Choose your future. Choose life. I chose not to choose life: I chose something else.
środa, 10 lutego 2010
Uwielbiam chwile, gdy mogę słuchać muzyki i pić wino :-)). 
I być wolna od tego świata. Od tej całej fipokryzji. I kłamstwa dnia codziennego.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Ludzie są dziwni. Kontakt z portalu społecznościowego. Nic o sobie nie wiemy, ledwo kojarzymy nasze imiona, przypadkowe niewiele znaczące smesy, typu: Co teraz robisz? Jak się dziś czujesz? I dziś facet mi pisze, że mnie kocha i ja będę jego do końca dni. Samotność? Naiwność? Nuda? 
niedziela, 07 lutego 2010
A dziś, a w zasadzie wczoraj urodziny J. Złożyłam mu życzenia. Dawno i nieprawda. A jednak wciąż go uwielbiam. Wciąż to jest mój mistrz. I wciąż są gdzieś jakieś uczucia. 
sobota, 06 lutego 2010
Bardzo sobie cenię filmy Larsa von Triersa. O "Antychryście" czytałam, że mocno kontrowersyjny, że doskonała rola Williama Defoe, który po latach picia wrócił. Mocno oczekiwałam tego filmu. I kiedy odkryłam, że dziś zobaczę go w tv, mało nie padłam. A film mnie nudził od samego początku, dotrwałam do połowy. Kontrowersji nie zauważyłam, horroru zresztą też nie. Film jest opowieścią o stadium żałoby po stracie dziecka i kobiety, która świruje na tym punkcie. Ale, no właśnie, średnio mam ochotę oglądać o tym filmy. Wielkie rozczarowanie. Ze spokojną duszą wyłączyłam film w połowie, choć tak bardzo na niego czekałam.
czwartek, 04 lutego 2010
Wczoraj do snu chciałam posłuchać Devendra Banharta, niestety spać przed kompem ciężko, a przyłóżkowa wieża już tylko kasety odtwarza. 
A dziś słucham sobie Vana Morrisona "Moondance" i tak bym poszła zapalić, ale na strychu już nie ma muzy, więc i klimat już nie ten sam. Ja chcę mieć odtwarzać mp3 na stałe wmontowany w ucho!


Oglądam zawody BPR (ujeżdżanie byków) i komentator o zawodniku, który przed czasem złapał linę wolną ręką*: "Czemu złapał linę?!", oglądam powtórkę jazdy, na której dokładnie widać, że zawodnik wolną ręką klepną byka w szyję, komentator na to: "A klepną byka, ale po co chwycił linę, nie wolno tego robić! nie wolno tego robić! Przecież sędziowie mogli nic nie zauważyć!"
I tak zawodnik zamiast na grającego fair-play, wyszedł na frajera. Ot, współczesny świat.

* Przy ujeżdżaniu byków cowboy trzyma jedną ręka linę upiętą do byka, a drugą tzw. wolną balansuje w powietrzu aby utrzymać równowagę, tą ręką podczas całej jazdy trwającej 8 sekund nie można dotknąć byka, dotknięcie powoduje nie zaliczenie jazdy.
wtorek, 02 lutego 2010
Na zawodach PBR: "Przykleił się do byka, jak rozjechany skunks do opony." 
A w tv przełączam się na jakiś kanał, słyszę kryminalną charakterystyczna muzykę, zaczynam mówić do mamy, że to chyba jest "07 Zgłoś się", włączam opis na ekranie, a tam: "Miś Uszatek".
Jordania, szkło w ustach i fajny facet.
Według sennika: Sen o tym, że się patrzy na szkło albo je zjada, uwydatnia słabość, pomieszanie i kruchość. Możesz mieć trudności z zakomunikowaniem swych myśli wprost albo z wyartykułowaniem właściwych słów.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Widziałam kiedyś taki reportaż bodajże o Maorysach, który podczas ćwiczeń podobnych to Tai Chi, wykrzykiwali hasła w stylu: "Karta kredytowa jest zła!" Mało wtedy nie padłam.
A dziś doskonały reportaż niestety nie oglądany od początku, o mieście w Izraelu, w którym wewnętrzne boje Żydzi toczyli między sobą za pomocą rozwieszanych na ulicach paszkwili. Groteska mieszała się z agresją, a całość sprawiała wrażenia połączenia hipisowskiej komuny ze zbyt dużą dawką nudy (a wiadomo, że jak człowiek się nudzi, to mu głupoty do głowy przychodzą). W każdym bądź razie tutaj była zła telewizja, nowoczesne modele komórek (te stare już nie były takie złe) oraz nawet wyjazdy nad morze. Ale reportaż fascynujący.
I na koniec myśl, no właśnie ładna? czy egoistyczna: "Cudza brzydota czyni nas jeszcze piękniejszymi."
powiedz mi, że masz sens. że to wszystko co istnieje ma sens.
ostatnio pisałam artykuł o herbacie i przypomniało mi się, że gdzieś mam książkę o rytuałach zen picia herbaty. chyba ją dziś odnajdę.
piątek, 29 stycznia 2010
Był sobie film, który chciałam obejrzeć, a który odmówił współpracy z komputerem. Więc puściłam sobie inny. Oczywiście opis filmu jak zawsze mylny, miał być po latach odnaleziony syn, który zaczyna terroryzować nową rodzinę. I był faktycznie po latach odnaleziony syn, ale który wrócił ze strasznej wojny pozbawiony oka i rozumu. Syn, nad którym ojciec się litował i nie chciał oddać do zakładu dla psychicznie chorych, co skończyło się dla jego rodziny dość traumatycznym przeżyciem. Pytanie właśnie: jak traktować ludzi, którzy stracili rozum na wojnie, których moralność i mentalność zostały dosłownie zmiażdżone przez ogrom zła, w którym uczestniczyli. 
Takie to sobie o! rozmyślania zafundowałam na noc, a miała być czarna komedia i klimat makabreski. 
I do tego w rozumieniu zasad na Farmvilli zrobiłam z siebie zupełna ciotę. Cóż ;-)
czwartek, 28 stycznia 2010
Spisuję przepis, czytam co napisałam i nagle odczytuje: "przy pomocy dwóch łóżek", a miało być: "przy pomocy dwóch łyżek".
:-)))))

Ech Dulce, weź ty włącz hamulce :-)).
środa, 27 stycznia 2010
Skończyłam czytać swój pamiętnik przed 10 lat i stwierdziłam, że dobrze uczyniłam paląc pozostałe. Ciekawa to i fascynująca lektura (już prawie nie pamiętam, że taka byłam), ale i dużo spontanicznie zapisanych emocji, kłótni i rozczarowań. Na pewno nie do czytania przez najbliższych.  
wtorek, 26 stycznia 2010
"Znalazłem się w biurze polskiego konsula, a więc na terytorium Polski! Trudno jest opisać wrażenie, które człowiek odczuwa, gdy po latach włóczęgi ujrzy godło swej ojczyzny, znane sobie portrety, widoki miast polskich, gdy rozmawia po polsku z Polakiem w polskiej placówce zagranicznej. A wrażenie staje się tym przyjemniejsze, gdy urzędnik wychodzi naprzeciw z sercem braterskim i mówi szczerze: - No, nareszcie pan do nas zawitał!Niech pan siada i zapali papierosa. Naszego polskiego papierosa." *

No cóż, a ja od polskiego papierosa wolę arabską fajkę :-))). Aczkolwiek na obczyźnie cieszą różne rzeczy.

* "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd" Kazimierz Nowak
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Siedzę sobie u fryzjera i pytam o rady, bo ostatnio kolor mi się na włosach nie trzyma za dobrze, więc pani mi mówi: o bo na siwych to już się tak nie trzyma dobrze, wiec ja na to, że chyba nie mam aż tak dużo siwych, a ona bez pardonu: no tak ze 40%.
O żesz, podła zołza!

Siedzę z maską na włosach, czekam aż się wchłonie i słucham rozmowy z inną klientką:
Klientka: Czytałam w Angorze o ekshumacji kogoś tam i że podobno z jego ciała wyjęli 3 wiadra robaków. Ja chcę być spalona!
Fryzjerka: Ale wie Pani, że ciało płacze, wyje strasznie podczas palenia. I skręca się.
Klientka: Och! Niech mi Pani tego nie mówi, bo jeszcze się rozmyślę!
Fryzjerka: No, wyje, wyje. Swego czasu naooglądałam się dużo takich rzeczy.
Klientka: Och! To ja już nie chcę być spalona! To chyba te robaki lepsze.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 221
statystyka