Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
środa, 30 listopada 2005
Dziś rano z pastorem rozmawiałam między innymi o Arturze (mój długoletni przyjaciel, który w wieku 25 lat był już trzeźwiejącym alkoholikiem, 10 lat nie pił, jakieś pół roku temu znowu zaczął). Tak sama w sobie się zastanawiałam czemu Bóg go opuścił, czemu nie daje mu poczucia, że go kocha? I dziś Artur odzywa się na tlenie. I mówi mi, że JUŻ NIE PIJE. Bo przez alkohol bardzo dużo stracił i w życiu i fizycznie. Artur JUŻ NIE PIJE. Dzięki Ci o Panie. To najlepsza rzecz jaką usłyszałam ostatnio. I tak poczułam się wysłuchana po tej mojej rozmowie z pastorem o Arturze i jak się w tym odnaleźć, jak mu pomóc. I tu proszę :-). A ja dziś cały wieczór "Shine a Light" słucham.  
22:02, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Właśnie odkryłam, że podczas zgrywania dokumentacji moich prac nastąpił błąd nagrania i nic się nie otwiera, a pliki z dysku głównego już wykasowane. Miałam dziś wysłać list do serwisu marszand.pl :-). A tymczasem w weekend czeka mnie nowe fotkowanie, bo skoro już tak się stało, to zrobię zdjęcia prac od nowa lepszym aparatem. Extra :-)...

A dziś wymyślałam, że jeśli będę robić woski za szybką to nie będą się niszczyć, bo teraz to byle uderzenie i dupa...
21:19, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
ja nie sypiam z facetami nie dla mnie
20:25, dulcynea_best
Link Komentarze (1) »
With a smile on your face and a tear right in your eye.
Oh, couldn't see to get a line on you, my sweet honey love.
. . . . .
Making bloodshot eyes at ev'ry woman that you meet.
Could not seem to get a high on you, my sweet honey love.
. . . . .
Make every song (you sing) your favorite tune.
May the good Lord shine a light on you,
. . . . .
When you're drunk in the alley, baby, with your clothes all torn
And your late night friends leave you in the cold gray dawn.
. . . . .
Angels beating all their wings in time,
With smiles on their faces and a gleam right in their eyes.
. . . . .
Come on up, come on up, now, come on up now.
May the good Lord shine a light on you,
. . . . .
May the good Lord shine a light on you,
Warm like the evening sun.

(tekst moich :-* Stonsów)
20:22, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Przypomniała mi się taka historyjka: Jadę autobusem, zaczepia mnie jakiś hindus, mówi coś, ale nie rozumiem, bo tak niewyraźnie. Mówię, że nie rozumiem. On znowu bełkocze. Mówię, że nie rozumiem. On coś bełkocze. Ponownie mówię, że nie rozumiem. Na to facet wysiadając z autobusu ryczy na całe gardło: DOWIDZENIA! A TO PANI ZROZUMIAŁA??!! Odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą, że tak. :-)
15:24, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Z rana smes od sądowego pana, znów zaprasza mnie na randkę. Nie odpowiedziałam. Potem rozmowa z pastorem. To jest świetny człowiek, życiowy, ale taki normlany, bez żadnej udawanej pobożności. Zawsze mnie podnosił na duchu. Opowiedziałam mu o wczorajszym pijaku w autobusie, że się martwię, że własciwie żadnych emocji nie wywołał we mnie i czy to nie jest znieczulenica przypadkiem. A on mi na to: "Ja się nie przejmuję ludźmi, którzy są szczęśliwi w swojej nirvanie. Widać mu tak dobrze." Tak, ma rację. Rozmowy z nim zawsze mnie napędzają do działania i optymizmu. Rozmawiliśmy też o możliwości zorganizowania charytatywnej aukcji moich obrazów. I o tym, żeby nigdy nie tracić nadziei. :-)
Że byłam obok swojej dawnej pracowni wpadłam zabrać stamtąd moje prace. Akurat zajęcia prowadził mój dawny nauczyciel malarstwa i jednocześnie przyjaciel. Bardzo miło mnie przyjął. Zrobił mi herbatę jak gościowi, mimo, że pracownia była takim "moim" miejscem przez 10 lat. Troszkę pogadaliśmy o dawnych czasach.
I tak to miło zaczął mi się dzień :-).
12:01, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Popołudnie przegadane z kolegą na temat fetyszy, deptania, zdjęć i odlotów seksualnych. Potem jazda na wieczór andrzejkowy. W autobusie kompletnie pijany menel, leżał na ziemi, spał, chrapał. Myślałam, że może mu co jest, ale chrapanie i specyficzny odór wyraźnie sugerowały w czym problem. (Jak to skwitował jeden z uczestników jazdy: O ja pierdolę. Awaria.) Jakaś panna, co chciała uchodzić za dobrą zmobilizowała dwóch facetów, by pijaka wciągnąć na siedzenia, że facet był uwalony w trupa ledwie udało się go wciągnąć na te siedzenia, a przy pierwszym hamowaniu facet oczywiście spadł z siedzeń w ich nogi. Odlał się przez spodnie na ziemię w ogle się nie budząc. I nawet mnie to nie zdołowało zbytnio, kiedyś tak, kiedyś to bym płakała widząc coś takiego, a dziś już proza życia...
A potem wieczór andrzejkowy. Z wosku wyszedł mi smok/diabeł- wróżba tyle ciekawa co nieco hmmm deprymująca (ciągle Szatan w moim życiu). Z kart wynikło, że mam wokół siebie masę osób, imienia wybrańca nie losowałam poprzez przypadkowy telefon, uznając, że to właściwie chyba nigdy mnie nie spotka. Ale wieczór bardzo miły, choć nie wiedzieć czemu przypomniał mi się Peter i Marcin ( z telekomunikacji piękny pan). Ja jakoś tak nie umiem trafić. No nic będzie co ma być.
Zobaczymy co sen przyniesie. A szkoda, że Marcin nie chciał się ze mną umówić na kawę, bo był chyba jedynym facetem przeze mnie zaproszonym na tego typu spotkanie *(tak bez żadnych randek z netu, tak z życia).
01:26, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 listopada 2005
Rozesłałam zaproszenia na imieniny. Wysłałam m.in. do Herbeego (Puzona), który z jakiegoś nieznanego mi powodu nagle zaczął mnie unikać. No i teraz widzę, jest na tlenie, ale żadnych znaków życia nie daje. Ech. Głupio.

I zła passa trwa. Okazało się, że na etykietach jest błąd, i siedzę i skrobię teraz. Niby dobrze, że można go zatuszować w miarę bezboleśnie :-). Tylko skrobactwa cholernie dużo.
11:30, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Przyjeżdzający obok mnie samochód z napisem "Cafe Szparka". Apetyczna nazwa nie ma co ;-). Słyszałam kiedyś o pani z nazwiskiem Szparka, a jedna z naszych klientek ma na nazwisko Gnida. (i na prawdę nie rozumiem czemu go nie zmienia).
Na blogu Okrutnej wpis o ucieczce z domu i kompletnym braku porozumienia z mamą.
Kawa i sałatka przede mną. No i jakoś tak wchodzę w ten nowy dzień...
09:02, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Historia opowiedziana w reportażu o Che Guevarze. Sytuacja na froncie, Che popruły się spodnie w kroku, dopadł więc jakąś szwaczkę i kazał jej zszyć spodnie na sobie. Ona tak patrzy, a tu cała jego męskość i się zawahała, na co Che: To jak szyjesz, czy mam go przełożyć do drugiej nogawki? :-)  
00:50, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 listopada 2005
Wstępnie umówiona moj imieninowa i urodzinowa impreza Nadji u niej nie dojdzie do skutku, a ja przeczuwałam to jakoś znając jej zmienność :-). Więc u mnie :-). Właśnie rozsyłam zaproszenia.  Choć troszku mi smutno, że z nią zawsze tak. 
23:44, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
W CSW "wystawa" pt. "Obszar wspólny. Obszar własny". Z tego co zrozumiałam każdy artysta biorący udział w tej wystawie miał pokazać cos własnego co miało by pasować do reszty. Skojarzyło mi to z grą z podstawówki, kiedy rysowało się coś i 3/4 rysunku się zakrywało, a do widocznej części się dalej coś dorysowywało. Tyle, że tu mieliśmy doczynienia z tzw "wielkimi". Więc musiało być "robiąco-wrażenie". Stąd farba rozchlapana bez ładu i stąd krowi łeb ponawbijany szpilkami i stąd ogólny chaos i stąd jakiekolwiek działanie "byleby się coś działo, byle by do jakiegoś projektu dopisać swoje nazwisko". Dla mnie bomba (ale jakaś taka smutna, smętna, szkoda, że tak się dzieje).
A ja dziś w kubańskiej muzyce sławiącej Che Guevarę. Ależ to piękna muza. Zupełnie nie rewolucjonistyczna. Raczej taka marzycielska :-).
22:23, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Z rana rozpędzony samochód zrobił fontannę z kałuży, gdy akurat wychodziłam z psem. Dostałam po całości. W pracy okazało się, że w przesyłce kurierskiej z 12 paczek przyjechało 11, a ja nieopatrznie podpisałam list, więc niby firma szuka tej paczki, ale spokojnie może nieznaleźć. A że ja już nigdy więcej nie będę z nimi współpracować, to już myślenie nie dla Polaków. Teraz rozlał się olejek aromatyczny i śmierdziuch opanował całę biuro. Muszę jakiś odczyn zrobić, by reszta dnia nie niosła ze sobą kolejnych porażek, bo normlanie się wścieknę.

Taak. Właśnie dostałam list, że kurier twierdzi, że wniósł do naszego biura 12 kartonów. To znaczy, że ja kłamię tak? Super podejście do klienta. Wykorzystał mój błąd do ukrycia swojego. Zła jestem. Bo mnie nie chodzi o karanie kuriera, a o rozwiązanie sprawy, błędy się zdarzają przecież. Ale kurier woli skłamać, by ochronić swój tyłek. Co też odpisałam tej firmie (Siódemka). Szkoda niestety, że to wpędzi nas w kolejne koszta.


14:45, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
Z rana wizyta w kinie na "Gnijącej pannie młodej". Polecam. świetna animacja, dobra historia, nieco makabry, nieco życia. Potem wraz z moim ojcem wizyta w SCW- koszmar. Główmna wystawa to zbiór przypadkowych zdjęć i żadnej treści. Wystawa mojej koleżanki w podziemiach  knajpki najlepsza (i nie dlatego, że moją koleżanką jest). Potem obiad we Freta 33- mojej ulubionej knajpie (i hurrra!!! powrót mojego ulubionego dania do karty!!). A wieczór z moja przyjaciółką w teatrze wytwórnia i Składzie Butelek. Fascynujący koncert jazzowy. 12 godzin poza domem :-).
I 2 nowe filmy do obejrzenia. I "Egzorcyzmy Emily Rose" już w kinach. No to dobrych snów :-).
00:52, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 listopada 2005
Coś niecoś z Czerwonego Kapturka. Z gardła wilka nagle wyłania się do połowy babcia i krzyczy na wilka: Jeżeli co kilka godzin nie dasz mi wyjść do toalety, to będziesz pierwszym, który tego pożałuje! Poczym znika ponownie w jego gardle.

Kocham bajki. Za ich abstrakcyjność. :-)
11:32, dulcynea_best
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
statystyka