał na pół samochód urywając mu nogi i biodra. I komentarze, które tam przeczytałam pod tym postem... Które czytałam pod postami o dręczonych zwierzętach, nastolatkach, które uległy brutalnym napadom, itd. - tak jakby większość internautów nie miała ani sumienia, ani wyobraźni.

Kiedy ostatnio rozmawiałam z ojcem opowiadał mi, że uczy się obcować z debilami. Bo w liceum był bardzo dobrym, potem studia też wysoka poprzeczka, potem instytut naukowy, a teraz musi pracować z wiejskimi majstrami. I że długo nie mógł zaakceptować, że ludzie to w większości to debile. Jak ja czytam komenty na forach, to też nie mogę tego pojąć. 
środa, 25 listopada 2009
Jest taka fundacja, którą wspieram pracami, ich dochód idzie na leczenie chorych na raka. jutro ma być kolejna aukcja tej fundacji, a ja właśnie dostałam od nich maila, że chcę wręczyć mi tytuł honorowego przyjaciela fundacji, bo wsparłam wszystkie ich aukcje (szczerze - wiem, że kilka, ale nie sądziłam, że wszystkie). No bardzo miło, tyle, że w ostatniej chwili i lekka panika, w co ja się ubiorę i jak to w ogóle wygląda? Już się zdenerwowałam :-). A miejsce prestiżowe, bo Muzeum Narodowe, więc warto się tam pojawić. 

A ja na dodatek jeszcze zgubiłam gdzieś grzebień wczoraj :-/
Kot mi wpieprzył ryż, a leżących obok resztek kurczaka nie ruszył. Eksperymenty z dietą sobie robi, kurwa mać.
Wylałam dziś szklankę wina, bo mi się w ręki wyślizgnęła. I jakos nie mogę przeboleć. Przypomniała mi się anegdotka o ojcu znajomego, który w czasie stanu wojennego złamał obie nogi, bo się potknął na schodach, a że w rękach miał 2 butelki, to bronił butelek. Dwocip polegał jednak na tym,że miał 2 butelki octu, a nie jakiegoś trunku szlachetnego. Przypomniał mi się też odwieczny spór- kto więcej pije? - który toczy się między malarzami a rzeźbiarzami. 

Robiąc maraton przez Harrego Pottera zwróciłam uwagę, że tam większość dorosłych pije i to dobrze. Ciekawe, że kościół rzucił się na magię, ale jakieś inne świry nie rzuciły się na ten wątek. 

Szukam muzy dla siebie i ostatnio coś tylko ostre brzmienie mi wchodzi. Chyba jakąś agresję muszę wyrzucić z siebie.

A z "Jeden z dziesięciu" dowiedziałam się dziś, że "Nad pięknym, modrym Dunajem" to polonez. No cóż :-)).
niedziela, 22 listopada 2009
Wieczór karciany i pełen dobrej zabawy i młodego wina :-))). A jakąż propozycję dostałam - nie do odrzucenia :-))).
A na drugi dzień kupno kapelusza. i z początku nie byłam z niego zadowolona, ale teraz wydaje mi się być bardzo dobry :-) Wizyta w CSW na wystawie retrospektywnej polskiej sztuki. Byłam tam wystawiona rzeźba z żelków i jakieś dziecko zapytało ojca czemu nie może zjeść jednego z tych żelków i ojciec odpowiedział: Bo nie jesteśmy w restauracji. Padłam :-)). Obejrzałam też po raz pierwszy w  życiu poród lalki barbie, bo gdzieś mnie to ominęło (i bez żalu prawdę mówiąc), ale było też kilka dobrych prac, a największa radość miałam biegając po sali pełnej liści :-))). No i kocham placki z Qchni Artystycznej, są najlepsze w Wawie. 
sobota, 21 listopada 2009
Zakazałam sobie dziś brać udział w jakichkolwiek konkursach, w których pokazuje się własne prace. Bo takie konkursy pobudzają moje najgorsze cechy, pewnie z obawy, że moja praca okaże się najgorsza albo coś w tym stylu. Wciąż się tylko denerwuję. A więc zakaz konkursów!
kurwa
Tak na prawdę ta fotka oddaje mój nastrój. Denerwuje mnie, że nie mogę w tym wszystkim znaleźć sensu. Wczoraj oglądałam mapki pokazujące jak ma być zalany świat w 2013 roku. Polska ma być zalana w całości. Miła perspektywa.  
Do śniadania dziś fragment filmu o Wschodnich Niemczech i życiu przy granicy. Chłopak, którego prawie zastrzeliła służba graniczna, bo uciekał z przemyconą płytą Stonsów. Muzyka jest ponad wszelkimi granicami. kiedyś w jakimś programie dokumentalnym o muzyce ktoś powiedział: Nie ma rasizmu w muzyce. Nie powiesz, nie będę tego słuchać, bo nie powinno mi się to podobać. Albo ci się coś podoba, albo nie.
Jest tak ogólne, że nigdy nie wiem co na nie odpowiedzieć. Mój ojciec dziś powiedział mi przez telefon, że każdy dzień jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Ale ja tak nie sądzę. 
Podobno Mick Jagger zapytany w młodości, kim chce zostać, powiedział: nieudacznikiem. On chciał, ale mu nie wyszło, ja nie chciałam, ale mi wyszło :-). Może to tak zwane bycie zbyt wiernym fanem :-). 
czwartek, 19 listopada 2009
Nienawidzę polityki. Serio. Za jej grę i fałszywość. W sztuce cudowne jest to, że skupia się na rzeczach ważniejszych niż o stołek, wpływy i omamianie społeczeństwa. Ale jednak od jakiegoś czasu jestem zaangażowana w akcje Racjonalista.pl, która ma na celu ograniczenie narzucania katolicyzmu całemu społeczeństwu. Przeczytałam dziś 2 listy posłów, w odpowiedzi na protest Racjonalistów na słowa Prezydenta. Prezydenta, który twierdzi, że w Polsce jest miejsce tylko dla katolików. Przeczytałam listy broniące tej postawy. I zestawiłam sobie te teorie z "Uwagą" i innymi tego typu reportażami, o siostrach zakonnych, które znęcają się nad podopiecznymi, zakonnikami-pedofilami. Zestawiłam to sobie z przypadkowo usłyszaną wypowiedzą pani w sklepie, która zaznajomionej kasjerce opowiadała, że jej mama zapłaciła za czyjś grób, ale ksiądz nie chciał jej wystawić potwierdzenia wpłaty i musiała zapłacić drugi raz za grób, bo gdzieś ta wpłata przepadła. I ja tak sobie, myślę, o co w tym chodzi? Skąd ten jakiś dziki pęd do wiary pod którą kryje się tyle zła?
Z tego wszystkiego puściłam sobie czeską komedią na DVD. I po raz drugi już przeżyłam zdziwienie. Komedia to śmieszny film, tak? Taki co to pozostawia w dobrym nastroju. Dwa dni temu oglądałam jugosłowiańska komedią "Posterunek graniczny". Film miał śmieszne elementy, ale skończył się bardzo smutno krwawą jatką z czysto ludzkich (i prawdziwych - żaden hollywood - powodów: głupoty, zazdrości, buty). A dziś czeska komedia "Słoneczne miasto" znowu kilka śmiesznych elementów, ale film smutny, przejmujący i na pewno nie komedia. Kurcze nawet krytycy w tym kraju kłamią.
środa, 18 listopada 2009
I przypomniało mi się, jak chodziłam do szkoły ceramicznej, ale były też zajęcia z fotografii. I budynek, w którym się uczyliśmy foto stał niedaleko Powązek i po każdych zajęciach szłam na grób Cypriana Godebskiego. Pamiętam te spacery po cmentarzu, z Bachem w uchu. A któregoś dnia byłam dalej umówiona na spotkanie  z koleżanką, po wizycie na cmentarzu poszłam na spotkanie i ludzie się jakoś tak dziwnie na mnie patrzyli, a to się okazało, że zmieniałam znicze w rękawiczce i potem potarłam sobie twarz i sadzą ze zniczy, pobrudziłam sobie twarz. Do dziś mnie zastanawia czemu Polacy nie mogą powiedzieć, że jesteś czymś ubrudzona, tylko się śmieją za plecami, jakby było z czego.
Ale te spacery, były w tamtym czasie bezcenne. Na prawdę je uwielbiałam :-).
wtorek, 17 listopada 2009
a niektóre koty to wredne dresiarze :-)

 
1 , 2 , 3
Tagi
statystyka