Choose your future. Choose life.I chose not to choose life: I chose something else.
niedziela, 10 stycznia 2016

Obejrzałam właśnie świetny film o psychiatrze, który wyruszył w podróż życia w poszukiwania definicja szczęścia. Pytał się niemal każdego czy jest szczęśliwy i co to dla niego oznacza. Oczywiście, jak to w filmie poznał masę dziwnych i ciekawych ludzi, miał wiele przygód, niekoniecznie pozytywnych, a na końcu nastąpił happy end i facet odnalazł swoje miejsce w życiu.

Ale pod wpływem tego filmu też zaczęłam się zastanawiać, czym jest szczęście? Czy potrafimy być szczęśliwi, my Europejczycy zalewani codziennie medialnym gównem, w którym jest tylko konsumpcjonizm, pracujący po 10 godzin dziennie i coraz bardziej uzależnienie od technologii.

Czym jest szczęście?

Chwilą kiedy masz uśmiech na twarzy? Kiedy nie jesteś samotny? Kiedy masz jakiś cel w życiu?

Często się zastanawiam jaki jest sens życia, po co istnieje ludzkość, która jest raczej przekleństwem dla Ziemi, niż czymś dobrym. I nie potrafię znaleźć sensownej odpowiedzi.

 

wtorek, 03 lutego 2015
Trudno zachować spokój i czysty umysł, kiedy ma się do czynienia z idiotami. I nie chodzi o wykształcenie, a o brak myśli i wyobraźni nawet w wykształconych umysłach.
poniedziałek, 02 lutego 2015
Od wczoraj zjada mnie dziwna emocja. Że może dużo straciłam na własne życzenie. A w żołądku jak przed egzaminem. I lekkie trzęsienie rąk, że coś mi ucieka. A to wszystko dlatego, że ktoś mi zajrzał głębiej w oczy. Jestem święcie przekona (wiem to), że nie nadaję się ani na żonę, ani dziewczynę, ani kochankę. Ale czasem gdy ktoś na chwilę wytrąci mnie z tej trajektorni myśli, jest dziwnie. I od wczoraj tak właśnie jest.
Racjonalnie wiem, że na nic nie ma szansy, ale czasem jest ciekawie, wyobrazić sobie/poczuć jakby to było. I ta nagła otwartość, bliskość kusi. Odkrycie, że nie tylko tobie błysnęło w oku.

W pubie jakiś Włoch-turysta patrząc na mnie, zapytał mnie poprzez google tłumacza, czy jestem gwiazdą w swoim kraju. Skąd mu to przyszło do głowy? Wiem, alkohol może wszystko wymyślić.

A w nocy w taksie leci utwór Portishead, tacy ambitni taksówkarze rzadko się zdarzają, więc zapytałam: czy to radio czy płyta. A taksówkarz po chwili milczenia odpowiedział: telefon.
czwartek, 22 maja 2014
Kiedyś w moim jeszcze licznym towarzystwie pojawił się pewien facet, który był fascynujący, ale jednocześnie budzący irytację. Z początku nie polubiłam się z nim, ale potem dalsza znajomość bardzo mnie zafascynowała, niestety czas wygasił tą znajomość. Ale ta piosenka chyba do końca życia będzie mi się kojarzyć z nim i dobrymi emocjami, które mi przekazał :)
http://www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E
Prawdą jest żart o FB, kiedy podchodzi ktoś do domofonu i mówi: "Wiem, że nie widzieliśmy się od 3 lat, ale chcę Ci powiedzieć, że właśnie wyszedłem pobiegać". FB mnie fascynuje socjologicznie, wpuszczamy do swojego prywatnego świata nawet całkiem obce osoby, a potem albo dzielimy się z nimi całym swoim światem, albo nagle usuwamy ze znajomych. Niedawno odkryłam, że usunął mnie ze znajomych pewien pan, od którego kupiłam poprzez Goldenline obiektyw. Po tym zakupie dodał mnie do znajomych i na Goldenline i na FB. Pomyślcie o świecie realnym, kupujecie coś w warzywniaku i wieczorem macie na FB zaproszenie od sprzedawcy :) Tak, świat cyfrowy działa dziwnie :) Długo pozostaliśmy w znajomości, a potem z jakiegoś powodu mnie usunął.
Bo w cyfrze nie ma odpowiedzialności, można każdego zaprosić, a potem wyrzucić, zabawić się nim chwilę, albo wykorzystać go, a jak tylko napisze/udostępni coś co nam nie odpowiada, po prostu go wyrzucić. Bo on nie istnieje realnie, jest tylko profilem, którego posty pojawiają się nam na tablicach co jakiś czas.
środa, 21 maja 2014
Taki jakiś dziwny czas. Pani od biologii totalnej, u której szukałam rozwiązania swoich problemów, tylko jeszcze bardziej mnie zdołowała, sugerując mi, że złe cykle pojawiają się u mnie co 18 lat i właśnie w październiku nadejdzie ten czas. Niby średnio wierzę w takie przepowiednie, ja ogólnie średnio wierzę w cokolwiek, ale patrząc jakie bagno narasta wokół mnie, zaczynam poddawać się ponurym myślom. Chociaż myślę, że to raczej zmęczenie, brak wypoczynku i jakaś taka bylejakość, która otacza nas ze wszystkich stron. Ludzie, którzy żądają kasy za nic nie robienie, całkowita niesolidność, wygórowane mniemania o sobie. Jeszcze nigdy nie miałam wokół siebie tylu bylejakich osób.
Powszechne cwaniactwo, gdy dasz się komuś okraść/wydymać, to jesteś frajerem, a tamten zwycięzcą.
I jeszcze na wieczór obejrzałam wciągający film, z bardzo ładnymi zdjęciami, ale jak się w drugiej części okazało o bezwzględnie zabijającym wariacie. Jakbym wariatów nie miała dość na co dzień.
Przygnębiające. Zwłaszcza w czasach hoolywoodzkich uśmiechów atakujących nas wciąż z reklam i gazet, sprzedających nieistniejący świat.

Ostatnie lata były dla mnie rewolucyjne. Zamknięcie pewnych okresów, znajomości, relacji, które mnie wyprowadziły na manowce. Ale jako, że nigdy nie umiałam nic dobrze rozgrać, to oczywiście to ja zostałam tą "złą". Biologia totalna miała mi w tym pomóc, ale przegrała z moimi przeżyciami.
Jaki będzie październik? Czy jednak może przyniesie coś dobrego?
sobota, 12 stycznia 2013
a to tak na nowy rok
http://www.youtube.com/watch?v=1LuFdhY5rc4
fantastyczna piosenka :))
piątek, 04 stycznia 2013
Jak dziwnie zaczął się ten rok, samymi kłopotami i problemami. Pewnymi osobistymi obawami co bedzie z kontaktami z niektórymi osobami. I jak dobrze rozegnać relacje, które częściowo są prytwane (i na nich mi zależy), ale również jednocześnie są firmowe (i na tych też mi bardzo zależy).
Rok, który minął był rokiem czystki, ograniczyłam kontakty z ludźmi, którzy tylko udawali dobrych znajomych, a poza wspólnym piciem nic tak dobrze nam nie szło, a wręcz przeciwnie kiedy trzeba było zadziałać jak przyjaciel spotkała mnie smutna pustka.

Nowy rok zaczął się samymi kłopotami, włącznie z jakimś dzikim uczuleniem, dzieki któremu mam usta jak Angelina Jolie, jakbym sobie nawstrzykiwała botosku.

Ale jednocześnie jest coś pozytywnego w eterze.
A w tej piosence jestem zakochana:
http://www.youtube.com/watch?v=Sv6dMFF_yts

wtorek, 30 października 2012
a mi w głowie tylko teraz marzenia, marzenia, marzenia :)
poniedziałek, 18 lipca 2011
Słucham "I`m not in love", choć to tylko częściowa prawda i postanowiłam przeczytać wreszcie w cholerę "Ostatni świat". Niby bestseller, a dla bardzo ciężkostrawne danie.
Nie ma to jak dobry priorytet: "... za życia nigdy nie zakwestionował głównego kryterium estetycznego swojego pradziadka: o cenie obrazu stanowi rama. Szeroka rama." To ja już rozumiem, czemu moje obrazy się nie sprzedają. Brak im ram. Jednak szkoda, że nie czasowych, a takich zwykłych materialnych.
A jednym z organizatorów festiwalu "Era Nowe Horyzonty" jest Kostas Georgakopulos. Przeczytajcie to na głos.
sobota, 16 lipca 2011

"Zaczęły się morały, i to trafiające do przekonania, ale wszystko, co uzbierało się w nocy, świt rozpraszał jednym ruchem swego złocistego palca." Też tak macie? Że to co się w nocy wydaje genialne, w dzień już takie nie jest.

*"Ostatni świat" Celine Minard

czwartek, 07 lipca 2011
Słucham sobie Arethki Franklin, popijam wino, myślę, czy przypadkiem żegnając się ostatnio z moim ulubionym panem z drukarni słowami: "Paa!" nie przegięłam, bo miał się do mnie odezwać poniedziałek-wtorek, a tu cisza. Może się wystraszył.

Zdecydowanie wolę tryb życia późno-dzienny i nocny. Nie mam pojęcia jak można myśleć o 6 czy 7 rano :).

Jakoś dziś smutno i pusto, może przez pogodę, może przez przemijanie. Rozmawiałam dziś ze Świadkami, dla mnie to w co wierzą, to czysta fantastyka, ale w sumie dla mnie każda religia to odlot. Potrzebuję oświecenia. Cóż, skoro nie nadchodzi.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
W sobotę przypadkowy wypad do baru, szalona kelnerka, średni koncert i nic więcej. Od kelnerki poznałam wysokość utargu,
który sugeruje, że to raczej pralnia, niż prawdziwa knajpa ;).
W niedzielę smutny dzień hiszpański na Solcu. Taki malutki pikniczek, trochę fajnego flamenco i chrześcijansko-rockowy zespół, który śpiewał, iż na mszy odkrył, że ma 2 głowy. Paella niezjadliwa. I spotkanie z koleżankami, których nie widziałam dobrych 10 lat.
A teraz w głośnikach Żywiołak, marzenie o pogańskich wiankach i myśl, że chyba chora jestem. A na tapecie już od kilku dni mój ulubiony pan :).
czwartek, 09 czerwca 2011
Takie tam rozważania o religii
Od wielu lat stykam się z różnymi religiami i chociaż w Boga w zasadzie nie wierzę, poszukuję dogodnej formy pogodzenia się z umieraniem. Spotkałam wiele osób które porzuciły chrześcicjaństwo na rzecz innej religii. Ale to co mnie najbardziej fascynuje i zastanawia w ich wyborach, że poszli najprostszą drogą. Kiedy z nimi rozmawiam o innych religiach, nic o nich nie wiedzą. Wygląda to tak, jakby pierwsza inna od katolicyzmu religia wpadała im w rece i została z automatu uznana. Dziwi mnie to bardzo. Ale to może ze mną jest coś nie tak. Ja wciąż szukam, rozmyślam, porównuję.  
I żadnej religii nie umiem i tak na prawdę nie chcę oddać serca. Dopóki nie poczuję, ze to właśnie jest prawda.Ale jak znam swoje życie to prędzej umrę, niż coś z tego wyrozumiem. Wot, kakaja żyźń nie choraszaja.  

czwartek, 19 maja 2011
Rozmowa z kontrahentem (zresztą dziwnym), facet pali elektronicznego papierosa i pyta mnie:
- Pali pani papierosy? Ten to jest fajny wynalazek.
- Palę, ale rzadko, nie na codzień.
- A pije pani codziennie?
- Eeee yyy no prawie codziennie.
- Ja też!!! (wykrzyknął z wielką radością) Codziennie pod garażem czeka na mnie kolega z różnymi trunkami, zazwyczaj cytrynówką.
- Ja wolę wino.
- Bo pani jest kobietą. A w ogle napije się pani czegoś: soku, winka?
Padłam :) Choć kusiło mnie, by poprosić o wino, by sprawdzić, czy ma w biurze :) 
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 238
Tagi
statystyka