Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
wtorek, 31 stycznia 2006
Tak wygląda wejście do Sądu:


Jak do piekieł co? Ohyd.

22:25, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (8) »
Przegrałam. I na dodatek nikt nie ma pojęcia co teraz się stanie. Bo to sprawa precedensowa i chyba jeszcze nigdy takiej nie było. Dziś oczywiście konsultacje z prawnikiem, ale i tak nie wiadomo co dalej.
Po pracy byłam na rozmowie z panem, który organizuje wystawy w jednej z knajp. Może się uda tam coś pokazać. Choć nie będzie łatwo z moich prac skompilować taką wystawę jakiej akurat szuka.

Dzień ogólnie nerwowy i jakiś taki neskładny. A nowy sąd okropny - bo ja dziś nie byłam w dawnym sądzie, który jest cały obskurny, a w nowym selsdynowo-pastelkowym, gdzie wszystko jest stylizowane na drewniano-metalowe konstrukcje. A na bramce najlepsze :-) pan kazał mi otworzyć torebkę, co uczyniłam, a wtedy z niej wysypało się masę rzeczy i pan tylko spojrzał i od razu kazał mi zamknąć. A gdybym tak pod tym wszytskim miała nóż albo pistolet???

Wracająć wpadłam do sklepiku kościelnego zakupić zioła i zobaczyłam w gablotce broszurkę obok innej pt. "Palenie" więc domyśliłam się, że i tamta była o nałogu, a tytuł jej: "Onanizm". :-)


22:16, dulcynea_best , Przepaści
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 stycznia 2006
wpisów pisałam (w komentarzach) o tym jakie ma dla mnie znaczenie Mick Jagger doskonale wiedząc, że zabrzmi to śmiesznie. Zwłaszcza w porównaniu z papieżem. I jakoś to uruchomiło wspomnienia. Z czasów kiedy mama się wyprowadziła z domu, z tatą był tylko konktakt albo werbalno-kłótliwy albo cielesno-bijący, a ja sama byłam sama dla siebie i sama z sobą. Między innymi wtedy Stonsi pomogli mi przetrwać. Bo zakmnięta w swoim pokoju słuchałam ich godzinami, wierząc, ze gdzieć musi być coś dobrego. I dziś na dobry sen i jutro dobry dzień słycham ich muzyki.
Może i jest to infaltylne, ale ich muzyka zawsze stawiała mnie na nogi.
23:40, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (5) »
Wieczór u prawnika - przygotowania na jutro. W zasadzie nic, ale nieco się denerwuję. Nie chcę by nerwy odebrały mi zdolność myślenia ani by mnie przytkały. Co najważniejsze pamiętam. Reszta na kartce będzie. Gorzej, że wydaje mi się, że jeden akt notarialny mi skradziono (wiem kto), a być może przyda się jutro. I dobrze dobrać strój, elegancko, ale skromnie i niewinnie. A prawnik mi dziś mówił, że Ziobro szaleje w sądach i teraz wszyscy się boją. I taka moja obserwacja w ramach "wojny płci" prawnik mówił, że w sądzie będą albo trzy BABY albo trzej SĘDZIOWIE :-). No to kto mnie lubi niech trzyma jutro za mnie kciuki od jakiejś 13-stej :-).  
to mnie szlag trafia:
"(Prymas) Podkreślił, że w obliczu takich tragedii zawsze rodzą się pytania, dlaczego Bóg na nie zezwala. - Będzie można odkrywać wszystkie przyczyny tego nieszczęścia w kontekście zaniedbań technicznych. Będzie można stworzyć cały łańcuch tych przyczyn. Ale my, ludzie wiary, pytamy się, czy w wystarczający sposób prosiliśmy Boga o łaskę? - mówił prymas."

Nie wierzę w Boga, który zrzuca dach na niewinnych ludzi, bo go wkurzyli czy coś podobnego.
Po przeczytaniu notki u Macieja mam takie refleksje. Gdy się dowiedziałam o zawalaniu się dachu hali w Katowicach pierwsze co zrobiłam, to sprawdziłam, czy nie było tam nikogo znajomego. A potem było mi tylko smutno. Każdego dnia umierają ludzie: w wypadkach, zamordowani, z głodu, z zimna, ale nikt o tym nie myśli na codzień. Dlaczego nie palimy świeczek za biedne dzieci w Afryce? Bo nas to nie dotyczy. Jest mi ogromnie przykro z powodu tej tragedii, ale to nie jest moja tragedia, nie czuję się w żałobie. I uważam, że gdybym zapaliła świeczkę za nich to byłby to rodzaj fałszu. 
10:20, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (8) »
niedziela, 29 stycznia 2006
"Martwe ciało to tylko martwe ciało, nie ma co się go lękać, podobnie jak ciemności. ... Kiedy patrzymy na śmierć albo na ciemność, lękamy się tylko nieznanego, niczego więcej."
aż do wpisu na jednym z blogów - widziałam w prawdzie flagę na budynku policji, ale że żadna ze mnie patriotka stwierdziałam, że to pewnie jakieś kolejne święto - i gdy przeczytałam na gazecie wiadomości pierwsze co zrobiłam to ustaliłam jakie tam były targi, a w zasadzie jakich nie było. Więc nie było kosmetycznych, więc naszym współpracownikom nic się nie stało. A my też się tam wystawialiśmy... Śmierć mnie fascynuje, ale nie lubię gdy przechodzi obok mnie tak niekontrolowanie.
17:56, dulcynea_best , Przepaści
Link Dodaj komentarz »
wierzyłam, że jednak Profesor Snape nie okarze się zdrajcą a pod koniec książki taki cios: Profesor Snape zabija Profesora Dumbledora niewybaczalnym zaklęciem  Avada kedavra! :-((((
Teraz nadzieja moja tylko w 7 tomie, że jednak Severus stanie po stronie dobra, chociać po zabiciu Dumbledora to i tak to już koniec.

A na opisie GG mojego kolegi: 9 dusz Szatana powstało z piekieł!

I telefon od Nadji, czy przypadkiem nie znam jakiś transwestytów, bo ona by ich zaprzątnęła do jakiejś swojej sztuki, chciałaby zobaczyć jak funksjonują w "normlanym" świecie, czyli wśród heteryków. Chociaż ja będęc heretykiem (w podwójnym tego słowa znaczeniu :-))) ) za całkiem normalną osobę to się nie uznaję ;-).

sobota, 28 stycznia 2006
Co można odpowiedzieć na takie słowa (palce złamane, źle zrośnięte, zakwalifikowane do ponownej operacji):
ja:
no to nie napisze, zebys jej (dłoni) nie zaniedbywal, ale w sumie to wazny organ...
on:
bardzo wazny ja jestem za wrazliwy czasami nie moge patrzec na ten palec
mam wrazenie ze palec ma mi za zle
ze ja mam ta siłe z całego ciała a pozostawiam go bezbronnym
 

I co mogę ja na to poradzić skoro sama od lat wiję się w koszu swoich emocji, zablokowań, tchórzostwa i alkoholu...?
Cały dzień czytałam nowego Harrego i jeszcze mam jakieś 200 stron przed sobą. Ale cóż za zawód mój ukochany Snape zdrajcą chlip, chlip, chlip.
Miałam dziś wieczorkiem iść na imprezę, ale jakoś nie wyszło, więc chwila oddechu dla mózgu i znowu do lektury :-).
Poza tym wczoraj nakręciłam 2 filmy na których nic kompletnie nie widać, ale mam kilka zdjęć, z których uda się może coś wycisnąć.
No i rogów mi brakuje do zdjęć - więc jeśli by ktoś miał do oddania to ja chętnie. :-)

a jeszcze tak w klimacie magii - zauważyłam, że moje zwierzęta jeśli tylko nie siedzą na mnie, a gdzieś na podłodze to zawsze w trójkąt - gdyby tak pociągnąć między nimi linię wychodzi trójkąt...
piątek, 27 stycznia 2006
który pomylił mi się z filmem "Pokój syna". Nie wiedzieć czemu kolejny tego wieczora film o białaczce. Dobry, ale ogromnie smutny. I nie pojmuję niektórych zachowań ludzkich...
Dobry, choć dziwny film. Motyw pustych butelek w mieszkaniu do pokazania mojej matce, żeby mi nie jęczała, że u mnie jakieś stosy. "Teatr wspierania samobójstwa" dziwna inicjatywa, choc ciekawa. Motyw sfilmowania swojej śmierci genialny i taki z moch marzeń - ja też ciągle fotografuję wszytsko co dla mnie ważne, nie filmuję bo jeszcze nie mam kamery, ale też dokumentuję to co dla mnie ma znaczenie. To chyba było dla mnie najważniejsze w tym filmie. Dokuemtacja chwili własnego życia.

Facet mi postawił wyzwanie - świadome sfilmowanie własnej śmierci. Wielka Rzecz.
I żeby odzyskać swój pożyczony Koran musiałam śpiewać "Oczy czarne". Sami tego chcieli. Dobrze im tak :-).

I dlaczego Harry wychodzi jutro, a nie dziś? Będę musiała specjalnie po niego pojechać, a dziś mogłabym go kupić przy okazji, a tak jutro wpadnę w Geancie w rodzinne pielgrzymki do supermarketów.

Ale właśnie przyszła zakupiona przeze mnie figurka Severusa Snapa`e. Mimo, że wszyscy w biurze się ze mnie śmiali to i tak przylecieli obejrzeć i porównywali z filmową postacią. Hehe :-).
czwartek, 26 stycznia 2006
Smutno mi dziś. Jakiś kryzys.
Głupia jestem i o to się na siebie złoszczę - właśnie przed chwilą wpisałam się pod wpisem na innym blogu jednej panny, którą prześladuje jej były. Poradziłam jej by to zgłosiła na policję, by zbierała dowody na to, że ja nęka. A jednocześnie wiem, że ona woli i oczekuje klepania po główce i litowania się nad nią - tak samo jak większość ludzi. Ja zawsze uważałam, że rada - jakaś sensowna dająca - kopa do działania, dająca pomysł na wyjście z jakiejś sytuacji, do zastosowania w życiu jest dużo cenniejsza niż litość czy nic nie znaczące słowa łechcące nasze samopoczucie. Bo cóż z tego, że ktoś napisze: "nie martw się, wszystko będzie dobrze", kiedy powienien był napisać: "reaguj!!! a nie tylko użalaj się nad sobą." Kiedy mnie się trafił koleś, który mnie prześladował zaczęłam zgrywać jego smesy, zbierać bilingi, by to zgłosić na policję. Powiadomiłam go o tym i odpuścił nękanie mnie, być może wyczuł, że to zrobię (bo byłam na to gotowa). Ale jednocześnie wiem, że większość ludzi woli się nad soba użalać nic coś zrobić. Bo latwiej płakać niż walczyć. Mnie też. Mnie też. Ale mimo wszytsko, jeśli mi na czymś zależy to o to walczę.  A płaczę gdy nikt nie widzi.
22:36, dulcynea_best , Przepaści
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
statystyka