|
Choose your future. Choose life.
I chose not to choose life: I chose something else.
sobota, 20 marca 2010
Że niedługo Wielkanoc natchnęło mnie na musical Jesus Christ Superstar. Poszukałam w sieci muzy i znalazłam plik zatytułowany zamiast "Pilat`s song" - "Pilates song". Niby mała różnica, a ja mnie ubawiła :-).
piątek, 19 marca 2010
Przeczytałam dziś post o sprzątaniu psich kup i całą dyskusję pod nim, która szybko przeistoczyła się w walkę między psiarzami i kociarzami. Szybko zaczęto dowodzić o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy i na odwrót. Że koty są brudne, bo liżą sobie tyłki, a psy czystsze, bo jeśli już wyliżą sobie coś, to tylko jajka (dosłownie! było tak napisane). Że posiadacze kotów to flejtuchowate jednostki, bo koty mogą chodzić po ich stołach łapami, a przecież tymi łapami grzebią w kuwetach. Że psy to znowuż żrą gówno, ktoś się zażegał, że jego pies nigdy gówna nie zjadł. Ktoś inny mu odpisał, że mu nie wierzy, że jego pies na pewno gówno zjadł, tylko właściciel nie zauważył. A ja się złapałam za głowę. Bo toż to jakaś paranoja. Pamiętam jak poszłam z wizytą do znajomych młodych rodziców, koleżanka trzymała synka na rękach i on nagle zwymiotował na jej ramię, a ona tylko to starła ścierką. Potem było nasmarowywanie dziąseł maściami, bekanie i inne typ podobne. Dla mnie to było dość obrzydliwe, dla nich norma. I dziś pomyślałam sobie, każdy ma swojego kota, psa, dziecko i to co dla innych obrzydliwe, jest normalne dla tej osoby. Wprawdzie ja nie lubię jak mój kot chodzi po stole, ale kiedy go głaszczę nie zastanawiam się po czym przed chwilą się lizał. Natura to natura.
środa, 17 marca 2010
Zmęczona polskimi kanałami tv, doklikałam się dziś do jakiejś francuskiej stacji i obejrzałam końcówkę symbolicznego filmu. W ostatniej scenie chowali jak sądzę głównego bohatera w trumnie do złudzenia imitującej drzewo, w którym osadzony był bijący zegar. A po drugiej stronie nagrobka zaczęło rosnąć młodziutkie drzewko będące jednocześnie małym zegarkiem. Niesamowita scena. Przemijalność przechodząca w nieprzemijalność. Panta rei. Bicie zegara, które trwa i za życia i po śmierci.
Niedawno dowiedziałam się, że najpiękniejszym facetem dla mojej mamy jest Barry Gibb. A zawsze wydawało mi się, że podobają się jej owłosieni, super samczy faceci. Choć podobno kiedy poznała mojego ojca miał włosy do ramion i równie długą brodę. Barry Gibb (ten po prawej): ![]() Moim ideałem jest oczywiście Mick Jagger, najpiękniejszy facet na Ziemi: ![]() Moja osobista teoria brzmi, że faceci są piękniejsi jeśli mają długie włosy i często zarost. Bo jakże inaczej wygląda Elijah Wood jako on sam i jako Frodo: ![]() Albo Viggo Mortensen jako on sam lub Aragorn: ![]() ![]() Albo Aamir Khan jako on sam lub Mangal Pandey: ![]() ![]() Dla mnie długowłosy facet to My precious :-)))
poniedziałek, 15 marca 2010
Dziś ze złości i łzy i w związku z tym dość przypadkowa wizyta w "Krainie westernu", który oczywiście zimą nie działa. I taka bezradność, bo złym można być tylko na siebie i swoją fizyczność. Że nie jest taka jak u "normalnych"*. U takich, u których oczy działają w dwójnasób, a nie tak jak u mnie w pojedynkę. I zrobiłam dobrze to czego się obawiałam, a poległam na tym co głupie. Zatem na wieczór puściłam sobie "Epidemię Euforii": Z wywiadu z Timem Burtonem: - Podobno nie lubi pan słowa "normalny." - To słowo mnie przeraża.
niedziela, 14 marca 2010
w starym dzienniku moim, ale nie wiem czy to mój tekst: "Szympans okręcił się prześcieradłem, założył spodenki na głowę i powiedział, że jest prototypem nowego księdza, który uznaje tylko wódkę mszalną." Lektura dzienników jednak smutną jest.
sobota, 13 marca 2010
Że sprzątałam balkon i lekko drzwi uchylone miałam i że kto zniknął mi z zasięgu wzroku, jak również nie reagował na kicianie, lekko się zaniepokoiłam, czy aby mi jednak nie uciekł. No, ale znalazł się. Za pralką :-))
Wczesne śniadanie (niestety musiałam wstać rano, zamiast spać do oporu :-)) ). Ale do śniadania szampan, fragment filmu "Mamma Mia" z wesołą muzyką Abby i pięknymi widokami. Do tego przeczytałam bardzo miłą kartkę od Alleksandry - kiedyś pisywałyśmy "ręcznie" do siebie bardzo często. Obecnie króluje net, a ja w piśmie ręcznym już tak bazgrzę, że nikt mnie nie odczyta, ale pojawiła mi się myśl, że warto do tego wrócić :-)). Dobrze jest zjeść śniadanie z uśmiechem :-)).
piątek, 12 marca 2010
Trafiłam dziś na stronę, na której kobieta atakuje pracodawców, że się jej pytają o dzieci, o męża i wiedząc, że ma 23 lata i dziecko, nie chcą przyjmować do pracy. Ewidentnie osoba ta uważa się za uczciwą i lojalną. Komentarze internautów zaskoczyły mnie pozytywnie, co do rozumienia praw i rzeczywistości, że nikomu nie opłaca się zatrudniać kogoś kto miesiącami (nawet latami) może przebywać na zwolnieniu, ale też atak internautów na nią jako dziecioroba i debila mnie zasmucił. Napisałam do niej maila i dostałam bardzo grzeczną odpowiedź. A ja dziś pół godziny masażu rolkami, bo recepcjonistka źle zapisała mój numer telefonu i nie udało się jej skontaktować ze mną dziś, więc zamiast masażu miałam rolki gratis. I obejrzałam "Testosteron" - całkiem niezły.
czwartek, 11 marca 2010
środa, 10 marca 2010
Krzyczał Goethe umierając. A mi też ostatnio brakuje światła. I muszę palić dodatkowe lampy. A pomyśleć, że kiedyś lubiłam siedzieć po ciemku.
poniedziałek, 08 marca 2010
nawet nie było tak źle, w dobrym nastroju, wino piła, nie zapominała. Dała mi wisiorek z masy perłowej, który uważa za bardzo ładny, bo "potem może być już za późno". Trudno dyskutować, gdy się słyszy, że to ostatni dzień kobiet. Wiek konkretny ma, ale czy to jej ostatni rocznik? Któż to wie? Ale ten wisiorek to taki prezent pożegnalny, leżał na kredensie przygotowany. Dziwnie tak, nie wyobrażam sobie, co musi czuć osoba tak bliska krańca.
niedziela, 07 marca 2010
W zeszłym tygodniu zadzwoniłam do ojca z pytaniem, co robimy z babcią na Dzień kobiet. Rozmawiałam też z babcią. Ojciec miał oddzwonić jak ustali z babcią czy restaurant czy może coś innego, ale nie oddzwonił. Dziś dzwonię, pomysłów nie ma, babcia zapomniała, że do niej dzwoniłam i czyniła mi wyrzuty, że tyle czasu się już nie odzywam i ogólnie nie jarzy już za bardzo. Zapomina od razu po usłyszeniu. Przykre. Ojciec też chyba zdołowany nieco, nadrabia żartami, ale mieszkać z kimś kto tak traci rozum musi być bardzo trudne.
Pytanie: czy ktoś z Was ma może informacje co i gdzie odbywa się w związku z Drogą Krzyżowa w Górze Kalwarii?
Obejrzałam po raz drugi "9" produkcję Tima Burtona. Doskonała animacja. ![]() Obejrzałam dziś też "Pan i władca: na krańcu świata" film o morskich przygodach. Kiedy byłam dzieckiem co roku jeździłam nad morze czasem nawet i na 3 miesiące. I chociaż nie przepadam za pływaniem, podobnie jak latanie, nie wydaje mi się to naturalnym stanem dla człowieka, to jednak brakuje mi trochę morza. Przypomniało mi się też, jak z koleżanką pojechałam obejrzeć Drogę Krzyżową przed Wielkanocą. Spałyśmy w pensjonacie pod Lanckoroną, było strasznie zimno, włączyłyśmy piecyk w pokoju - był wielki, bardzo stary i jak się okazało nie grzał - D. zostawiła na nim swoje rzeczy, w tym kosmetyczkę. Nad ranem obudził nas straszny huk. Piecyk jednak grzał, rozgrzał się po 2 godzinach, a po następnych 3 doprowadził do wybuchu dezodorantu w kosmetyczce D., wyssał jej także szminkę z opakowania i rozwalił krem po ścianie. Przyznam, że pensjonat ten wspominam do dziś z radością. D. nie lubiła swojego nazwiska, miała na jego punkcie lekką obsesję. Nazwisko może nie było najszczęśliwsze, bo "Gnat", ale ja osobiście traktowałam je dość abstrakcyjnie. Jednak D. wciąż je przeżywała, co prowokowało. I kiedy byłam z D. i G. w Bieszczadach, szliśmy przez jakieś gospodarstwo, pogoniły nas psy, G. wykrzyknął spontanicznie: "Rzućmy im gnata na pożarcie." Ech, to były czasy :-)))
|
Archiwum
O autorach
Zakładki:
!! stop religii w szkołach
A to mój drugi blox
Blogi
Ja na GG: 7132629
KONTROWERSYJNIE
Magia i Szamanizm
Pomóżcie im
Tagi
|